25

wrz

Kimono, które tańczy

Muzyka i choreografia to dwie nieodłączne składowe dobrego pokazu mody. Składowe, na które nie zwracamy pozornie uwagi, skupiając się na meritum, a które mogą tyle samo uratować, co zepsuć. Znane są przypadki poślednich projektantów, którzy ratują kolekcję hitami z list przebojów (swoją drogą od lat ciekawi mnie, czy odprowadzają tantiemy, ale to już temat dla dziennikarza śledczego) albo zapierającą dech w piersiach oprawą. Widownia podryguje w ich rytm, miłe skojarzenia przychodzą same i już brak pomysłu tak nie razi. Bywają też świetne kolekcje przytłoczone muzyką jak z koszmaru, piskami spoza gamy przyswajalnych dźwięków, powodującymi nie tylko zamknięcie uszu, ale też – niekontrolowanie – oczu. Podobnie z przekombinowanym układem ruchu (lub bezruchu). Zdarzają się, rzecz jasna, mistrzowie gatunku, choćby Karl Lagerfeld, któremu niestraszne zatrudnienie orkiestry symfonicznej. Mój ulubiony to casus z roku 2010, gdy do współpracy zaprosił młodego dyrygenta i aranżera, Thomasa Roussela, który na tę okoliczność przygotował symfoniczne wersje przebojów Bjork: „Isobel” i „Bachelorette” oraz „Bittersweet Symphony” The Verve zebrane pod wspólnym tytułem „Jardin d’Eden”. Czy orkiestra Société des Nouveaux-Concerts rozpraszała publiczność? Wręcz przeciwnie. Perfekcyjnie oddawała rozmach wydarzenia, podkreślając to, co najważniejsze. Wciąż się dziwiłam, że żaden z polskich projektantów nie zdecydował się na podobny ruch. Dobre profesjonalne orkiestry w Warszawie mamy trzy, w Polsce jeszcze więcej. (to, że elastyczność im nieobca, niech potwierdzi przykład płyty Mitch & Mitch ze Zbigniewem Wodeckim z towarzyszeniem Polskiej Orkiestry Radiowej czy współpracy Radzimira Dębskiego z NOSPR-em). I nagle przyszła wiadomość z Krakowa. Joanna Hawrot i Lutosławski Orchestra Moderna zapraszają na koncert muzyki japońskiej połączony z pokazem autorskich kimon. W punkt!

12

W sali koncertowej krakowskiego Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej MANGGHA nieduża orkiestra pod batutą Błażeja Wincentego Kozłowskiego wykonała premierowo w Polsce dwa utwory Toshio Hosokawy: „Seascapes – Daybreak” i „Landscape VI Cloudscapes”. Dysonansowe plamy dźwiękowe były jednocześnie ilustracją i tłem dla tego, co działo się obok. Cztery tancerki, które wcieliły w rolę modelek, na wąskich podestach oddawały się dynamicznej improwizacji na temat tańca nowoczesnego, japońskiego tańca wolności Butoh oraz tańca pięciu rytmów. Odziane w długie kimona o przedłużonych rękawach, których pełne piękno mógł oddać właśnie ruch. Szczery, spontaniczny, pełen pasji i dzikości. W tle jeden za drugim pojawiały się obrazy natury, które sfilmował Krzysiek Hawrot. Powstały w Polsce, jednak przywodziły na myśl dalekowschodnie krajobrazy w estetyce zen. Choć dzieła Hosokawy łatwe w odbiorze nie są (ani w wykonaniu, co momentami dała odczuć sama orkiestra), ani przez chwilę nie odniosłam wrażenia chaosu. Ani improwizacja, ani powolne, pełne napięcia nierozwiązane akordy nie naruszały równowagi pokazu. Przywiodły na myśl zasady synkretyzmu, swego czasu popularne w muzyce, wręcz nieodłączne, obecnie raczej zapomniane (chyba że za synkretyczne uznamy teledyski – tu powinna się pojawić uśmiechnięta emotikona).

Same kimona, w formie jak najbardziej tradycyjne, stanowiły kanwę dla graficznych prac Soni Hensler. Krzykliwych, nowoczesnych, wyrazistych – wspaniale kontrastujących z miękkim i prostym japońskim krojem. To szereg limitowanych egzemplarzy realizujących motto projektantki „From Fashion to Art”, gotowych zarówno do noszenia, jak i oglądania. Oszczędne punktowe światło w połączeniu z choreografią nadawało im dodatkowej płaszczyzny artystycznej. Ilustracje Hensler podczas koncertu żyły własnym życiem, rozciągając się i kurcząc, tworząc niepokojące animacje. Jedyna wada? Człowiek pozostał z uczuciem sporego niedosytu, chciałby obejrzeć więcej sylwetek. Cztery były jak zapowiedź czegoś większego, choć dopełniały się nawzajem i zgrywały, brakowało tego jednego elementu, z którego projektantka celowo zrezygnowała. Marzyło mi się, by finał koncertu zwieńczył rząd modelek odzianych w kolejne wersje kimon. Powód jest tylko jeden. Współpraca Joanny Hawrot i Soni Hensler nie ma prawa się znudzić.

P.S. Nie mogę sobie odmówić zachwytu nad samą organizacją imprezy oraz przyjęciem naszej grupy w Krakowie. Bywają takie momenty, kiedy poważnie się zastanawiam, na czym polskim projektantom zależy bardziej. Czy na obecności celebrytek z pierwszych stron tabloidów, którym sponsor imprezy musi dopłacać, a i tak się spóźniają półtorej godziny, czy na garstce piszących i myślących osób, dla których znaleźć miejsce z dobrym widokiem naprawdę nie jest wielką sztuką. Czułam się tam bardziej na miejscu niż na niejednym pokazie w Warszawie, gdzie coraz częściej się zdarza, że – choć projektant serdecznie zaprasza i od lat docenia moją pracę (wkrótce będzie dziesięć lat, jak w mordę strzelił, za przeproszeniem) – ekipa usadzająca ma ją w głębokim poważaniu, co zresztą jawnie okazuje. Ale to taka dygresja, z zamieszczeniem której noszę się od pewnego czasu. Profesjonalne podejście ekipy Joanny Hawrot nie pozwoliło mi dłużej czekać. Za co serdecznie dziękuję.

8

10

11

11a

Fot. Łukasz Łuszczek

A poniżej wcześniejsze projekty powstałe we współpracy z Sonią Hensler. Jak najbardziej komercyjne – czyt. do kupienia i noszenia.

joanna hawrot kimono (2)

joanna hawrot kimono

joanna hawrot kimono (3)

joanna hawrot kimono (4)

joanna hawrot kimono (5)

joanna hawrot kimono (6)

joanna hawrot kimono (7)

Reżyseria i kostiumy: Joanna Hawrot
Organizator: Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej MANGGHA Kraków
Toshio Hosokawa
Landscape VI – Cloudscapes
Seascapes – Daybreak
Dyrygent: Błażej Wincenty Kozłowski
Lutosławski Orchestra Moderna
Projekt nadruków: Sonia Hensler
Multimedia: Krzysiek Hawrot
Tancerki: Dominika Szala, Katarzyna Król-Woźniak, Magdalena Malik, Aleksandra Capiga-Łochowicz
Mecenat artystyczny pokazu:
Porsche Kraków Bronowice SKODA
Joanna Kruczek
Partner biznesowy:
Drukarnia BOKWA

Jedna myśl nt. „Kimono, które tańczy

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *