22

Gru

Don’t be sorry

Skarby świata całego. Tytuł książki Hrabala oddaje idealnie klimat jesiennej kolekcji Natashy Dziewit pod tytułem „Don’t be sorry”. Wzory i kolory z najróżniejszych zakątków Ziemi, inspiracje niemal każdym kontynentem, bez podziału na kraje, konkretne kultury czy wpływy. Mija kilka sezonów działalności projektantki pod własnym nazwiskiem i oto, co się dzieje. Stylu Natashy nie da się pomylić z żadnym innym. Obszerne kroje, nietuzinkowe tkaniny często sprowadzane (a nawet produkowane) w niedużym nakładzie. Śliskie jedwabie, chropowate wełny, fasony jakby za duże, lecz paradoksalnie wydobywające na wierzch zalety kobiecej figury. Kobiecość zmysłowa, nieoczywista, nieco leniwa, zatrzymana w kadrze zdjęć z podróży. To swoista wariacja na temat osoby samej projektantki – ilekroć ją spotykam, wygląda tak, jakby przed paroma godzinami wróciła z niezwykle energetyzującej egzotycznej podroży lub właśnie się w nią wybierała. Nosi swoje rzeczy – to oczywiste. I wznieca ogień niekończących się pytań: skąd to masz, gdzie kupiłaś, czy istnieje drugi egzemplarz?

NATASHA DZIEWit dont be sorry (9)

Zazwyczaj istnieje drugi i trzeci, ale nie więcej. Jej kolekcje to kolejne tematy, nie sezony. Gdy piszę o „Don’t be sorry”, na tapecie jest już nowa, zimowa „Sex Fiction”. Ich czas nie mija, podobnie jak czas skarbów przywiezionych z dalekich krajów. Wpasowują się w nasze życie, towarzyszą przez kolejne lata, budzą miłe wspomnienia. Jesień Natashy Dziewit jest ciepła i słoneczna. Musztardy, wielbłądzie beże i ogniste czerwienie korespondują z dywanowymi wzorami, tęczowym żakardem czy radosnym deseniem tureckim. Przewijają się historie klasyczne (beżowy wełniany płaszcz z pagonami, czarna jedwabna koszula), którym projektantka uwielbia nadawać nową tożsamość oraz – wiadomo – etniczne, zamknięte z kolei w formy typowo zachodnie. Bo im prostsza opowieść, tym więcej wątków Natasha chce w niej dodać, natomiast te najbarwniejsze zgrabnie upraszcza.

Twarzą jesieni została Julia Pogrebińska – znów kobieta niezwykła o magnetycznej urodzie, wpisująca się perfekcyjnie w przesłanie projektantki. Dziś mam ochotę być lakoniczna. Bo te zdjęcia naprawdę mówią więcej niż niejedno zdanie, które bym na ich temat wyprodukowała. Zostawiam zatem Państwa w klimacie słodkiego odpoczynku.

NATASHA DZIEWit dont be sorry (3)

NATASHA DZIEWit dont be sorry (8)

NATASHA DZIEWit dont be sorry

NATASHA DZIEWit dont be sorry (4)

NATASHA DZIEWit dont be sorry

NATASHA DZIEWit dont be sorry (2)

NATASHA DZIEWit dont be sorry (6)

NATASHA DZIEWit dont be sorry (3)

NATASHA DZIEWit dont be sorry (5)

NATASHA DZIEWit dont be sorry (7)

Fot. Liubov Gorobiuk
Modelka: Julia Pogrebińska
Stylizacja: Hania Bartoś
Makijaż: Hania Di

2 myśli nt. „Don’t be sorry

Dodaj komentarz
  1. mhrynk

    Cudowne są te rzeczy. Płaszcz od Natashy Dziewit to mój hit już drugi rok. Najlepsze w niej jest to, że rzeczy są niesamowicie oryginalne, ale nie jakieś wynaturzone lub najzwyczajniej brzydkie. Jak tylko mam odrobinę grosza przy duszy zaraz znajduję coś u ND. I fakt, zaraz jest: skąd to masz? gdzie kupiłaś?

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *