18

lip

Nouvelle Vague

Pora odpocząć od polskiej mody. Dziś jedziemy na zakupy do Francji. Sprawdzimy, jak miewają się marki, które powstały kilka lub nawet kilkanaście lat temu. Swego czasu, za sprawą francuskich blogerek, bacznie śledziłam tę i ową, wzdychając do poszczególnych ciuchów i poszukując ich odpowiedników w Polsce. Z różnym skutkiem. Na pewno pracowała wyobraźnia, motywując do kreatywnych działań, mających na celu upodobnić zwykłą bluzkę do bajecznego projektu Sandro czy kawałek materiału do spódniczki Kookai. Pojawiła się też Isabel Marant, w całkiem jeszcze przystępnych cenach, zanim zawojowała najbardziej stylowe ulice i butiki. Z zaskakującą łatwością odwróciła uwagę od całego mnóstwa ciekawych projektantów z nieco niższej półki. Na szczęście są osoby, które wiedzą, co w trawie piszczy, wyszukują to, co nieznane i z radością podają dalej. Należy do nich Edyta Rojek, która prowadzi w Warszawie sklep Kyosk (oddział internetowy również). Niektórzy podejrzewają, że jestem jego współwłaścicielką lub nielegalną lokatorką, a ja się po prostu niepoprawnie zakochałam. Zresztą czy kiedykolwiek spotkaliście się z nieszczerym zachwytem z mojej strony? Otóż to. Edyta ma oko do marek, zwłaszcza tych mało popularnych w Polsce. Z godnym pozazdroszczenia talentem wybiera te najbardziej interesujące, co sezon dokładając na półki i wieszaki nowe nazwy, z początku brzmiące obco, lecz za chwilę przemieniające się w muzykę dla harelowych uszu. Oto kilka z nich.

Mes Demoiselles (7)

Mes Demoiselles. Rówieśniczka mojego bloga, powstała w 2006 roku z inicjatywy Anity Radovanovic. Projektantka spędziła dzieciństwo w Czarnogórze, potem pracowała w Paryżu jako stylistka. Bardzo dużo podróżowała i chłonęła najróżniejsze kultury świata, czasem przywożąc ze sobą do domu coś na pamiątkę. Aż stało się, postanowiła zebrać wszystkie fascynacje i stworzyć hybrydę hippisowskiego stylu i paryskiej nonszalancji. To nie są typowo miejskie ubrania, mocno ciągną w wakacyjną lub chociaż weekendową stronę, najlepiej prezentują się w ruchu. Radovanovic przyznaje, że spory wpływ na jej kolekcje ma twórczość Sofii Coppoli. I rzeczywiście, zarówno siostry Lisbon, jak i Maria Antonina, gdyby żyły współcześnie, mogłyby się u niej ubierać. Może nawet lepiej by na tym wyszły…

 

Gat Rimon. Kryje w sobie aż trzy osoby. Stéfanie Mardokh, Cynthia Pariente i Yaël Benhini są wieloletnimi przyjaciółkami. Każda z nich wnosi do kolekcji coś od siebie. Starają się jak najlepiej odwzorowywać trendy, dbając przy tym o jakość wykonania i spójną estetykę. Delikatnie zahaczają o styl boho, wtrącając elementy uniwersalne, być może oczywiste, lecz w większości kobiecych szaf niezbędne. Nie boją się sięgać w zakamarki dość kiczowate, ewentualny obciach rekompensuje świetna jakość wykonania – jak w przypadku wyszywanej złotymi elementami dżinsowej kurtki, koronkowych aplikacji czy asymetrycznej sukienki w lamparcie cętki.

 

Swildens. Zagadka. Kim może zostać córka dwójki projektantów? Juliette Swildens była otoczona pięknymi rzeczami od wczesnego dzieciństwa. Zafascynowana ewoluującą modą kolejnych dekad w 2003 roku stworzyła własną markę. Garściami czerpie z przeszłości, serwując efekty nie tylko kobietom, lecz także ich miniaturowym wersjom. Pięć lat temu do asortymentu dołączyła linia Swildens Teen. Powstała z myślą o dziewczynkach w wieku od dziesięciu do szesnastu lat. Całość jest oszczędna w formie, nadrabia oryginalnymi wzorami i detalem.

 

Sessun. Najstarsza i najbardziej rozbudowana z dzisiejszych bohaterek, pierwsze projekty ujrzały światło dzienne jeszcze w poprzednim stuleciu, a dokładniej w 1998 roku. Absolwentka antropologii, Emma François, podczas kolejnych podróży spotykała się nie tylko z nowymi ludźmi, ale przede wszystkim odmiennymi kulturami, w tym charakterystycznym dla danego miejsca rzemiosłem. Dość szybko stwierdziła, że ta część badań kręci ją najbardziej, przystąpiła więc do pilnych obserwacji, by za moment porzucić wyuczony zawód i skoczyć na głęboką wodę całkiem nowej branży. Już po roku działalności otrzymała nagrodę w kategorii Młody Projektant od Institut Mode Méditerranée. Dziś Sessun świętuje pełnoletniość, oferując nie tylko ubrania, ale pełen wachlarz akcesoriów (w tym buty), a nawet kolekcję ślubną.

 Zdjęcia: materiały prasowe

7 myśli nt. „Nouvelle Vague

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *