Miesięczne archiwum: Marzec 2016

31

mar

Sirtet

Tetris. Nigdy jej nie zapomnę. Na szarym ekranie obracały się czarne figury, a w decydującej chwili bateria potrafiła znienacka i wbrew fizyce odmówić posłuszeństwa. Moja rodzina zaopatrzona była w dwie identyczne gry kupione podczas wakacji nad Wigrami na rosyjskim bazarze w Suwałkach (z tego samego źródła pochodził słynny wilk łapiący jajka do koszyczka oraz iście minimalistyczne wyścigi samochodowe). Żadna tam kontemplacja przyrody czy zachodów słońca nad jeziorem. Od rana do wieczora potrafiłyśmy z siostrą wpatrywać się w ekranik i ekscytować każdą kolejną coraz szybszą rundą. To był początek lat dziewięćdziesiątych. Gra powstała w 1984, a rok wcześniej urodził się… Michał Szulc. Przypadek? Nie sądzę. Tym bardziej, że wraz z wiosną i latem projektant sentymentalnie przenosi się w czasie i przekłada Tetris na… język mody. Tak, brzmi nieprawdopodobnie, a jednak udało się doskonale. Aby zbyt dosłownym nie być, za to przewrotnym jak najbardziej, Michał odwraca kolejność liter. Nie był pierwszy, „Sirtet” to również gra, bardzo podobna do oryginalnej, tytułem próbująca zapewne ominąć oskarżenia o plagiat. Nieważne. Co zabawne, sam projektant w informacji prasowej dał w nawiasie podpowiedź, jak czytać tytuł (czyt. wspak). Niestety, gdzie nie spojrzę, „sirtet” zyskało nowe znaczenie, jeden portal za drugim powtarza, że słowo to oznacza… „wspak”. Naprawdę! Ciekawe, w jakim języku. Ponieważ uwielbiam łamigłówki, jakie co sezon Szulc serwuje, z prawdziwą przyjemnością odkryłam prawdziwy sens. No nic, nie będę się pastwić nad pokoleniem „kopiuj – wklej”, chętniej powspominam pokolenie Tetris.

MICHAŁ SZULC SIRTET 3

Czytaj dalej

30

mar

Glass

Wyczekiwana wiosna nadeszła, zaczynamy czekać na lato. Zachęcona w równej mierze bardzo udanym Lanym Poniedziałkiem, jak i coraz mocniej grzejącym słońcem proponuję odświeżyć temat kostiumów kąpielowych. Bodymaps nie przez przypadek jest tu właśnie dziś. Twórczyni marki, Ewa Stepnowska, to koleżanka z roku wczorajszej bohaterki, czyli Kasi Skórzyńskiej. Marzyłam, by kiedyś postawić je tu obok siebie. Bo choć historia Bodymaps jest nieco krótsza i mniej rozbudowana, kryje w sobie równie niestandardowe podejście. Na razie Ewa zdecydowała prezentować kolekcje raz do roku, chwilę przed zbliżającym się sezonem.

BODYMAPS GLASS (2)

Czytaj dalej

29

mar

Kaaskas wiosna lato 2016

Z niecierpliwością. Od kiedy wiem, że jest na co czekać. Debiut Katarzyny Skórzyńskiej wspominam jako nawet nie podmuch świeżości, a prawdziwy huragan. Nagle, bez ostrzeżenia pojawia się wśród polskich marek coś tak radosnego, optymistycznego i jeszcze w dodatku świetnie przygotowanego do sprzedaży. A przecież ta kobieta ledwo co opuściła mury warszawskiej ASP! Kaaskas w tym roku będzie świętować dopiero drugie urodziny. Piąta kolekcja właśnie ujrzała światło dzienne. Dwa lata to być może zbyt krótki czas na podsumowania, ale nie można zaprzeczyć, że dzieje się wciąż dobrze i wciąż do przodu. Rewolucji póki co żadnej (bo i po co?), raczej ewolucja, powolna, szczegółowa, konsekwentna.

20160301_Kaaskas_4861_T

Czytaj dalej

16

mar

Magda Butrym

Ręcznie robione na drutach lub tkane sukienki, misternie przeplatane skórzane paseczki, tysiące elementów łączonych metalowymi pierścieniami, warkocze, wyplatanki, nity, sznurowania… Mało kto tak wykorzystuje ręczne rzemiosło jak Magda Butrym. Z nieco zapomnianych i przykurzonych rejonów polskiego folku, który z tajemniczych powodów tak ciężko przenieść projektantom na język współczesny, ona wychwytuje wszystko, co najlepsze. I serwuje w sposób, który kręci nawet wybitnie wybredne jednostki (patrz: Kim Kardashian). Butrym to nie jest (i w sumie nigdy nie było) nazwisko kojarzące się z lokalnymi gwiazdkami serialowego ekranu. Projektantka przez tych kilka sezonów swojej obecności na rynku wypracowała swoistą ekskluzywność, nie tylko z powodu bardzo wysokiej półki cenowej, ale też ostrożności przy wyborze tzw. „ambasadorek”. Co jakiś czas kolejny portal plotkarski donosi, że oto widziano gdzieś na świecie ciuch Magdy Butrym zdobiący kolejne znane nazwisko. Nazwisko zwykle ma zjawiskową urodę, nogi do samej ziemi i milion obserwatorów na Instagramie. Znane osoby w polskich ciuchach przekonują mnie równie mocno co wyjazd na narty w środku lata, ale nie można odmówić tej metodzie skuteczności. W Polsce nie zaistniejesz, dopóki nie ubierzesz kogoś znanego. A jeśli postać jest z tzw. „zagranicy”, sukces murowany. Cel uświęca środki. A każdy środek jest dobry, by pokazać te cuda.

_c0ee5f6424a26a9e5a5ca9b8a7fbbe68

Czytaj dalej

15

mar

Modna i już!

Czasy PRL w kontekście mody przez lata zapomniane, obecnie powracają, często jako sprawa niezwykła, mocno ubarwiona i nierzadko pozbawiona wszelkich wad. Nagle mówi się i pisze, jak cudowny był to okres dla naszego rynku mody, ileż to się produkowało wspaniałej odzieży i jak świetnie nią handlowało. Wiadomo, czas ma to do siebie, że złe wspomnienia zaciera, a dobre uwypukla, co więcej, zwłaszcza pokolenie młodych i niezbyt doświadczonych (oraz niechętnie spoglądających przeszłość) zapewne nieświadomie, lecz jednak, próbuje wmówić swoim czytelnikom, że polska moda urodziła się wraz z pierwszym pokazem Macieja Zienia czy Paprockiego i Brzozowskiego. Tym mocniej ci, którzy dawne lata pamiętają, próbują wrócić im wartość. Dopowiadanie nieistniejących historii i tworzenie sztucznych legend niestety wpisane jest w ryzyko. Coraz mniej osób ma ochotę sprawdzić, co jest prawdą, a co wymysłem. Posiłkowanie się materiałami Kroniki Filmowej czy ówczesnymi artykułami w magazynach bywa zgubne – chyba nie muszę pisać, dlaczego. Ale jednak PRL wciąż mamy ochotę poznawać na nowo, poruszać i zgłębiać. Jednym z najświeższych dowodów na niegasnącą fascynację jest wystawa „Modna i już! Moda w PRL” w krakowskim Muzeum Narodowym (zorganizowana we współpracy z Muzeum Narodowym we Wrocławiu). Przy okazji niedawnej wizyty w Krakowie w związku z Cracow Fashion Week miałam okazję ją zobaczyć. Tym była ciekawsza, że zwiedzanie poprzedził seans dokumentu „Political Dress” w reżyserii Judyty Fibiger.

IMG_20160305_153143

Czytaj dalej

11

mar

Cracow Fashion Awards 2016

Przedziwna historia. Miałam wrażenie, że ledwo co wróciłam z Krakowa, tymczasem jechałam tam znów, bo minął cały rok. Po raz drugi zostałam zaproszona do Rady Mediów, której przewodniczył Michał Zaczyński. Naszym celem było przyznanie jednej z nagród finałowych (koniec końców było ich więcej niż samych finalistów!) podczas konkursu dla dyplomantów Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru. Dyplomantów było piętnastu, tym razem nawet kilku panów oraz kilka kolekcji stricte męskich (co z obecnością owych panów niekoniecznie się łączyło). Panowała dużo większa różnorodność niż w zeszłym roku, choć wciąż mam wrażenie, że nasi przyszli projektanci straszliwie się boją koloru i radości. W przyjemny sposób potrafią zreinterpretować klasykę, nieśmiało przełamują stereotypy i wcielają w życie autorskie pomysły, jednak wszystko to odbywa się w palecie szarości, przetykanej czasem smutnym brązem, bordo czy ostrożnym granatem. To jednak dopiero początek ich drogi, więc mają jeszcze sporo czasu, by wypracować swój własny styl, nabrać odwagi i poszukać odpowiedniej dla siebie ścieżki. Dziś opisuję sześć kolekcji, które najbardziej zapadły mi w pamięć.

cracow fashion awards

Czytaj dalej