16

wrz

Reserved Concept

H&M ma linię Trend, Topshop kolekcję Unique (która już na stałe wpisała się w kalendarz London Fashion Week), Zara – zgrabną odnogę Studio. To takie twory, które występują w limitowanej liczbie egzemplarzy, tylko w wybranych sklepach, za to intensywnie kuszą z wszelkiego rodzaju zdjęć promocyjnych. Niektórzy (w tym ja) określają je mianem „kolekcji – widmo”. To takie sprytne i urocze wabiki na klienta, ale też wizytówki sieciówek, często ratujące i tak już nadszarpnięty wizerunek.

Pisałam jakiś czas temu, że brakuje mi takiego zabiegu w polskich sieciówkach. I proszę, jest odpowiedź. Reserved Concept to właśnie taka odważniejsza (jak to niektórzy mówią, bardziej „modowa”) idea, która swoją premierę miała podczas Berlińskiego Tygodnia Mody (Reserved w tym roku wyruszyło na podbój rynku niemieckiego). No i proszę, zadziałało. Od czasu tego wydarzenia trwał tu, górnolotnie określając, cichy bojkot firmy LPP. Bez wieszania psów, z oczekiwaniem na odpowiedź w wiadomej sprawie. Ale nie potrafię pogodzić go z faktem, że oto dzieje się w Polsce coś, o czym marzyłam od lat i za co trzymałam kciuki. Znów rozdarcie. Jednak nie będę go dziś analizować, odsyłam do zalinkowanego tekstu, gdzie wszystko jest wyjaśnione wystarczająco. Wróćmy do mody, która ma oczy przewiązane jedwabną apaszką „made in China”.

O ile w przypadku wymienionych wcześniej marek, te linie kolekcji – nawet jeśli stanowią odpowiedź na zjawiska z wybiegu – nie obawiają się narzucać klientom czegoś nowego i świeżego, o tyle w Reserved otrzymujemy szereg sprawdzonych trików. Owszem, materiały są jak na Reserved dość zaskakujące, sporo tu piankowych i strukturalnych surowców, interesująco układających się na ciele. Pozytywne wrażenie robią też akcesoria skórzane (słusznej ceny), aczkolwiek spodziewałabym się tu konsekwencji i przeniosła skórę także do elementów odzieży. Że będą droższe? Trudniejsze do czyszczenia? „Limited ediszyn”, proszę państwa. Trzeba się liczyć z konsekwencjami. No i termin przydatności do spożycia znacznie by się wydłużył.

Ale poza tym nuda. Szarość i powaga (z jednym wzorzystym wyjątkiem) – choć w bardzo dobrym jak na markę guście. Aż się prosi o jakieś szaleństwo, choć jeden wybuchowy egzemplarz, który zafascynowałby klientki i zawędrował do wszelkich możliwych magazynów o modzie (albo chociaż o zakupach). Coś, co nam narzuci nowy sposób myślenia, a nie odzwierciedli te sprawdzone. Żeby jednak nie było, że każda sytuacja generuje nowe powody do narzekania, poczekam na kolejną odsłonę konceptu. Może po nieśmiałym kroku w stronę dobrych zmian nadejdzie kilka pewniejszych?

reserved concept (2)

reserved concept (3)

reserved concept (4)

reserved concept (5)

KW934-MLC-101_1

reserved concept

KW967-03X-102

reserved concept (6)

KZ961-99X-101

reserved concept (7)

reserved concept (8)

Zdjęcia: LPP.

10 myśli nt. „Reserved Concept

Dodaj komentarz
  1. pattpuzzle

    Moim zdaniem bardzo zachowawcza kolekcja, gdyby nie napis Reserved Concept to ubrania wyglądają jak w regularnej masowej kolekcji a nie limitowanej. Może chociaż płaszcz będzie miał w składzie trochę wełny ;)

    Odpowiedz
     
  2. Eksi

    Zgadzam sie z Harel.ubrania,jak ubrania….nic specjalnego…ale lookbook jest jeszcze gorszy.
    Modelka nie pasuje uroda do ubran.zdjecia kadry jak by przypadkowe.ten jeden print za bardzo sie wybija,jest jakby przypadkowy.nie stanowi o calosci.moge podsumowac..wiele halasu o nic.

    Odpowiedz
     
    1. Ania

      „Ubrania jak ubrania” Droga Pani, tak można podsumować chyba wszystkie kolekcje na świecie! To wyrażenie nie niesie za sobą żadnej treści, a do stwierdzenia „Modelka nie pasuje urodą do ubrań” dodałabym „mi nie pasuje”, bo to akurat ostatnie do czego można się przyczepić.

      Jak na kolekcję conceptową jest faktycznie bez polotu i mało ciekawie. Kilka z tych rzeczy (biała koszula, skórzane obcisłe spodnie, szary golf) lepiej wypadłoby w kolekcji PREMIUM, jeśli taką by mieli. Cóż, pozostaje nadzieja, że to krok ku lepszemu.

      Odpowiedz
       
    1. harel Autor wpisu

      Zara ma linię Studio od kilku lat, dostępną w wybranych sklepach. Natomiast H&M Studio to jeszcze inna bajka – pojawia się tylko dwa razy do roku – w sumie można by ją porównać z Unique.

      Odpowiedz
       
  3. Monika

    Może i ubrania jak ubrania ale warto patrzeć na metkę! Przykład – sweter Zara 100% akryl, sweter Reserved Concept 76% wełna. Różnica? Ogromna. Lepiej kupić jedna a porządna rzecz i w nawiązaniu do hasła „tylko bogatych stać na tanie rzeczy” nie marnować pieniędzy.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *