Roczne archiwum: 2017

15

wrz

Magda Butrym FW1718

Na hasło „Magda Butrym„, przychodzą mi na myśl gobeliny. Nie tylko te, z których powstawały ubrania z jej poprzednich kolekcji. Przede wszystkim sama technika oraz nieskończone możliwości. W ramach, wydawałoby się, ściśle określonych, może powstać wiele dobrego. I niesamowicie zróżnicowanego. Jej styl daje się rozpoznać natychmiast. Na zdjęciach mody ulicznej, w sesjach magazynów czy reklamach (kwiecista sukienka w najnowszej kampanii Net-a-Porter) projekty zachwycają nie tylko przemyślanym krojem pełnym przyjemnych niespodzianek, ale przede wszystkim tym, jak eksponują zbyt często wypieraną przez modę kobiecość. Już któryś raz próbuję analizować, co dokładnie sprawia, że działają właśnie w ten sposób. I wciąż się zastanawiam, czy chodzi o zmyślne falbanki i marszczenia, czy rzędy obleczonych guzików i ozdobnych pętelek, czy może kolory. Nie wiem. Całokształt jest perfekcyjny.

Magda Butrym FW1718 (2)

Czytaj dalej

11

wrz

Polska Design, czyli jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej

Polska Design to program promocji polskiego dizajnu za granicą stworzony przez Instytut Adama Mickiewicza. Od 2008 roku polscy twórcy mają szansę prezentować swoje prace na całym świecie. Liczba miejsc wzrasta, podobnie jak liczba wyróżnianych projektantów. Ten rok jest szczególny, ponieważ działania Instytutu zostały poszerzone o obszar mody. Zaczęło się już w lutym, w Londynie została zaprezentowana wystawa studentów i absolwentów School of Form pt. „Waste Not!” i natychmiast zdobyła nagrodę „International Fashion Showcase Curation Award” dla kuratorów, Agnieszki Jacobson-Cieleckiej i Wojciecha Dziedzica. W lipcu podczas dziewiątej edycji festiwalu FASHIONCLASH w Maastricht zaprezentowała się marka NENUKKO z wegańską kolekcją „Interlude Disrupted”. Sierpień był miesiącem CONFASHION – podczas kopenhaskich targów CIFF marka wystąpiła z kolekcją „Transform” na lato 2018. A dziś, prawdopodobnie właśnie w tej chwili, Michał Szulc pakuje do domu sample kolekcji „ARS GRATIA ARTIS” (również na lato 2018), którą przygotował z myślą o prestiżowych targach Who’s Next w Paryżu. Czeka nas jeszcze Berlin Alternative Fashion Week (na przełomie września i października) i prezentacja prac Oli Bajer oraz marki DOOM 3000 (tworzonej przez Sylwię Rochalę i Michała Niechaja). A to jeszcze nie koniec!

Michał_Szulc_SS18

Czytaj dalej

4

wrz

Amelia

Choć swoją premierę miał w 2001 roku, jego akcja rozgrywa się dokładnie dwadzieścia lat temu. Film, na którym byłam w kinie trzy razy, dziś wydaje się tym bardziej istotny, że ledwo parę dni temu media dosłownie grzmiały o rocznicy śmierci Lady Di, a internet zasypały zdjęcia dokumentujące styl księżnej. Styl prze-ge-nial-ny, choć zupełnie nie o nim dziś będzie. Pamiętacie, co się dzieje w filmie, gdy w wiadomościach podają tragiczne wieści? Główna bohaterka upuszcza zakrętkę od flakonu perfum, ta uderza w łazienkową ścianę, a w tej ukazuje się tajemnicza skrytka. Wtedy jej życie zmienia bieg. Resztę już znamy, a jeśli nie znamy, to mamy zadanie domowe dziś wieczorem włączyć i obejrzeć. Paryż we wrześniu, kolory jak z krosowanej kliszy i te wszystkie cudowne stroje, pozostawione w latach dziewięćdziesiątych na zbyt długo. To już ostatnia część mojej współpracy ze Starym Browarem. Tym samym układająca się w logiczną miejską całość. Był Rzym, było Tokio, pora na… stolicę mody. Amelię umieszczam w wehikule czasu i przenoszę w naszą zdominowaną przez świat cyfrowy rzeczywistość. Aby nie doznała zbytniego szoku, pozostawiam w jej torbie notes Moleskine i analogowy zegarek Tous, a dla kamuflażu – czerwoną szminkę (Chanel, rzecz jasna), kocie okulary i dużą apaszkę. Słynne „martensy” zamieniam na lżejsze i wygodniejsze mokasyny lub skórzane sandałki (przez dwadzieścia lat globalne ocieplenie zdążyło dać się we znaki i wrzesień ma prawo być upalny). Wyobrażam sobie, że Amelia wciąż nosiłaby się dość klasycznie, nie szalejemy zatem z awangardą, lecz wrzucamy jej do szafy szerokie dżinsy, spodnie 3/4, tweedowy żakiet i parę spódnic, uwieńczając wszystko romantyczną sukienką Messo w jej ulubionym, czerwonym kolorze. Bohaterka z pewnością nie umknęłaby czujnemu obiektywowi Garance Dore, dlatego dokładam parę typowo paryskich elementów: bluzkę w marynarskie paski, maleńką czarną torebkę i srebrną bransoletkę od Ani Kruk, która z sukcesem może udawać rodzinną pamiątkę przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Panie i Panowie, oto zakochana dziewczyna uwieczniona na wszystkich blogach z modą uliczną!

Paryz

 

1

wrz

Very

Początek. Roku szkolnego (dawno nie dotyczy, ale w świadomości siedzi). Meteorologicznej jesieni (mam wrażenie, że to jakaś nowa moda, ale niech im będzie). Nowego sezonu na blogu (bo chyba nikt nie ma ochoty we wrześniu czytać o letnich kolekcjach?). Spada ten wrzesień zawsze brutalnie i z zaskoczenia, zostaję z kilkunastoma szkicami tego, co chciałam zmieścić. Nie mieszczę, więc zaczynam myśleć o powiększeniu jednoosobowego zespołu. Potem mam pomysł, że będę pisać krócej i częściej. I żeby w ogóle tu sporo zmienić. Co z tego wyniknie? Zobaczymy. Obejrzałam już wystarczająco dużo jesiennych kolekcji, by wysnuć wniosek, że symbolika nowego początku jest bardziej niż pociągająca. Mocniejsza nawet niż historie noworoczne. Podobnie z magazynami o modzie. Wrześniowe numery wyznaczają niemalże wszystko, na czym powinniśmy się skupić przez najbliższy rok. Te dwa, które czytam zawsze (i „od zawsze”, czyli od 2003 roku), brytyjskie Elle i Vogue, mierzą się z częściowo lub całkiem nowymi redakcjami, zmianą wizerunku, grafiki, konceptu, co zdaje się nieco zahaczać o chęć pozostania atrakcyjnym w przestrzeni zdominowanej przez zawsze szybszy internet. Czy pozostać dobrze znanym i miło przewidywalnym? Czy zaskoczyć? A może podkreślać swoje dokonania z przeszłości? Myśli te zbiegły się z dzisiejszą moją rozmową z Gosią Sobiczewską. Stojąc nad dwiema spódnicami: starą (o której klientki nie dają zapomnieć, domagając się doszywania kolejnych) i nową (która – choć pozornie całkiem inna – stanowi odpowiedź na tę pierwszą, powtórzenie jej kształtu, lecz poprzez stworzenie totalnie nowego wykroju), deliberowałyśmy nad wyciąganiem wniosków, nowych wyzwaniach, które same stawiamy przed sobą, by wciąż iść do przodu, nad budowaniem kolejnych pięter na stabilnym fundamencie.

01 ESTby ES. Ori

Czytaj dalej

30

sie

Bodymaps SS17

Jechaliście kiedyś na wakacje we wrześniu? Albo w październiku? O lutym nie wspominam, choć paradoksalnie wtedy jest znacznie łatwiej znaleźć odpowiednie wyposażenie walizki. Przez kilka lat tak się składało, że wakacji z prawdziwego zdarzenia akurat latem nie miałam. Zostawałam w domu, czasem wyskakiwałam gdzieś na weekend, spokojnie sobie pracowałam w cudownie pustym mieście. Aż nadarzyła się okazja, żeby rzucić wszystko i na tydzień pojechać tam, gdzie wciąż jest ciepło. Ponieważ miejskie życie nie wymagało ode mnie strojów plażowych, a te stroje, których używałam parę lat wcześniej, dziwnym trafem się skurczyły o dwa rozmiary (skandal!), postanowiłam sytuację odmienić szybko i bezboleśnie. Opowiadać dalej? Wiadomo, co czeka na nas w sklepach pod koniec lata. Puchowe kurtki, botki i swetry we wszystkich kolorach tęczy. Kostium kąpielowy czy japonki możemy nabyć ewentualnie w sklepie sportowym, choć Sofii Loren w takowym nie poudajemy. A chciałoby się zadać szyku nawet tam, gdzie priorytetem jest zajęcie leżaka ręcznikiem jeszcze przed śniadaniem. Bodymaps ze swoją ideą dostępności kostiumów kąpielowych przez okrągły rok przybyło z pomocą i mam nadzieję, że już zawsze będę mogła na markę liczyć.

bodymaps_19

Czytaj dalej

23

sie

Kim Gordon & Other Stories

Mam ochotę napisać po prostu: tak, ta Kim Gordon. Bo oto współpraca na pierwszy rzut oka nietypowa, natomiast całkowicie logiczna, gdy przywołamy w pamięci niedawne otwarcie atelier & Other Stories w Los Angeles (do tej pory marka tworzyła w pracowniach w Sztokholmie i Paryżu). Towarzyszyła mu kolekcja lekka, pełna słońca i uroczych nawiązań do lat dziewięćdziesiątych, słodkie sukienki w kwiaty, kopertowe bluzki, zabawne t-shirty i kolorowe komplety idealne na wieczorne spacery po plaży lub wszelakie festiwale. Aż tu nagle pojawiła się Kalifornijka, artystka, pisarka, współzałożycielka Sonic Youth i wszelkie kwiaty czy cukierki ustąpiły wyrazistej, rockowej kresce. Z jednej strony nadruki przypominają stare dobre hippisowskie „tie dye”, potocznie zwane batikiem (specjaliści od batiku mieliby jednak pewne zastrzeżenia, o czym uprzedzam). Ale z drugiej efekt jest na wskroś nowoczesny, a abstrakcyjne linie układają się w… zaimki.

Kim Gordon & Other Stories_Co-lab (1)

Czytaj dalej