Miesięczne archiwum: Wrzesień 2015

25

wrz

Kimono, które tańczy

Muzyka i choreografia to dwie nieodłączne składowe dobrego pokazu mody. Składowe, na które nie zwracamy pozornie uwagi, skupiając się na meritum, a które mogą tyle samo uratować, co zepsuć. Znane są przypadki poślednich projektantów, którzy ratują kolekcję hitami z list przebojów (swoją drogą od lat ciekawi mnie, czy odprowadzają tantiemy, ale to już temat dla dziennikarza śledczego) albo zapierającą dech w piersiach oprawą. Widownia podryguje w ich rytm, miłe skojarzenia przychodzą same i już brak pomysłu tak nie razi. Bywają też świetne kolekcje przytłoczone muzyką jak z koszmaru, piskami spoza gamy przyswajalnych dźwięków, powodującymi nie tylko zamknięcie uszu, ale też – niekontrolowanie – oczu. Podobnie z przekombinowanym układem ruchu (lub bezruchu). Zdarzają się, rzecz jasna, mistrzowie gatunku, choćby Karl Lagerfeld, któremu niestraszne zatrudnienie orkiestry symfonicznej. Mój ulubiony to casus z roku 2010, gdy do współpracy zaprosił młodego dyrygenta i aranżera, Thomasa Roussela, który na tę okoliczność przygotował symfoniczne wersje przebojów Bjork: „Isobel” i „Bachelorette” oraz „Bittersweet Symphony” The Verve zebrane pod wspólnym tytułem „Jardin d’Eden”. Czy orkiestra Société des Nouveaux-Concerts rozpraszała publiczność? Wręcz przeciwnie. Perfekcyjnie oddawała rozmach wydarzenia, podkreślając to, co najważniejsze. Wciąż się dziwiłam, że żaden z polskich projektantów nie zdecydował się na podobny ruch. Dobre profesjonalne orkiestry w Warszawie mamy trzy, w Polsce jeszcze więcej. (to, że elastyczność im nieobca, niech potwierdzi przykład płyty Mitch & Mitch ze Zbigniewem Wodeckim z towarzyszeniem Polskiej Orkiestry Radiowej czy współpracy Radzimira Dębskiego z NOSPR-em). I nagle przyszła wiadomość z Krakowa. Joanna Hawrot i Lutosławski Orchestra Moderna zapraszają na koncert muzyki japońskiej połączony z pokazem autorskich kimon. W punkt!

12

Czytaj dalej

16

wrz

Premium

Showroomu nikomu nie trzeba przedstawiać. To pionierska platforma internetowa, która rośnie z roku na rok. Biznesowe dzieło Jaśka Stasza i Michała Judy docenione zostało jeszcze przed swoimi pierwszymi urodzinami. Obecnie Showroom jest gigantem na polskim rynku, a za moment ruszy na podbój rynku niemieckiego. Tymczasem otwiera się nowa jego część, wyróżniająca polskich projektantów w sektorze premium. I tak się właśnie nazywa. Co ciekawe, sklep ma w swojej historii jedno podobne wydarzenie, gdy w 2013 roku uruchomił Showroom Club. Trochę inne obowiązywały zasady, bo kolekcje pojawiały się na moment, za to w specjalnych cenach, ale chodziło z grubsza o to samo. Wyszczególnienie marek luksusowych (jak na polskie warunki) lub aspirujących. Być może klient był na to nieprzygotowany, a może pomysł z zapisywaniem się do klubu zawiódł. W każdym razie idea się rozpierzchła i przez długi czas w Showroomie panował – bez owijania w bawełnę – bałagan. Mógł on zniechęcać zarówno potencjalnych klientów, jak i przyszłych wystawców. Bo czy marka biżuterii oferująca złoto i diamenty w nowatorskiej oprawie ma ochotę znaleźć się obok dzianin z warszawskiej hurtowni Alexis naprędce zszytych w komin? To już przeszłość. Strefa Premium zaprasza.

PajonkNa zdjęciu projekt marki Pajonk.

Czytaj dalej

10

wrz

Detal za detalem

Oto dowód, że nie wszystkie marki luksusowe w Polsce albo zjadają swój ogon, albo kończą w atmosferze afery i niezliczonych pomówień. Owszem, nie jest to dowód jedyny, lecz jeden z piękniejszych i w dodatku oczekujących na publikację skandalicznie długo. Co oznacza tylko jedno. Marka jest przygotowana do światowej ekspansji, za moment w Paryżu zaprezentuje wiosnę. Tymczasem…

MAGDA BUTRYM JESIEN 2015 (7)

Czytaj dalej

9

wrz

Flashdance

Ponieważ film „Flashdance” widziałam raz, w niedalekim (jak na ówczesne polskie warunki) czasie od amerykańskiej premiery, poczułam się w obowiązku przypomnieć sobie coś więcej niż tylko kultową scenę egzaminu, która osiadła na dobre w popkulturze, odświeżana regularnie przez gwiazdy kolorowego ekranu (niektóre nawet potrafią śpiewać, o dziwo – ale to już dygresja zbyt daleka). Otóż mamy dziewczynę pracującą w męskim zawodzie, ukrytą w przydużym uniformie, która w dzień obsługuje spawarkę, a wieczorami tańczy w barze. Męskie kurtki i szerokie dżinsy występują w kontraście dla obcisłych, prawie nieobecnych elementów. Burza loków i szara dresowa bluza odsłaniająca ramię w hierarchii ikonicznych kreacji filmowych stoi niewiele niżej od czarnej sukni Givenchy z okruszkami rogalika na dekolcie. Tematem zainteresowała się Lidia Kalita. I to na tyle, by nie tylko przywołać styl, ale całą postać Alex (tak miała na imię główna bohaterka) oraz miejsce jej pracy.

zaj17kopaa

Czytaj dalej

7

wrz

Koń jaki jest…

Jako fanka absolutna definicji konia zamieszczonej w pierwszej polskiej encyklopedii powszechnej ubolewam, że z czasem aż tak się skomplikowała. Pasowałaby bowiem do konia uproszczonego, który kilka tygodni temu obchodził swoje pierwsze urodziny. O kim mowa? O Pogo Pony. I dlaczego „kim”, nie „czym”? Bo Pogo to koń spersonifikowany (nie mylić z personalizacją, szanowne „fashionistki”, choć to też możliwe). Stworzyła go Agnieszka Pogorzelska, stylistka z trzynastoletnim doświadczeniem, poszukująca nowych ścieżek dla swojej ogromnej wrażliwości na piękno. W sierpniu zeszłego roku powstał koń numer jeden. I zawojował świat szybciej, niż autorka mogłaby przypuszczać.

2

Czytaj dalej

4

wrz

Blue Moon

Blue Moon. Piosenka o rekordowej liczbie wersji oraz gościnnych wystąpień w filmach. Niedawno temat przypomniał Woody Allen w „Blue Jasmine”, bywało imprezowo („Notting Hill”) i wirtuozersko (Harpo Marx). Blue Moon to też druga pełnia w ciągu miesiąca – z kolei rekordowo rzadkie zjawisko. Księżyc wcale nie robi się wtedy niebieski. Po prostu to określenie w języku angielskim oznacza coś niezwykle sporadycznego. Gdzie miejsce dla kolekcji Bereniki Czarnoty pod tym właśnie tytułem?

CF011362edit

Czytaj dalej