2

sie

THE ODDER SIDE

W nadchodzących dniach przedstawię kilka marek, o których jeszcze nigdy tu nie pisałam, choć niekoniecznie są nowe. Bywało, że ich początki mnie nie przekonały, chciałam dać im czas lub po prostu w danym sezonie mnie samej tego czasu nie starczyło. Na przykład przy THE ODDER SIDE miałam wrażenie, że projekty nie wyróżniają się niczym szczególnym, a przynajmniej niczym, co by wybredny gust Harel porwało. Bez większego zainteresowania oglądałam prezentowane na targach koszulki z głębokim dekoltem V i rozkloszowane mini spódniczki w czerni, bieli i różnych odcieniach szarości. Nuda, nic więcej. W dodatku różnie bywało z wykończeniem. Chyba że pechowo trafiłam na kilka egzemplarzy, w których metka trzymała się kurczowo jednej marnej niteczki lub straszył od spodu fantazyjnie splątany overlock. Nie wpadłam tylko na jedno. Żeby to i owo przymierzyć, a dopiero potem wydać opinię. W końcu po wielu miesiącach naprawiłam ten błąd. Po pierwsze miłe zaskoczenie: po lewej stronie wszystko jak najbardziej w porządku. Po drugie: niby proste fasony, a jak fantastycznie leżą! I to na sylwetce, że tak powiem, dość dalekiej od wybiegowej. I po trzecie (sprawdzone po jakimś czasie, bo co zmierzyłam, to kupiłam): marka korzysta z materiałów bardzo dobrej jakości. Jeśli te rzeczy się starzeją, to z gracją i przyjemną powolnością.

THE ODDER SIDE (2)

Pierwsze projekty pod egidą THE ODDER SIDE pojawiły się w 2014 roku. Na pomysł stworzenia marki wpadły Justyna Bartosiewicz i Brygida Kubiś. Początkowo skupiały się na ostrożnych rozwiązaniach, określając asortyment mianem „basic”. To miało być miejsce, w którym bez względu na sezon znajdziemy ulubiony fason podkoszulka czy tuniki, uszyte oczywiście z bawełnianej dzianiny. „Kiedy nie mamy się w co ubrać, tworzymy nowe ubrania” – przyznają zgodnie dziewczyny, dzięki czemu dziś kolekcja marki to kilka różnych sukienek, bluzy, marynarki, kimona, a nawet torby. Odsłona letnia jednocześnie zachwyca prostotą i zaskakuje odwagą. Po raz pierwszy w krótkiej historii marki pojawia się deseń. I to od razu mocny: białe graficzne kwiaty na pomidorowo czerwonym tle. Całość aż prosiła się o paski. I doczekała się regularnego czarno białego wzoru, który zdobi bestsellerowe egzemplarze.

Wiosna i lato 2016 przedstawione zostały w zmysłowej sesji autorstwa Małgorzaty Turczyńskiej. Nie regulujcie odbiorników, modelka to Zuza Żmihrowska, którą z pewnością kojarzycie z wielu kampanii marki Femi Pleasure (wystarczy zerknąć kilka wpisów niżej). Czasem żartobliwie stosuję określenie „przebrać się za kobietę”. Oznacza rezygnację z odmładzania się na siłę czy kurczowego trzymania nastoletniego stylu. W tym ujęciu Zuza prezentuje się znacznie dojrzalej i niech będzie to uznane za komplement. Bywa ryzykiem zatrudnianie osoby tak mocno związanej wizerunkowo z inną marką, ale w tym wypadku wszystko gra dokładnie tak jak należy.

Ubrania THE ODDER SIDE można kupić w internecie oraz w warszawskim butiku przy Rozbrat 34/36.

Fot. Gosia Turczynska
Modelka: Zuza Żmihrowska
Makijaż: Karina Waclawik Hair & Makeup Artist
Stylizacja: Brygida Kubiś/ GLAMOUR

7 myśli nt. „THE ODDER SIDE

Dodaj komentarz
  1. beata

    Mam bardzo trudną sylwetkę. Od niedawna noszę rozmiar 44 i trudno znaleźć mi bazę do szafy, w której wyglądałabym „w miarę” i która nie byłaby nudna. Testowo zamówiłam t-shirt od The Odderside i niestety, ja wyglądam w nim tragicznie :) jestem wysoka, więc koszulka jest na mnie przykrótka, do tego mam niestety brzuch i duże piersi i to już jest katastrofa. Wyglądam w tym t-shircie na jeszcze 10 kg więcej. Natomiast tak, sam materiał jest bardzo przyjemny w dotyku. Odszyty nieźle. No, ale w moim przypadku koszulka musi poczekać na lepsze czasy :D

    Odpowiedz
     
  2. beata

    A z drugiej strony, patrzę teraz na ich sklep online… i rozmiary kończą się na M. Czyli wg nich nie ma już innych kobiet? Czy nie warto dla innych szyć? Zawsze mnie to zastanawia.

    Odpowiedz
     
    1. harel Autor wpisu

      Akurat w ich przypadku rozmiarówka to rzecz umowna. Fasony są na tyle uniwersalne (w większości), że dają radę na różnych sylwetkach.

      Odpowiedz
       
  3. kokos

    uwielbiam projekty tej marki, można stwierdzić że jestem uzależniona ;) mam tylko jedno ale… paski. Kupiłam longsleeve w paski, po jednym praniu wykręcił się na szwach. wymieniłam na inny egzemplarz bez żadnych kłopotów ale niestety… jedno pranie i to samo. W końcu zwróciłam, kupiłam pasiasty krótki rękaw z głębokim dekoltem (w tym fasonie mam od nich w sumie 5 koszulek i wszystkie uwielbiam). zgadnij co. Ta też się skrzywiła na szwach. teraz zastanawiam się czy ją zwracać. co ciekawe żadna z bawełnianych bluzek takiego problemu mi nie sprawia :(((

    Odpowiedz
     
  4. Emilia

    Kiedyś kupiłam od tej marki szarą bluzę, było to dość dawno temu, kiedy o marce było jeszcze cicho. Miał być to fason oversize, ale gdy do mnie dotarła byłam w lekkim szoku – krój był tak dziwny, workowaty, rękawy bardzo długie, wyglądało to wręcz komicznie. To nawet nie było w stylu bluzy starszego brata, za szerokiej i za dużej, ale po prostu styl niemal komediowy. Niestety, bo była dość gruba i wydawała się mieć porządny materiał. Pamiętam, że musiałam się na nią naczekać, a potem zwrócić niemalże od razu. Obecnie nic mnie nie skłania do kolejnych zakupów u nich, szczególnie po przeczytaniu reszty komentarzy.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *