Lucky Nine

Gdzie tym razem? Przed siebie, na Południe. Niedookreślone, bo równie dobrze może być europejskie, jak i amerykańskie. Mieszają się argentyńskie pledy z plemiennymi indiańskimi kocami, pobrzmiewają echa amerykańskiego Pendletona, przetykane hiszpańską koronką. U Natashy Dziewit zawsze dzieje się dużo. Na przestrzeni wcale nie tak bardzo rozbudowanej kolekcji przeplatają się wpływy kultur całego świata. Pierwsze wrażenie po obejrzeniu kolekcji? Przyjemna podróż w czasie. Widzę bluzę łudząco przypominającą tę, którą w latach dziewięćdziesiątych w myślach nieraz wykradałam z szafy Kasi Nosowskiej, narzutkę we wzory identyczne jak wymarzony plecak z India Shopu. I płaszcz z koca, który musiał mi się śnić, bo gdy go zmierzyłam, wplątałam się w niezłe deja vu.

Natasha Dziewit Lucky Nine (76)
Paski, zygzaki, materiały zgrzebne, szorstkie, sztywne, a jednocześnie kuszące swoją nieprzystępnością. Wełny i lny, czysta natura, bez ozdobników czy zmiękczaczy. Surowość tej natury w naszych czasach potrafi zaskoczyć. Natasha wyostrza ją jeszcze bardziej poprzez zastosowanie różnych metod podniszczania. Prują się brzegi (kontrolowanie), siepią krawędzie, puszczają oczka i wychodzą nitki. Tak ma być. „Respect your life, destroy only the clothes” – ręcznie wykonany napis wewnątrz białej lnianej koszulki zdaje się stanowić nieoficjalne motto „Szczęśliwej Dziewiątki”. Świetna jakość na naszych oczach sprowadzana jest na ziemię i, być może dla dodania nam odwagi, celowo nadszarpnięta. Efekt delikatnego znoszenia przemawia do mnie już od dawna. Najbardziej potrzebuję go przy śnieżnobiałych butach, które aż się proszą o naniesienie odrobiny rzeczywistości na swoją nieskazitelną powierzchnię. Lubię znoszone i wytarte dżinsy, dziurawe koszulki w pewnych kontekstach również. Dziewit nadaje swojej kolekcji klimat wyciąganych po latach z szafy ukochanych ciuchów, które noszą w sobie tyle historii, że nie sposób zniechęcić się lekką ich niedoskonałością.
Modelką sesji wizerunkowej została po raz kolejny Julia Pogrebińska. To też jest znamienne dla Natashy Dziewit: nie boi się powtórzeń. Sezony to tylko umowna rzecz. Stąd obecność bardzo ciepłych elementów (w liczbie mocno ograniczonej, lecz jednak) oraz bardzo podstawowych (jak czarne i białe t-shirty z krótkim i długim rękawem). Nie przepadam za łączeniem mody ze słowem „festiwalowa”, ale nie da się od niego uciec. Coś w tym jest. Być może dlatego, że w pewnym dość znikomym procencie życie festiwalowe daje pozory nomadyzmu? Przesiąkniętego do cna konsumpcją, owszem. Na szczęście ta iluzja nikomu krzywdy nie robi. Do sedna. Peleryny, płaszcze, poncza czy sukienki – wszystkie te elementy łączy nie tylko styl i nastrój. Aspekt praktyczny od początku był dla projektantki niezwykle ważny. Stąd spora liczba kieszeni. O tak, to świetna wiadomość. Zostawiam Państwa szanownych ze zdjęciami.
Natasha Dziewit Lucky Nine
Natasha Dziewit Lucky Nine (2)
Natasha Dziewit Lucky Nine (3)
Natasha Dziewit Lucky Nine (4)
Natasha Dziewit Lucky Nine (5)
Natasha Dziewit Lucky Nine (6)
Natasha Dziewit Lucky Nine (7)
Natasha Dziewit Lucky Nine (8)
Natasha Dziewit Lucky Nine (9)
Natasha Dziewit Lucky Nine (10)
Natasha Dziewit Lucky Nine (11)
Natasha Dziewit Lucky Nine (12)
Natasha Dziewit Lucky Nine (13)
Natasha Dziewit Lucky Nine (14)
Natasha Dziewit Lucky Nine (15)
Natasha Dziewit Lucky Nine (16)
Natasha Dziewit Lucky Nine (17)
Natasha Dziewit Lucky Nine (18)
Natasha Dziewit Lucky Nine (19)
Natasha Dziewit Lucky Nine (20)

Fot. Liubov Gorobiuk
Modelka: Julia Pogrebińska
Włosy: Łukasz Namięta
Makijaś: Anna Buttny
Stylizacja: Natasha Dziewit

1 Komentarz

  • s
    Posted 4 kwietnia 2016 17:22 0Likes

    Fantastyczne. Modelka, stylizacje, zdjęcia, wszystko.

Pozostaw swoją odpowiedź

Najlepsze wiadomości ze świata mody

Nie wysyłam spamu