Miesięczne archiwum: Październik 2015

29

paź

Transparent Shopping Collective

Czerwiec, Warszawa, Arkady Kubickiego. Właśnie zaczęły się targi HUSH Warsaw. Zaraz przy wejściu, po lewej stronie, w jednej z naw ustawiły się dwie całkiem nowe marki zrzeszone pod nazwą Transparent Shopping Collective. W centralnym miejscu stoi grafika dzieląca cenę wyjściową produktu na poszczególne składowe (koszt materiałów i produkcji, podatek itp). Za nią rzędy wieszaków z prostymi i przyzwoicie uszytymi ubraniami oraz ekspozycja czarnych i beżowych toreb i butów ze skóry naturalnej. Jest co najmniej interesująco. Wchodzę do środka i przepadam. Kolektyw ma w planach zrzeszać marki, które nie obawiają się podawać do wiadomości publicznej konkretnych danych dotyczących produkowanych przez siebie ubrań czy akcesoriów. Po bliższej analizie okazuje się, że diagram jest raczej symboliczny niż wymierny (np. stałe koszty neutralizują się z marżą, a koszt produkcji sumuje z kosztem materiałów), ale lepsze to niż nic. Zwłaszcza że w polskiej branży to decyzja przełomowa. Na razie szeregi platformy zasilają dwie marki, Balagan i Elementy. Zresztą powstały specjalnie na potrzeby kolektywu i przy okazji świetnie się uzupełniają.

balagan_kampania_10hiresmedium

Czytaj dalej

27

paź

COS COS COS

Sporo osób mi mówi, że zanim zaczęli mnie wiązać z polskimi markami, kojarzyłam im się z COSem. Czy to dziwne? Ani trochę. Miłość wystartowała natychmiast, od dość lakonicznej informacji prasowej o nowym graczu na rynku marek sieciowych, zwanym przez długi czas „młodszą siostrą H&M”. Collection of Style, bo te słowa kryją się pod trzyliterowym skrótem, miała być odpowiedzią na ambitniejsze tendencje nie tylko z wybiegów, ale także pogranicza sztuki i dizajnu. Obszerne fasony, szlachetne materiały, niebanalne drapowania i upięcia, odważne cięcia, zabawa proporcjami – kiedyś nieosiągalne dla przeciętnej kieszeni, obecnie wszechobecne, także w polskiej modzie autorskiej. Parę lat temu każda wizyta w sklepie powodowała u mnie przyspieszone bicie serca. Z różnych powodów. Byłam zdecydowanie bardziej nakręcona na kupowanie niż teraz, poza tym najbliższy oddział mieścił się w Berlinie, który do tej pory działa na mnie podobnie. Co się wydarzyło od tamtej pory? Estetyka zarezerwowana dla konkretnej marki zaczęła przenikać na wieszaki konkurencyjnych sklepów, swoista prostota czy geometryczne cięcia w tym momencie nie są już żadną awangardą czy świętym Graalem. Ba, jest nawet pewna polska marka, która potrafi kopiować projekty flagowe COSa w skali jeden do jednego (i trzeba przyznać, całkiem zgrabnie jej to idzie). Uprzejmie nie doniosę, która, w każdym razie na moim blogu jej nie znajdziecie. Tymczasem COS jest już dwa kroki dalej. To właśnie siła prekursora. Nawet jeśli nie tworzy trendów, tylko pożycza je od bardziej doświadczonego otoczenia, przekłada je na język swojej grupy docelowej. A grupa potrafi nocami odświeżać stronę sklepu internetowego, gdy blokuje się w pierwszych minutach wyprzedaży.

COS_AW15_womens_Look_1

Czytaj dalej

23

paź

Do kwadratu

Oto brawura. Wybrać nazwę identyczną z numerem jednej z polskich autostrad. Pierwsza strona wyników w Google nieosiągalna. A szkoda. Bo A2 (czyt.: „a kwadrat”) warto znać i obserwować. Hasło „robimy bluzy” to już przeszłość. Teraz A2 robi całkiem przyjemną i przystępną modę. Bez banału, bez przesady. Jeśli tak dalej pójdzie, zyskamy na naszym rynku kolejną (z nielicznych) markę, której stylu nie sposób pomylić z żadnym innym.

a2 jesien harel (9)

Czytaj dalej

21

paź

Le Brand

Wyzwanie. Stworzyć markę na tyle blisko klasyki, by zachwycała panie w słusznym wieku, lecz jednocześnie na tyle nowoczesną, by młode towarzystwo pragnęło uruchomić instytucję świnki skarbonki, by kupić choć jeden porządny wełniany płaszcz. Sztuczka udała się Paulinie Pyszkiewicz. Rok temu ruszyła z Le Brand – śmiało można stwierdzić, że marką minimalistyczną (a wiecie, że nie nadużywam tego słowa, ba, pojawia się tu prawdopodobnie drugi, jeśli nie pierwszy raz w tym roku), przywodzącą na myśl swoje francuskie odpowiedniki z grupy SMCP (Sandro, Maje, Claudie Pierlot). Nie wspominam o Francji z wyrzutem. Wręcz przeciwnie, skojarzenie ma być komplementem. Mało która osoba w wieku Pauliny może się pochwalić tak świetnym wyczuciem kobiecych potrzeb, świadomą rezygnacją z infantylizmu czy oczywistych, komercyjnych trendów. Niedawno w sprzedaży pojawiła się trzecia kolekcja, na obecną jesień i nadchodzącą zimę. Le Brand pnie się w górę, aż miło.

FW15 3

Czytaj dalej

16

paź

Poza nurtem

Kiedyś Bynamesakke było marką skupioną na ubraniach typu „basic”. Prostych koszulkach z krótkim i długim rękawem uszytych z bawełny supima – bardziej miękkiej i wytrzymałej niż jej standardowa konkurentka (choć nie aż tak odpornej na działanie zębów czasu, co bawełna organiczna). Prócz koszulek równie proste sukienki, dość uniwersalne fasony, raczej obszerne niż dopasowane, choć tych drugich nigdy nie brakowało. Czasem elementy męskie, czasem akcesoria, stonowane, łatwe w noszeniu kolory, bardziej uzupełnienie garderoby niż jej część główna. Strategia marki już dawno uległa zmianie, o czym pisałam tu nie raz (a nawet nie dwa). Pojawiły się wiskozy, mieszanki wełny, więcej elementów, w tym oczywiście płaszcze, kurtki czy marynarki. Wersja letnia, wersja zimowa, koszula, spodnie, żakiet – z czasem okazało się, że w jednym miejscu można bez problemu zbudować całą garderobę. Iza Keyes, twórczyni marki i pomysłodawczyni kolejnych projektów, w tym sezonie idzie jeszcze dalej. Zostawia modę w tyle, by maksymalnie uprościć kobiecą relację z ubraniami.

bynamesakke pies

Czytaj dalej

8

paź

Early Color

Są takie marki, na których kolekcje czekam z równym utęsknieniem, co na nowy sezon ulubionego serialu. To, że będą świetne, nie ulega wątpliwości. Bardziej interesuje mnie, które wątki zostaną poruszone, w jaki sposób poprowadzone i rozwiązane. KAASKAS to jedna z tych marek. Pewniak. Od pierwszego wejrzenia. Zapowiedź jesieni miałam okazję oglądać już wczesną wiosną, gdy do moich wirtualnych rąk wpadło portfolio sióstr Skórzyńskich. Nadruk liści wywołał przyjemne uczucie wyczekiwania na coś fantastycznego. Umieszczane kolejno na Instagramie inspiracje tylko podgrzewały atmosferę. Nasycone barwy kadrów z przeszłości autorstwa Williama Egglestone’a oraz Saula Leitera, nierzeczywisty świat Tima Walkera, a na dokładkę Ella Fitzgerald i Liz Taylor – dzień po dniu tworzyła się nieskończona układanka nastrojów, dekad i osobowości. Esencja znalazła miejsce w kompaktowej kolekcji „Early Color”.

150907_kaaskas4119_1216_1 (Custom)

Czytaj dalej