19

Maj

Lou Saints

Myślałam niedawno o Annie Poniewierskiej. Pisałam tu o niej kilkakrotnie, ostatnio przy okazji premiery filmu „Before the show” o Tomaszu Ossolińskim. A więc na tyle dawno, by się stęsknić. I nagle przychodzi zaproszenie, a w zaproszeniu figuruje jej nazwisko. Tym razem w połączeniu z Lou Saints, siostrzaną marką Lilou. Specjalnie nie sprawdzałam, co mnie czeka, postanowiłam mieć niespodziankę. Dziś rano okazało się, że to był dobry pomysł. Dzięki niemu mogłam się zetknąć w sposób totalny z prawdziwą modą.

Lou Saints (4)

„Wszystko zaczyna się od tkaniny” – mówi projektantka. „Nie wyobrażam sobie, jak można najpierw stworzyć projekt, a potem dopasowywać do niego surowiec”. I rzeczywiście, gdy ogląda się jej kolekcję dla Lou Saints, nie ulega wątpliwości, co było pierwsze. Proste fasony urozmaica mnogość faktur materiałów z najwyższej półki. Śliski jedwab, mięciutka alpaka, ręcznie strzępione brzegi, przeszywane ozdobną nicią aplikacje ze wstążek, a do tego absolutnie czarujące desenie: żakardowe, haftowane, drukowane, bardziej lub mniej regularne, zahaczające nawet odrobinę o klimaty etniczne (acz dyskretnie i z klasą).

Anna Poniewierska nie lubi cięć, więc jeśli tylko się dało, starała się ich unikać. To bardzo japońskie podejście, szacunek dla tkaniny, praca najpierw wyobraźnią, dopiero w ostateczności nożyczkami. Wyjątek robi dla zachowania oryginalnych wzorów na materiale: plisowany przód sukienki został przemyślany tak, by mimo zagięć wciąż była widoczna grafika w pierwotnej postaci (drugie zdjęcie od końca). Rezygnuje też z oczywistości: bocznych szwów w spódnicach czy zapięć na suwak (zamiast niego mamy rząd misternie wszytych zatrzasków). Majaczą poprzednie dekady, kostiumy filmowe, szyk, którego w naszej lokalnej modzie zwyczajnie brakuje. Ubrania jednocześnie eleganckie i bez nadęcia, proste, lecz wcale nie oszczędne. Szlachetne.

Magdalena Mousson-Lestang, właścicielka marki, chciała znaleźć kompromis między obowiązującymi trendami a ponadczasową formą. Zapraszając do współpracy Annę Poniewierską, skazała Lou Saints na bezdyskusyjny sukces. Dodam tylko, że zdjęcia, choć urocze, nawet w połowie nie oddają tego, co widać na żywo. Te ubrania trzeba zgłębić wszystkimi zmysłami.

Kolekcja dostępna jest w butiku Lilou przy ul. Mokotowskiej 63 w Warszawie, przy ul. Wrocławskiej 21 w Poznaniu oraz w Concept Store by Lilou w Łodzi przy ul. Piotrkowskiej 20.

Lou Saints (2)

Lou Saints (3)

Lou Saints (5)

Lou Saints (6)

Lou Saints (7)

Lou Saints (8)

Lou Saints (9)

Lou Saints (10)

Lou Saints (11)

Lou Saints (12)

Lou Saints (13)

Lou Saints (14)

Lou Saints (15)

Lou Saints (16)

Lou Saints (17)

Lou Saints

Zdjęcia: Lou Saints

5 myśli nt. „Lou Saints

Dodaj komentarz
  1. Rebecca Sharp

    Fajne kroje, chociaż nie na moją figurę, ale wydają mi się bardzo niepowtarzalne. Podobają mi się również niektóre wzory, ponieważ trochę mi przypominają te z Missoni (chociaż są bardziej stonowane). Płaszczyk na ostatnim zdjęcie jest po prostu boski.
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
     
  2. Michal

    Mocno trzymam za Ciebie kciuki, chcialbym, zeby Twoj blog wybił się i był jeszcze bardziej popularny, tak by coraz to więcej osob moglo podziwiac Twoj niezaprzeczalnie wielki talent :) Swietnie piszesz, naprawdę :) Naprawde jestes utalentowanym czlowiekiem, gdybym osobiscie ja posiadal taki talent do pisania, na pewno bym poszedł w ta strone i starał się zrobic z tego sposob na życie, a wiem, ze się tak da, niestety ja takiego talentu nie posiadam, jednak trzymam kciuki za Ciebie.

    Odpowiedz
     
  3. mim_m

    Mnie się bardzo podoba ta kolekcja, jest prosta i ładna. Problem jest tylko taki, że jest mało „noszalna” – będzie wyglądać korzystnie na dziewczynach podobnych do modelek z sesji, młodych, wysokich, szczupłych, eterycznych. Na reszcie ludzkości będzie znacznie mniej piękna. Takie ubrania to rodzaj sztuki – dobrze się je ogląda, gorzej z noszeniem na co dzień.

    Odpowiedz
     
  4. Lukasz

    Świetne, naprawdę świetne! Biżuteria, torebki, ubrania, printy, wzory, faktury. Naprawdę, dawno nie widziałem tak stonowanej i zarazem pięknej propozycji jeśli chodzi o modę. Jestem pod dużym wrażeniem, bo dzis wszystko wydaje się być albo takie samo, albo zupełnie przekombinowane i wtedy nie ma co marzyć o klasycznym pięknie i prostocie.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *