17

Sty

Zaquad

Zaczęło się w 2014 roku. A może o wiele wcześniej? W przypadku Zaquadu nazwa opowiada wszystko. Anna Banaczek, założycielka marki, całe dzieciństwo spędziła w atmosferze tworzenia. Jej mama prowadziła… zakład produkcji i konstrukcji odzieży. Krojenie materiałów, szycie ich na maszynie czy wykańczanie to była codzienność. W dorosłym życiu Anna postanowiła nawiązać do tradycji polskich pracowni krawieckich, dzięki którym przecież nawet w czasach, gdy dostęp do dóbr odzieżowych był ograniczony, kobiety mogły realizować swoje najmodniejsze marzenia.

ZAQUAD

Minione sezony przeglądane z perspektywy wyraźnie wskazują na rozwój marki. Pierwsze, dość ostrożne kroki, Zaquad kierował w stronę sprawdzonej klasyki. Zawsze liczyła się konstrukcja i pomysłowość w realizacji nawet prostej, wydawałoby się, małej czarnej. Do tej pory jednak brakowało dialogu z nacechowaną szybkimi trendami rzeczywistością. Owszem, zdarzały się zwiastuny zmian, lecz dopiero jesienno zimowa kolekcja 2016/17 otworzyła się szeroko na świat. Mieszanka wszystkiego, co najmodniejsze – zaserwowana w sposób lekki i nieprzesadzony. Z welurem i falbanami w roli głównej, dalekimi jednak od wersji „sieciówkowych” na jeden sezon (lub, jak kto woli, do pierwszego prania).

Wysmakowany dobór kolorów, wrzosy o różnym nasyceniu, oliwkowe zielenie, beże i ciepłe, pastelowe róże podkreślają ciepły, jesienny nastrój tej zapomnianej przez pewien czas tkaniny. Wersje gładkie lub gniecione, z falbanami lub bez ozdób, wieczorowe lub… codzienne. Bo według welury Zaquadu da się nosić całą dobę. Pojawiają się też kwiaty – duże, kolorowe, trochę babcine, a trochę nawet tapetowe. Aksamitne wykończenie zmiękcza ich rysy i nadaje charakteru retro. Część druga to koronki i przeźroczystości. Tu w rolach głównych czerń i biel – o różnych splotach, gęstości i miękkości, kwiatowe, paradoksalnie w mocno zabudowanych fasonach, które w tym wydaniu tak przyjemnie zakrywają i odkrywają jednocześnie. Trzecią część stanowi delikatne nawiązanie do brytyjskiego dziedzictwa i wełnianej kraty. Grają w to wszyscy najwięksi, nawet Demna Gvasalia w kolekcji dla Balenciagi zamiast upierać się przy bluzach z kapturem, zdecydował na tweedowe kostiumy – choć, rzecz jasna, poddany odpowiedniej dekonstrukcji. Zaquad pozostaje zdecydowanie prostszy w interpretacji, proponując dopasowaną w talii dwurzędową marynarkę i szorty do połowy uda. Tak, szorty – bo kobieta, z myślą o której Zaquad powstał, nie obawia się łamania stereotypów. Liczba modeli w kolekcji jest – jak na polską markę – oszałamiająca. Z zadowoleniem stwierdzam, że odnajdzie się tu wiele najróżniejszych kobiecych sylwetek. Ilość nie wpływa na jakość, więc oglądamy przemyślaną i skończoną pracę.

Ubrania Zaquad można kupić w sklepie internetowym lub stacjonarnie w Warszawie przy ul. Koszykowej 35 w Warszawie.

Fot. Łukasz Pukowiec
Modelka: Emilia Nawarecka D’VISION
Stylistka: Karolina Gruszecka
Makijaż: Wilson / Warsaw Creatives
Włosy: Michał Bielecki / Warsaw Creatives
Scenografia: Piotr Stachurski
Produkcja: Anna Rybus / Prospero Production
Retusz: Paul Drozdowski
Asystenci: Szymon Gosławski, Mateusz Zawieja, Filip Zwierzchowski

Jedna myśl nt. „Zaquad

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *