Roczne archiwum: 2015

30

gru

Dawno temu, w odległej galaktyce…

Dokładnie dziewięć lat temu po raz pierwszy nacisnęłam przycisk „publikuj” na tym blogu. Nikt prócz mnie nie wie, że próby publikacji rożnych tekstów i zdjęć trwały od 2004 roku. Trochę szkoda, ale z drugiej strony dzięki własnemu niezdecydowaniu mam jeszcze cały rok na zorganizowanie imprezy z okazji okrągłej dziesiątej rocznicy. Takowa odbędzie się na sto procent, jestem po pierwszych rozmowach z ludźmi znającymi się na rzeczy (pozdrawiam tajemnicze jeszcze dobre dusze). To nie kokieteria. Ja naprawdę nie wierzę, że tyle lat jestem tu z Wami.

Przypominają mi o tym różne sytuacje. Ostatnia? Stoję z naręczem wieszaków, zdradzając perfidnie polską modę w & Other Stories w Berlinie, gdy nagle słyszę swój pseudonim. Zaczepia mnie Czytelniczka i pyta, czy to na pewno ja. Moje ego szaleje. Jest mi miło na dwieście procent. Rozmawiamy przez chwilę, następnego dnia wieczorem dzięki niej siedzę w genialnej knajpie (Bun Bao, Kolwitzstrasse) i jem obłędne burgery. Mówię przyjaciółce, z którą Berlin po raz kolejny odwiedzamy: „Zobacz, gdyby nie mój blog, nigdy byśmy tu nie trafiły”. Pół roku wcześniej parę kilometrów dalej spożywam tajskie specjały na świeżym powietrzu w towarzystwie rzeczonej przyjaciółki i… Bereniki Czarnoty z narzeczonym. Nie rozmawiamy o modzie. Tematy się nie kończą. Gdy trzeba się rozstać, mam prawdziwe łzy w oczach, choć nigdy się do tego nie przyznam (tylko dziś, ale nie wypominajcie mi tego). Gdy parę miesięcy temu jestem chora, z domowym rosołem przybywa mój serdeczny przyjaciel. Jak się poznaliśmy? Wpadał na kawę do Wearso, gdzie pracowałam przez jakiś czas. Nie musiałam, ale marzyłam, by zdobyć doświadczenie w pracy ekspedientki w sklepie z ciuchami. Jak tam trafiłam? Dzięki blogowi.

Nie zliczę, ile zdarzeń w moim życiu zawdzięczam tamtej nie do końca świadomej decyzji (czuję, że wymieniłam ich zdecydowanie za mało, lecz terroryzuje mnie wyładowująca się bateria pożyczonego od męża iPada (wiem trudno w to uwierzyć, ale moje teksty powstają na kobylastym ponaddziesięcioletnim pececie)). Wciąż dzieje się mnóstwo i pewnie tak już zostanie. Dla tych ciekawskich: nie, nie żyję z bloga, mam swoją pracę, którą uwielbiam i nie chciałabym jej zamienić na żadną inną. Blog łączy mnie z ludźmi i to jest jego największa wartość. Za rok rozkleję się na dobre. Tymczasem życzę Wam wszystkiego dobrego! Widzimy się w styczniu!

image

image

image

image

image

 Fot. Justyna Helena Majewska, Szymon Brzóska, Bartek Szmigulski.

22

gru

Don’t be sorry

Skarby świata całego. Tytuł książki Hrabala oddaje idealnie klimat jesiennej kolekcji Natashy Dziewit pod tytułem „Don’t be sorry”. Wzory i kolory z najróżniejszych zakątków Ziemi, inspiracje niemal każdym kontynentem, bez podziału na kraje, konkretne kultury czy wpływy. Mija kilka sezonów działalności projektantki pod własnym nazwiskiem i oto, co się dzieje. Stylu Natashy nie da się pomylić z żadnym innym. Obszerne kroje, nietuzinkowe tkaniny często sprowadzane (a nawet produkowane) w niedużym nakładzie. Śliskie jedwabie, chropowate wełny, fasony jakby za duże, lecz paradoksalnie wydobywające na wierzch zalety kobiecej figury. Kobiecość zmysłowa, nieoczywista, nieco leniwa, zatrzymana w kadrze zdjęć z podróży. To swoista wariacja na temat osoby samej projektantki – ilekroć ją spotykam, wygląda tak, jakby przed paroma godzinami wróciła z niezwykle energetyzującej egzotycznej podroży lub właśnie się w nią wybierała. Nosi swoje rzeczy – to oczywiste. I wznieca ogień niekończących się pytań: skąd to masz, gdzie kupiłaś, czy istnieje drugi egzemplarz?

NATASHA DZIEWit dont be sorry (9)

Czytaj dalej

17

gru

Muscat

Wszelcy okularnicy proszeni są o uwagę! Po raz pierwszy w historii tego bloga mam dla Was jakieś wieści. I w dodatku bardzo dobre. Właśnie powstała w Polsce nowa marka okularów – Muscat. Czego szuka, czym się wyróżnia i dlaczego może Was zainteresować? Poszukuje wzajemności, to na pewno. Czyli ludzi, którym nieobce kwestie estetyczne, ale niekoniecznie posiadających portfele bez dna, poszukujących czegoś w dobrej jakości za rozsądną cenę. Wyróżnia się sposobem serwowania swoich produktów, o czym za chwilę. I pozwala na bliższe poznanie bez konieczności wychodzenia z domu.

muscat_foto_hryciow0675

Czytaj dalej

16

gru

Bazar

Mieszanka kultur, kolorów, wzorów i zapachów, lokalny folklor inspirujący niejednego zbieracza trendów, niezwykli ludzie i jeszcze bardziej niezwykłe towary. Tak wyobrażam sobie bazar gdzieś daleko stąd, w egzotycznym kraju. Ilekroć potem na takim wyląduję, spotyka mnie niemiła niespodzianka. Idealistyczne wyobrażenia zderzają się z brutalną rzeczywistością. Nawet jeśli znajdę wymarzony szal w orientalne wzory, okazuje się, że został masowo wyprodukowany w jakiejś chińskiej fabryce zaopatrującej wszelkie bazary świata. Podobnie z torebkami. Zapomnijcie o małych arcydziełach tkanych na krosnach w okolicznych manufakturach. Dior, Chloe, Mullberry czy Chanel? Pani kochana, toż to oryginalne repliki, powstają tam gdzie oryginały, tylko po godzinach. Może źle trafiam, może nie jeżdżę tam, gdzie znalazłabym same skarby, bo trzymam się raczej wydeptanych turystycznymi sandałami ścieżek (jestem wakacyjnym leniwcem, wynika to zapewne z nieczęstych wyjazdów). Najbardziej egzotyczne elementy mojej garderoby są kupowane w Polsce, na przykład na corocznym świątecznym bazarze w hotelu Marriott. Natomiast z miejsc, w których teoretycznie powinnam te cuda mijać na każdym rogu, przywożę płyty i w połowie puste butelki kremu do opalania. Tęsknota za rdzennym folklorem różnych kultur Bliskiego Wschodu doprowadziła Luizę Jacob z Dream Nation do stworzenia kolekcji „Bazar”. I już dawno czyjeś myśli nie były mi tak bliskie.

goatsontree4

Czytaj dalej

15

gru

Bez psów wstęp wzbroniony

Taki napis przywitał mnie przed berlińskim placem zabaw dla… psów. Nie było tam nic szczególnego, prócz podwójnej porządnie zamykanej furtki. Poza tym piach, błoto i kilka ławek dla właścicieli, którzy w razie zmęczenia się szybciej niż pupil mogą sobie spocząć i poczekać, aż tenże się porządnie wybiega. Jeśli ktoś zagląda tylko tutaj, może nie wiedzieć, ale wystarczy raz odwiedzić mój Instagram, by zorientować się, że jestem totalną, niepoprawną i patologiczną wręcz miłośniczką psów (zwłaszcza jednego, tego, u którego mieszkam). Co ma pies do mody? A choćby tyle, że na okładce Vogue pojawił się jakieś sto lat wcześniej niż blogerka. Więcej powiązań znajdziecie tutaj (tablica jest wciąż aktualizowana), a ja przechodzę do meritum. Na swojej drodze spotykam sporo ludzi podobnych sobie, zakochanych po uszy w kudłatych stworach. I przez kilka ostatnich lat zdążyłam się już zorientować, że tak nie doceni psich motywów w modzie, jak oni. W tym roku więc postanowiłam poświęcić tylko jeden, jedyny wpis pomysłom na prezenty. Drodzy psiarze, to dla Was. Oraz dla Waszych przyjaciół, którzy nie wiedzą, co kupić Wam na Gwiazdkę.

horror horror piesek

Czytaj dalej

14

gru

Przedświąteczny butik RR

Oto pomysł na bezstresowe zakupy świąteczne. Jeśli mieszkacie w Warszawie lub w jej okolicach znajdziecie się w tym tygodniu, koniecznie zajrzyjcie do atelier Robotów Ręcznych, które tymczasowo przeniosło się na Mokotów. W przytulnym mieszkaniu przy ulicy Melsztyńskiej 2/47 czekają na Was ubrania i akcesoria polskiej marki oraz jej twórczyni, Marta Iwanina-Kochańska. Miał być też kot Myszon, gwiazda internetu, ale zimowa aura mu nie sprzyja i wolał pozostać w domu. Kto wie, może któregoś dnia zmieni zdanie, ma czas do piątku.

Roboty Ręczne to wełniane swetry, ciepłe i miękkie, szereg akcesoriów (czapki, szaliki, kominy, opaski i rękawiczki w różnych wzorach i kolorach) oraz biżuteria – bo wszystko zaczęło się parę lat temu od plecionych z kolorowego sznurka bransoletek. W odprężającej atmosferze można do woli oglądać i przymierzać, a także napić się kawy i spróbować domowego ciasta. Wizyta w atelier nie zobowiązuje do zakupów, ale założę się, że mało kto wyjdzie z pustymi rękami. To świetne miejsce na wagary od codziennego pędu. Chętnie tam wrócę i poudaję, że mam mnóstwo wolnego czasu. Choć przez godzinę.

Butik zaprasza codziennie od dziś do piątku w godzinach 11-19. Nie trzeba się umawiać, wystarczy odważnie wcisnąć dzwonek domofonu.

BUTIK-MOKOTOW-RR-INSTA