26

Sie

La Boba Studio

Kolor. To właśnie on zapada najbardziej w pamięć, gdy widzimy na ulicy kobietę, którą natychmiast same chciałybyśmy być. Oczywiście następnego dnia na zakupach znów sięgamy po czarne buty, czarną torbę i czarną sukienkę, ale w marzeniach i odległych planach mamy na sobie kanarkowe szpilki albo pomarańczową Birkin – kto zabroni? To właśnie tęsknota za wszechobecnym kolorem i płynącą z niego radością przyczyniła się do powstania marki La Boba. Równie istotną rolę odgrywa fascynacja estetyką iberyjską. Nie trzeba być szczególnie spostrzegawczym, by zauważyć, że im bardziej na południe, tym bardziej kolorowo. Tyczy się to zarówno Europy, jak i dwóch Ameryk. Spójrzmy na Skandynawię, zjedźmy w dół do Paryża, a potem zatrzymajmy się w Barcelonie. Stereotypowa Szwedka przy stereotypowej Hiszpance to ostoja spokoju i minimalizmu. Gdzie w tym wszystkim plasuje się Polska?

La Boba Studio (3)

Nie licząc wyjątków, raczej zachowawczość, raczej rozsądek. Utarło się, że w kwestii akcesoriów tylko czarny, ewentualnie brązowy, pasuje do wszystkiego. Reszta jest fanaberią i zbędnym wydatkiem. Nie oceniam innych, wystarczy, że spojrzę na zawartość własnej garderoby. Jeśli mam do wyboru model w optymistycznym odcieniu błękitu albo „klasyczny, ponadczasowy, uniwersalny” czarny, jakie jest prawdopodobieństwo, że wybiorę ten pierwszy? A przecież jestem świadoma, zafascynowana modą i wszelkimi zjawiskami ościennymi. Podróżuję realnie i wirtualnie po europejskich (i nie tylko) miastach, przyglądam się kobietom i zazdroszczę odwagi. Tymczasem trzeba po prostu zadziałać.

Zadziałały Kasia Szegidewicz i Nunu Radziwiłl, podejmując decyzję o wprowadzeniu na polski rynek marki, która łączy w sobie nieprzekombinowane formy oraz rzeczony kolor właśnie. Ponieważ jednak pozostają otwarte na sugestie Polek, każdy model powstaje w wersji maksymalnie optymistycznej oraz uniwersalnie stonowanej. Już same nazwy podnoszą nastrój – Lizbona, Havana, Buenos, Alicante. Podróż i wieczne wakacje zatrzymane na zawsze za pomocą małego magnesu lub suwaka. Skąd pomysły? Z życia. Na pierwszym miejscu panie stawiają własne potrzeby i wymagania. Na co dzień pojemna torba, która pomieści wszelkie niezbędne sprawy, z dodatkiem odczepianej kosmetyczki i kieszonki. Na wieczór biodrówka w cudowny sposób uwalniająca ręce i umysł (kto cały czas pilnuje torebki podczas nocnych weekendowych eskapad, ręka w górę). Średnie modele sprytnie zachowują standardowe wymiary małego laptopa lub tabletu, w zależności od przeznaczenia wyposażone w wygodny szeroki pasek lub elegancki łańcuszek.

Paleta barw przyprawia o zawrót głowy. Co ciekawe, to właśnie najbardziej szalone pomysły znikają ze sklepu w pierwszej kolejności. Czasem szaleństwo ukrywa się w podszewce lub suwaku (zaskakujące neonowe odcienie), a czasem wychodzi na pierwszy plan (metaliczne skóry w najróżniejszych odcieniach złota i srebra). Bywa, że w ramach jednego egzemplarza spotykają się kolory, których w życiu byśmy o wzajemną sympatię nie posądziły. Morski błękit i neonowy żółty, przybrudzone srebro i pomidorowa czerwień, ciemny granat i wściekły zielony. Przychodzą na myśl prace światowych projektantów, którzy raczej nie muszą się martwić, że dany kolor na zawsze zalegnie w magazynie, by nie odstraszać potencjalnych klientek. Marni, Prada, Miu Miu… Ostatnio nawet takie „konserwy” jak Chloe czy Celine ostro szaleją z paletą, jakby jutra nie było.

Moje ulubione modele? Choć ciężko się zdecydować, te dwa uznaję za szczególnie godne polecenia. Isla – maleństwo na cienkim odpinanym (i regulowanym) pasku. Tegoroczna nowość i hit na starcie. Przy okazji wpisuje się w trend miniaturowych torebek, choć to rzecz drugorzędna przy tym, jak bardzo taki rozmiar się przydaje. Havana – średniej wielkości torba z klapką na niewidoczny magnes, można ją załadować po brzegi, ciężar utrzyma szeroki pasek. Fenomenalne połączenia kolorystyczne. Ja wybrałam brąz ze srebrem (uwierzylibyście?), choć kusi też kompozycja brązów w odcieniach gorzkiej i mlecznej czekolady oraz zestawienie z błękitem burzowego nieba.

Choć sesja wizerunkowa na to nie wskazuje (wyraźny ukłon w stronę nas, ostrożnych Polek), La Boba Studio kryje same niespodzianki. Wystarczy zajrzeć do sklepu internetowego lub odwiedzić warszawski showroom przy Poznańskiej 3 (lok.14). Nie dość, że kupimy torebkę w wymarzonym kolorze, to jeszcze zostanie zapakowana w przepiękną papierową torbę (o worku przeciwkurzowym nie wspominając) zdobioną nową grafiką identyfikacyjną marki oraz uroczym logo. Bo oprawa też się liczy, o czym projektantki La Boba świetnie wiedzą.

La Boba Studio (4)

La Boba Studio (2)

La Boba Studio

Fot. Adam Włoczkowski
Stylizacja: Paulina Bolko
Postprodukcja: Marta Zielińska
Modelka: Patrycja Hofffmann

Wnętrze studia na Poznańskiej:

La Boba Studio wnetrze

La Boba Studio wnetrze3

La Boba Studio wnetrze2

La Boba Studio wnetrze4

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *