28

Lis

Weave

Labour of love – a task done for pleasure, not reward. Tytuł kolekcji i krótkie jego objaśnienie charakteryzują ją tak dobrze, że właściwie mogłabym Was z tymi słowami zostawić i pójść na kawę. Ale nie pozwolę sobie na to, bo Weave to nowa marka, wymagająca zarówno uwagi, jak i solidnego opisu. O tym, że coś się kroi, słyszałam stąd i zowąd, donosiły mi osoby świadome moich azjatyckich fascynacji. Że będą kimona, że będzie detal, że jakość i że majstersztyk. Nie wyobrażałam sobie jednak aż tak wysokiego poziomu szyku i elegancji.

weave-3

Weave jest kolektywem, nad którym czuwa Magdalena Libucha-Zdrojewska, jego założycielka i dyrektor kreatywna. Skupia przede wszystkim polskich twórców (niewykluczone występy gościnne, o czym za chwilę), kładzie mocny nacisk na każdy etap powstawania ubrania: poprzez rysunek, konstrukcję, odszycie, aż po misterne zdobienia. To odkrywane na nowo rzemiosło, serwowane jednak przez pryzmat nowoczesności. Stąd obecność wyjątkowych i zaawansowanych technologicznie tkanin (m.in. trójwymiarowego materiału przypominającego pancerz ze zbiorów Iris van Herpen, z którego powstały kurtki bomberki) czy rozbudowanych haftów (częściowo zrealizowanych ręcznie) autorstwa Jacky Puzey – brytyjskiej projektantki, członkini prestiżowego Crafts Council UK. Hafty pozostają do dowolnej interpretacji, wspomniany pancerz aż się prosi o towarzystwo owadów, niektórzy widzą egzotyczne kwiaty, jeszcze inni chińskie lampiony.

Wspominana na początku Azja to tylko pretekst, by skorzystać z fasonu kimona czy pasa obi i pójść w zupełnie nowym kierunku. Charakterystyczne dla kimon pęknięcia rękawów wykorzystane są zupełnie gdzie indziej – to element niespodzianka w żakardowej bomberce. Natomiast rzecz, która na zostanie kimonem miała największe szanse, została całkowicie pozbawiona rękawów. To bordowa kamizela o przedłużonej linii ramion, zdobiona symetrycznymi haftami w tym samym kolorze. Jest jeszcze czarne haori, noszone dokładnie tak, jak lubię najbardziej, czyli bez japońskiego kontekstu. Podobny los spotyka hakamy – szerokie spodnie wiązane w talii. Oczywiście to nazewnictwo umowne, z pewnością jednak skojarzenie nieprzypadkowe. Na każdym kroku spotykamy też frędzle. Zarówno jako element haftów (genialnie ujętych w formie wzoru na sukience czy bluzce), ale też wykończenie brzegów (tu fantastyczny granatowy płaszcz z czarnymi motywami oraz czarno złota marynarka). „Labour of love” to również bardziej uniwersalne elementy: kobiece koszule z długimi bufiastymi rękawami, aksamitne marynarki czy klasyczne spodnie cygaretki z podniesioną talią.

Niedawno gdzieś czytałam, że nadchodzi kres typowych odświętnych strojów. Nie jestem pewna, co autor miał na myśli, jednak natychmiast ujrzałam Weave jako świetną alternatywę mojego o nich wyobrażenia. Mamy tu bowiem wszystko, czego będziemy potrzebować w najbliższym czasie. Grudzień, wiadomo, spotkania przedświąteczne z taką częstotliwością, że podczas wigilijnej kolacji marzymy o potrawach wielkanocnych, potem z kolei szereg karnawałowych okazji. Czy „ponadczasowa mała czarna” lub „klasyczny damski garnitur” nie trąci nudą? Dlaczego by nie spróbować czegoś innego? Równie szykownego, lecz zdecydowanie bardziej efektownego? Co więcej, skonstruowanego tak, by nie krępować naszych ruchów, bo przemyślanego nie tylko pod kątem estetyki, lecz również użytkowości.

To nie jest szybka moda. Co za tym idzie, nie jest też tania. Ale przecież własną pracę tak bardzo cenimy, dlaczego pracę innych mielibyśmy traktować inaczej? Zwłaszcza taką pracę! I na takich surowcach!

 

Jedna myśl nt. „Weave

Dodaj komentarz
  1. Magdalena

    Totalnie moja estetyka, muszę tylko się dowiedzieć jak wyglądają wymiary w centymetrach. Niestety gdy ma się standardowo 42 w biodrach a 38 w pasie ciężko jest kupić ,, dół”.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *