15

maj

Sto procent Pjotra w Pjotrze

Jestem dumna. Napisałam o Pjotrze jako pierwsza, o czym przypomina mi przy każdej okazji. Jako jedna z pierwszych nosiłam też jego wielofunkcyjną bluzkę. To był mój hit roku 2011, eksploatowany aż to totalnego zużycia. Czekałam na więcej, ale nie spodziewałam się, że będzie to aż tyle. W międzyczasie Piotr Górski (bo tak się Pjotr nazywa naprawdę) wygrał pewien dość absurdalny jak dla mnie program pt. „Projektanci na start”. Z pewnością kojarzycie formułę, teraz coś równie żenującego leci co niedzielę bodajże w TVN. Na szczęście absurd minął wraz z ostatnim odcinkiem, a główna nagroda pozostała (i wcale absurdalna nie była). W pakiecie zawarty był pokaz w Alei Projektantów na Łódzkim Tygodniu Mody. Spore wyzwanie, ale Pjotr nie to, że podołał. On wziął je na klatę jak stuprocentowy zawodowiec. I przy tej okazji udowodnił, że zawodowcem po prostu jest.

Choć do tej pory sprzedawał dosłownie kilka modeli swoich projektów, dobrze wie, jak ten system działa. Bacznie obserwował i uczył się, co ujmuje klienta, a co kompletnie go nie przekonuje. Stworzył własną estetykę, rozpoznawalną na pierwszy rzut oka (nawet po wyjęciu poniższych ubrań z kontekstu samego Pjotra, uzyskanego poprzez nawiązanie do jego charakterystycznego wyglądu – czyli prościej ujmując, pozbyciu się blond peruk i obcisłych czarnych czapek). Owszem, nie wymyślił jej od podstaw, raczej skompletował szereg mniej lub bardziej dosłownych inspiracji, lecz w sposób, którego nie da się pomylić z żadnym innym.

Sprawdził na sobie, teraz wypuszcza w świat. Szereg flanelowych koszul oraz ich pochodnych, skórzane spodnie i kurtki (wykonane ze sztucznej skóry, ale zaskakująco miękkiej i bez chemicznego zapachu) w motocyklowym klimacie. Sporo warstw, podkreślone nogi i lekko zabałaganiony, grunge’owy klimat. Oraz praktyczne rozwiązania niewidoczne na pierwszy rzut oka (kieszenie, zapięcia, schowki – polecam przy okazji zajrzeć do worków – można tam sobie zorganizować przestrzeń lepiej niż w niejednej torbie!). Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości o co chodzi, całość ugruntowują niezatapialne „martensy”. Myślę, że organizatorzy powinni zaklepać miejsce dla Pjotra podczas kolejnej edycji. Choćby po to, by sprawdzić, ile Pjotra w Pjotrze będzie następnym razem.

P.S. Cały pokaz możecie obejrzeć tutaj.

ls_20140509_3557.jpg

ls_20140509_3599.jpg

ls_20140509_3606.jpg

ls_20140509_3627.jpg

ls_20140509_3635.jpg

ls_20140509_3647.jpg

ls_20140509_3657.jpg

ls_20140509_3670.jpg

ls_20140509_3682.jpg

 

ls_20140509_3713.jpg

Fot. Łukasz Szeląg

5 myśli nt. „Sto procent Pjotra w Pjotrze

Dodaj komentarz
  1. ania

    Ja też cenię Pjotra i sama noszę jego wielofunkcyjną narzutę. Ale tylko przez szacunek do pomysłowości autora jej nie zwróciłam.. Dlaczego nikt szczerze nie powie, że narzuta uszyta jest z koszulek tandetnej jakości? Nie rozumiem naprawdę dlaczego TAKI projektant wybrał taką jakość. T-shirt o niebo lepszy kupiony hurtowo byłby droższy zaledwie o parę złotych, a na wysoką cenę narzuty nie wpłynąłby w ogóle. Dlaczego nikt o tym nie mówi? Droga Harel, nie przyznasz mi racji? Gdzie się pojawiła Twoja miłość do jakości?

    Odpowiedz
     
    1. harel Autor wpisu

      Słyszałam o tych pelerynach. Owszem, był gorszy sort materiałów, sam twórca przyznał i wymieniał je klientom na te porządniejsze. Przynajmniej tym, którzy napisali do niego ze skargą. Ja akurat trafiłam na porządny egzemplarz, stracił wygląd dopiero niedawno.

      Odpowiedz
       
  2. kara

    Ubrania o multi zastosowaniu to był. według mnie największy hit, Pjotr ujął mnie wtedy samym pomysłem, to było coś nowego, sam pomysł pokazywał podejście projektanta do mody, ta kolekcja też mi się podoba, ponieważ grungowe klimaty są mi bliskie
    pozdrawiam

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *