Miesięczne archiwum: Luty 2014

10

lut

Walentynki z MPP

Oto najmniej ryzykowna inwestycja uczuciowa miesiąca. Pokochasz MPP? Możesz liczyć na wzajemność. Nie dość, że u Młodych Polskich Projektantów zaczęła się wyprzedaż (do minus 40%), to jeszcze w najbliższe czwartek i piątek z okazji Walentynek czeka Was dodatkowa zniżka 10% (na hasło Harel). W niższych cenach kupicie ubrania m.in. od Kas Kryst, Ima Mad, Kubatek, Boli czy Magdy Floryszczyk. Okazja jedyna w swoim rodzaju, można sprawić przyjemność albo sobie, albo komuś bliskiemu (albo dalszemu – dlaczego dalszym osobom odmawiać przyjemności obcowania z młodą polską modą?). Grzech nie skorzystać!

Szczegóły? Warszawa (niestety, ale podobno wkrótce ma ruszyć sklep internetowy), Bracka 23 lok.52 w bramie (jest tabliczka, dzwonek i w ogóle wszystko pięknie). Harel dumnie patronuje w iście doborowym towarzystwie.

sale mpp

6

lut

Paulina Matuszelańska

Był mistrz, pora na ucznia. Paulina Matuszelańska jest zeszłoroczną absolwentką łódzkiej ASP. Studia kończyła w klasie Michała Szulca. Wiosenna kolekcja stanowi jednocześnie zazębienie i ciąg dalszy jej kolekcji dyplomowej. Być może to wynik sugestii, bo nie jest tajemnicą, u kogo się uczyła, a być może rzeczywisty wpływ dobrego nauczyciela. W każdym razie prace, które zaprezentowała w październiku, zachwyciły ogromnie, ale też przywołały znajome rozwiązania. Chociaż bardziej niż konkretne detale można wskazać podobne ścieżki myśli. Jest idea, jest indywidualność, ale też użytkowość. Tak jakby Matuszelańska bardzo świadomie zadawała sobie pytanie: „Dla kogo projektuję?” i świetnie przewidywała odpowiedź. Moda do noszenia. Sprawa kluczowa, a często przez naszych młodych zdolnych pomijana (na szczęście coraz rzadziej).

Jeśli chodzi o tę kolekcję, przekonuje mnie absolutnie wszystko. Świetne zagrania kolorystyczne, niebanalne i przyciągające wzrok motywy (kto by pomyślał, że nabłyszczana kratka tak świetnie się sprawdzi zdobiąc spodnie czy koszulę?), nieregularne wstawki i wykończenia, które potrafią złączyć dwie części garderoby w plastyczną całość. I materiały – różnorodne, dopasowane do siebie z niemałą odwagą. I wreszcie wykończenia. Obejrzałam te ubrania dokładnie od każdej możliwej strony (tu gigantyczny plus dla organizatorów za udostępnianie kolekcji od razu po pokazach). Są wykonane perfekcyjnie.

I tak oto znienacka pojawiła się projektantka, którą z otwartymi ramionami przyjmę do grona swoich ulubionych. Jeśli utrzyma poziom, jesienną kolekcję – choć nie mam o niej zielonego pojęcia – kupię w ciemno. Wiem, obiektywizm jest potrzebny. Ale bądź tu kobietą i nie zakochaj się w tych rzeczach tak całkowicie prywatnie.

Zdjęcia pełnej kolekcji znajdziecie na stronie Marka Makowskiego.

Paulina Matuszelanska fot Marek Makowski

Paulina Matuszelanska fot Marek Makowski (2)

Paulina Matuszelanska fot Marek Makowski (3)

Paulina Matuszelanska fot Marek Makowski (4)

Paulina Matuszelanska fot Marek Makowski (5)

Paulina Matuszelanska fot Marek Makowski (6)

Fot. Marek Makowski

4

lut

Statues

To jedna z tych kolekcji, której nie mogłam obejrzeć na pokazie, miotana więc nieopanowaną ciekawością oraz lekkimi wyrzutami sumienia obejrzałam ją potem na wieszakach co najmniej trzy razy z każdej możliwej strony. I nie wiem, czy to nie jest przypadkiem lepszy sposób. A nawet wiem! Jest! Z różnych względów, od tzw. walki o pierwszy rząd zaczynając na łapaniu taksówki z pantofelkami zanurzonymi w błocie pośniegowym kończąc. Ja wiem, że pokaz to atmosfera, cała otoczka, której próżno szukać potem w sklepie czy pracowni projektanta, a nawet magia, gdy uda się przymknąć oczy na wszelkie frustrujące zjawiska wokół. I cieszę się, że tyle razy w ciągu ostatnich lat miałam okazję się o tym przekonać. Ale… (ciąg dalszy nastąpi).

Pod tytułem „Statues” Michał Szulc tradycyjnie przemycił charakterystyczne dla siebie smaczki. Zróżnicowane fakturowo materiały połączył z trudnymi, ale przyjemnie grającymi proporcjami. Geometryczne cięcia mieszają się z miękką asymetrią. Z dużą częstotliwością pojawiają się patki – wszywane w miejscach newralgicznych, np. wzdłuż bioder czy talii. W efekcie mamy przekorną zabawę z kobiecą sylwetką. Być może projektant miał ochotę na starcie uciąć nasze ulubione pytanie: „Czy nie wyglądam w tym za grubo?”. Zresztą jeśli nie chcemy wyglądać „za grubo”, możemy wybrać elementy pozornie ostrożniejsze: ołówkowe spódnice i sukienki, spodnie cygaretki albo dzianinowe góry z gigantycznym kołnierzem – wszystko w duchu dość oficjalnej klasyki. Na pierwszy rzut oka. Bo za moment okazuje się, że i tu mamy sto procent Szulca w Szulcu i albo zgrabnie wszyte panele, albo bawełniany czarny kresz, który wygląda podejrzanie elegancko. A to dopiero początek wyliczanki, jeśli chodzi o wybrane przez projektanta materiały.

Grafitowy i biały denim występują pod postacią kurtek i szmizjerek z mocno zachodzącymi na ramiona pagonami. Mocny elektryczny błękit na elastycznej dzianinie, metalicznie połyskujące skóry i poliestry (te lepsze poliestry, gdyby ktoś pytał), eliptyczne wstawki (także przeźroczyste), a nawet jeden gruby bawełniany sweter. Oprócz faktur widocznych z bliska, pojawiły się dwa mocne desenie: dwustronny żakard w małe plusiki oraz tkanina w nieregularne niebieskie pasy. Tyle rozmaitości, a tak dobrze spięte z sensowną całość. Biżuteria też robi swoje. To akurat projekty łódzkiej marki ID.FOR.FUN. Misternie złożone formy geometryczne świetnie dopełniają ideę Szulca.

Jest w tej kolekcji coś niesamowicie pozytywnego. Trudno uchwycić konkretnie, być może to żakardowe plusy działają na podświadomość. Może optymistyczny błękit. A może sam fakt, że po raz kolejny mam przed sobą coś pięknego, co powstało w Polsce. I nie tylko pięknego na obrazku, ale przede wszystkim namacalnego w życiu codziennym. Upiększającego to życie swoją obecnością. Czy to w pracowni, czy w osobistej garderobie.

low_FWP-Michal-Szulc_0008

low_FWP-Michal-Szulc_0016

low_FWP-Michal-Szulc_0030

low_FWP-Michal-Szulc_0040

low_FWP-Michal-Szulc_0050

low_FWP-Michal-Szulc_0063

low_FWP-Michal-Szulc_0071

low_FWP-Michal-Szulc_0088

low_FWP-Michal-Szulc_0097

low_FWP-Michal-Szulc_0110

low_FWP-Michal-Szulc_0120

low_FWP-Michal-Szulc_0139

low_FWP-Michal-Szulc_0147

low_FWP-Michal-Szulc_0161

low_FWP-Michal-Szulc_0175

low_FWP-Michal-Szulc_0186

low_FWP-Michal-Szulc_0200

low_FWP-Michal-Szulc_0214

low_FWP-Michal-Szulc_0229

low_FWP-Michal-Szulc_0243

low_FWP-Michal-Szulc_0255

low_FWP-Michal-Szulc_0267

low_FWP-Michal-Szulc_0281

low_FWP-Michal-Szulc_0299

low_FWP-Michal-Szulc_0314

low_FWP-Michal-Szulc_0324

low_FWP-Michal-Szulc_0338

low_FWP-Michal-Szulc_0355

low_FWP-Michal-Szulc_0370

low_FWP-Michal-Szulc_0378

Fot. Marek Makowski

3

lut

Projekt jakość

Oto nietypowa promocja – i to nie tyle marki, co idei przyświecających jej właścicielce. Ostatnio coraz więcej mówimy o jakości. Ja już od prawie roku wypytuję kolejne osoby na stronie Qelement, czym jest jakość dla nich i gdzie jej poszukują (pytałam o to zresztą samą pomysłodawczynię Projektu Jakość – to była fantastyczna rozmowa). Wszystkimi kończynami mogłabym się podpisać pod genialnym tekstem Style Digger „Jakość a budżet„. Sama buduję własną świadomość jakości każdego dnia (jakkolwiek górnolotnie by to nie brzmiało). Choćby to była tak drobna rzecz, jak sprawdzanie składu jogurtu na etykiecie. Nie wiem, czy wynika to z miejsca, w którym żyjemy, ale czasy dla jakości aktualnie są marne. Owszem, stała się w pewnych środowiskach modna (i dobrze), ale z ilością nie ma szans. Produkt ma się dobrze sprzedawać. Bez względu na to, czy jest jogurtem, blogiem czy swetrem.

Basia Chrabołowska problem zna dobrze. Od dwóch lat próbuje nas przekonać do dzianiny z prawdziwego zdarzenia, która – rzecz jasna – ma swoją cenę. Ale także swoją jakość. A dzianina to wierzchołek góry lodowej. Bo przecież nie tylko o nią tu chodzi.

Jakość jest znakiem rozpoznawczym moich kolekcji. Wszystkie są wykonane ręcznie ze stuprocentowej wełny z merynosów. Ale to nie wszystko, jakość odnosi się  również do sposobu, w jaki szukam nowych inspiracji, jak pracuję, jakie    relacje buduję z innymi ludźmi i z otaczającym światem. Chciałam opowiedzieć o ludziach, dla których jakość jest również wartością wielowymiarową”.

Za wykonaniem każdego dzieła stoją ludzie. I ci ludzie pragną zrobić to jak najlepiej. Też się uczą, też popełniają błędy, ale starają się dążyć do doskonałości. Bo nikt tego za nich nie zrobi. Można mieć wątpliwości, gorsze dni czy nawet kryzysy, ale nie powinno się odpuszczać. Sama też niejednokrotnie się przekonałam, że wprawdzie bylejakość się sprzedaje, ale to jakość ma prawdziwą wartość (bywa, że na efekty trzeba czekać kilka lat, ale opłaca się). Przykłady? Naprawdę muszę? Wystarczy się rozejrzeć, by w mig złapać co najmniej trzy. I to z ostatniego miesiąca.

Ogromnie cenię tzw. ludzi niewidzialnych, którzy robią mnóstwo dobrych rzeczy, ale spotkać ich osobiście można bardzo rzadko. Nawet jeśli sporo osiągną, nie uderza im do głowy woda sodowa. Nie próbują zwrócić na siebie za wszelką cenę uwagi. Nie tworzą sztucznych afer ze swoim udziałem, nie pchają się na imprezy i nie piorą publicznie brudów. Nie znam wszystkich bohaterów zdjęć ilustrujących Projekt Jakość, ale znam efekty ich działań. Czy nie o to w tym wszystkim chodzi przypadkiem?

W pierwszej odsłonie cyklu wystąpili ludzie reprezentujący różne kierunki artystyczne. Szymon Szcześniak (fotografia), Magda Materna (sztuka), Sara Marcysiak (moda, fotografia), Artur Koryciński (muzyka), Paweł Iwaniuk (malarstwo, grafika), Dorota Boruń (scenografia), Ania Łoskiewicz (design) i Jacek Kołodziejski (fotografia). Wszyscy mają na sobie dzianiny marki B Sides. Każdy opowiada o własnym postrzeganiu jakości. Co dalej? Sama jestem ciekawa kolejnych części.

projekt jakosc (3)

projekt jakosc

projekt jakosc (2)

ZDJĘCIA: Szymon Szcześniak / LAF Artists Management
STYLIZACJA & PRODUKCJA: Basia Chrabołowska / B SIDES HANDMADE
MAKIJAŻ: Pola Dźwigała
RETUSZ: Tomek Chrabołowsk