16

Lis

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Uterqüe, ale baliście się zapytać

Wylądował! Pierwszy butik marki Uterqüe wczoraj otworzył swe wrota w warszawskiej Galerii Mokotów. To drugi sklep na świecie według świeżo opracowanego konceptu, lifting dopadł nie tylko logo, ale też samo wnętrze, które z dość ciemnego i mocno drewnianego znacznie się rozjaśniło, dając produktom o wiele milszą dla oka oprawę. Meble nawiązują do oszczędnego stylu lat pięćdziesiątych, podłogę zdobią wykładziny inspirowane perskimi dywanami, a sklep wypełniony jest bibelotami, dodatkami i roślinami, niczym rasowe hiszpańskie mieszkanie. Ma zachęcać, by zajrzeć do środka i zostać jak najdłużej. O marce pisałam swego czasu w marzycielskim tekście, który co pewien czas szczęśliwie mogę tu przypominać. Kolejne marzenie odhaczone. Czas poznać markę bliżej.

art_soul_11

Najbardziej wstydliwe pytanie, którego przecież siedząc w branży nie wypada zadawać, dotyczy samej nazwy, a dokładniej, jej wymowy. Sama przed długi czas nie zauważałam ostatniej sylaby, interpretując dość automatycznie. Tymczasem Uterqüe wzięło się z łaciny (jako połączenie słów uter i que), więc mówimy „u-ter-kłe”. Oznacza „oba” lub „jedno i drugie”. Akcesoria i modę, przekładając na język marki. Skąd jednak umlaut, pojęcia nie mam. Od samego początku nacisk na akcesoria był ogromny, pierwsze kolekcje składały się z nich przede wszystkim, ubrania realizowały plan klasycznej kompozycji garderoby, bez szaleństw, za to najwyższej jakości. Do tej pory ubrania stanowią jedynie 39% całej kolekcji. Ponadto wszystkie projekty wychodzą od projektantów marki, nie ma tu zatem zapełniania półek gotowcami wybieranymi na targach.

Uterqüe powstało osiem lat temu pod egidą hiszpańskiej grupy Inditex. Koncern wydał na świat markę, której zadaniem było wypełnić niszę pomiędzy sieciówkami a firmami luksusowymi. O ile Zara czy podobne jej młodsze marki (Bershka i Stradivarius) mocno reagują na trendy, z kolei Massimo Dutti siedzi w zachowawczej klasyce aż nadto, o tyle tu mamy do czynienia z modą autorską (choć bez nazwisk) i wypracowanym stylem, który trudno porównać z czymkolwiek innym.Owszem, wpisują się w sezonową modę, będzie to jednak prędzej detal niż odwzorowanie jeden do jednego, zwane łagodnie inspiracją, a dobitnie kopią. Co ciekawe, już w pierwszym roku działania marka wyszła poza Europę, otwierając sklep w Meksyku. Wciąż nie posiada butików w najważniejszych, wydawałoby się, miejscach na świecie jeśli chodzi o modę, czyli we Francji, Włoszech czy Wielkiej Brytanii. O Stanach Zjednoczonych nie wspominając. Owszem, prowadzi tam sprzedaż internetową, ale uparcie wybiera niestandardowe lokalizacje. Produkty powstają w Hiszpanii i krajach ościennych, co tłumaczy wyższe ceny. Są one podyktowane oczywiście przede wszystkim kwestią wizerunkową, na szczęście wszystkim wychodzi to na dobre.

Nowości w sklepach pojawiają się co dwa tygodnie. Zachowują dość oszczędną gamę kolorystyczną, przemyślaną i stonowaną, mało nowatorską, co tu akurat wady nie stanowi. Bo jeśli nabierzemy ochotę na klasyczny beżowy płaszcz, błękitną koszulę czy skórzaną kurtkę, które chcemy ponosić przez parę lat, możemy iść w ciemno. Nie mam zbyt wielu produktów marki w szafie, bo zazwyczaj zwyciężała chęć dobrego jedzenia i dalszej podróży, ale torebka kupiona w Lizbonie w roku bodajże 2010 wciąż wygląda jak nowa, choć zbytnio jej nie oszczędzałam. Podobnie skórzany pasek. Tak zwyczajny, że nie zwraca się na niego uwagi. A jednocześnie tak ciężki do zastąpienia w przyszłości ze względu na swoją zwyczajność właśnie.

Najnowsza kampania pt. „Art and Soul” komunikuje nowy etap w historii marki. Uterqüe zawsze dostrzegało sztukę, teraz ma zamiar ją wspierać. W najbliższych planach znalazły się współprace z artystami, promowanie talentów i wspomaganie organizacji wystaw. Nie pozostanie to bez echa w kwestii wnętrz samych sklepów oraz kolejnych kolekcji. Na zdjęciach poniżej modelce towarzyszą obrazy autorstwa Todda Jamesa prezentowane na wystawie „We are one” w galerii Javier López & Fer Francés w Madrycie.

Jedna myśl nt. „Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Uterqüe, ale baliście się zapytać

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *