4

Lut

I’m not then

Świdrujący uszy modulujący głos Gaby Kulki w monologu „Not I” Samuela Becketta, zwolniona choreografia modelek, zawężona do minimum paleta barw i niewygodne uczucie, które pogłębiało się z każdą kolejną sylwetką pojawiającą się na wybiegu. Nenukko. Nigdy nie zostawia nas obojętnych, choć łódzki pokaz należał raczej do denerwujących, nie odprężających. Gdzieś w tym wszystkim przepadły same ubrania, w przeciwieństwie do sezonów poprzednich, gdy to właśnie one budowały napięcie. Może dlatego, że tym razem ich forma uspokoiła się, złagodziła, wręcz zobojętniała. Kapelusze Hat Hat (stworzone specjalnie na potrzeby pokazu) opadające na oczy modelek dodatkowo odwracały uwagę od projektów marki, narzucając skojarzenie z młodziutką bohaterką filmu „Kochanek” Jeana-Jacquesa Annauda (swoją drogą, jeśli go nie widzieliście, to gorąco polecam – choć stroje dziewczyny schodzą w historii na drugi plan – dosłownie i w przenośni – warto im się przyjrzeć, a potem odkryć na nowo projektantów słusznie okrzykiwanych minimalistami). A potem wróciłam do tych ubrań w całkiem innych okolicznościach. W zaciszu warszawskiego showroomu przesuwałam wieszak za wieszakiem i dziwiłam się, jak to się mogło stać, że tyle fantastycznych szczegółów umknęło mi podczas pokazu.

„I’m not then” to projekty na wiosnę i lato 2015 stworzone przez Nenukko. Śmiało mogę stwierdzić, że składają się w najbardziej dojrzałą kolekcję w historii marki. Pełną sprawdzonych schematów, a jednocześnie sięgającą wysoko po całkiem nowe. Czystość, transparentność, ale też sporo ukrytych detali. Drobne paseczki na spodniach, plisy sukienki (skojarzenie z pracami Miyake to w tym momencie komplement), kudłaty sweter, celowe zagniecenia, wiązania, warstwy, cięcia… Tradycyjnie przeważają czernie, biele i szarości, nie zabrakło jednak miejsca dla granatów, błękitów i beżów, choć pod tym względem lookbook nieco rozczarowuje, bo nie widać w nim niektórych istotnych momentów. Mimo to prostota kolekcji świetnie oddaje przesłanie projektantek. Zmęczenie kulturą masową, płytkością więzi międzyludzkich, pogonią za niepowtarzalnością. Nie chciałabym nadużywać słowa „normcore”, bo mnie w końcu zatłuczecie, ale nie można odmówić „I’m not then” pewnych podobieństw, chociażby w reakcji na otaczającą rzeczywistość. To pewna niezgoda, cichy bunt, sprzeczna opinia. Mocnym (choć na pierwszy rzut oka niewidocznym) akcentem jest niemal całkowite odejście od sztucznych materiałów. Przewagę bawełny i lnu odbieram jako kolejną deklarację Nenukko, chęć odcięcia się, zmiany i odkrywania nowych ścieżek.

I w końcu jest spokój. Prostota, ale nie nuda. Oddech. Swoboda. Nieskrępowanie. Podsumowując, wszystkie nasze marzenia na lato zamknięte w jednej kolekcji. Kto by przypuszczał?

bluzkaMINTU_spodniePASSO_przod

bluzkaAMEL_szortyIVY_przod

bluzkaBOSE_szortuIVE_narzutaMALTA_przod

bluzkaBOSE_szortuIVE_narzutaMALTA_ty+é

bluzkaFANA_spodniePASSOgray_przod

bluzkaGEMMA_spodniePASSO_przod

bluzkaHAZEL_spodniePASSO_przod

bluzkaHAZEL_spodniePASSO_tyl

bluzkaMINTU_koszulaKAMA_spodnieDUBLIN_przod

spodniePASSO_koszulaLIMMI_przod

tunikaIRIS_spodniePASSO_przod

sukienkaPINA_przod

sukienkaTEYNA_przod

tunikaNOOBI_szortyIVY_przod

Poniżej wybrane sylwetki z łódzkiego pokazu. Nie wszystkie znalazły miejsce w lookbooku, poza tym chciałam Wam pokazać kapelusze, bo piękne. Teraz seans filmowy obowiązkowy.

NENUKKO WIOSNA 15

NENUKKO WIOSNA 15a

Zdjęcia: Nenukko

7 myśli nt. „I’m not then

Dodaj komentarz
  1. zagubiony omułek

    jako psychofanka nenukko jestem nieobiektywna (ha!) ale wszystko mi się znowu podoba. dodatkowo widzę tu jakąś taką lekkość, której brakowało mi wcześniej w ich letnich ubraniach (nie znajdowałam nic dla siebie co bym chciała nosić gdy jest ciepło, bo albo za ciężkie, albo zbyt sportowe…).

    moje inne skojarzenie filmowe to only lovers left alive, mogłabym się w tych ubraniach włóczyć nocą po tangierze ;)

    Odpowiedz
     
  2. El

    Może i nic odkrywczego, ale to są po prostu rzeczy, które chciałoby się nosić. Urok prostoty, bez zbędnej ideologii. Poproszę wszystko:)

    Odpowiedz
     
  3. O.

    Hej Harel! Podczytuję cię od lat :) Mam takie małe pytanie – mogłabyś polecić jakąś markę, która robi naprawdę dobre t-shirty – takie basic właśnie. Najlepiej z bawełny – gładkiej, lekkiej, mięciutkiej. Patrzyłam na rzeczy Kupisza, bo fasony mi się podobają, ale nie wiem jak z jakością. Mogłabyś coś zasugerować? Dzięki :)

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *