3

sie

Zofia Chylak – część druga

O ile mi wiadomo, to pierwsza polska marka, której asortyment znika tak szybko, że trzeba się na niego zapisywać. Szaleństwo nastąpiło zaraz po wprowadzeniu drugiej, wiosenno letniej kolekcji, która swoją oficjalną premierę miała podczas czerwcowych targów HUSH Warsaw. „Musimy jechać po te torby, wykupili wszystkie!” – poinformowała mnie jedna ze sprzedających tam dziewczyn na moje pytanie o konkretny model. Kobiety obok mnie nawet nie pytały, tylko brały to, co jeszcze zostało. Ceny? Wcale nie takie niskie. Jakość? I właśnie o to chodzi.

_MG_0532_

Zofia Chylak. Zadebiutowała, wypełniając niszę szycia luksusowych ubrań na miarę, na specjalne zamówienie. Na laurach spoczywać najwyraźniej nie potrafi, bo pod koniec zeszłego roku zaprezentowała pod swoim nazwiskiem pierwszą kolekcję torebek (pisałam o tym tutaj). Formy klasyczne, nieprzeładowane, grające strukturami, bo wszystkie w czarnym kolorze. Lato przywitała całkiem nowymi modelami, m.in. workiem w wersji małej i dużej. I to właśnie one sprzedają się jak ciepłe bułeczki. W sklepie internetowym zasmuca napis „wyprzedane”. Na nowe egzemplarze jest kolejka oczekujących. Dlaczego właśnie torba od Chylak? Przecież worek nie dość, że fason ma opatrzony, to jeszcze można go kupić w szeregu innych sklepów. Może chodzi o przyjemne dla oka i dotyku tłoczenie w kształt łusek pytona? Może o ręcznie wybity numer seryjny? Perfekcyjne wykonanie? A może o wielkoświatową otoczkę, która Zofii towarzyszy?

To już nie jest „młoda polska marka”. To po prostu marka torebek, które chce się mieć. Spokojnych, wyważonych, uniwersalnych. Zdobionych skórzanymi chwostami (te do kupienia także osobno), wypracowanych na solidnych podstawach kaletniczej tradycji. Druga kolekcja kusi też cenami. Jak wspominałam wcześniej, nie są niskie, ale w przeciwieństwie do pierwszej, ich wysokość nie przekracza tysiąca złotych. Z jednej strony to wciąż dużo jak na polskie warunki (przynajmniej według wszelkiego rodzaju badań i statystyk, do których mam dostęp). Z drugiej – powtarzam do upadłego – słowo „inwestycja” w tym przypadku wcale nie jest takie głupie i wyświechtane. Korzystajmy więc, póki ceny są jakie są. Bo lada moment przyjdą zamówienia z Zachodu i będziemy mogli się z nimi pożegnać. Kobieca intuicja mi podpowiada.

_MG_9903_

_MG_0276

_MG_0439

_MG_9935

_MG_0198_-2-crop_1

_MG_9960

_MG_0469-kopia

 Zdjęcia: chylak.com

2 myśli nt. „Zofia Chylak – część druga

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *