Miesięczne archiwum: Kwiecień 2017

24

kwi

Michał Szulc – GASH

Czy wiecie, że dziesięć lat temu mogliście nosić Michała Szulca i nawet o tym nie wiedzieć? Pracował wówczas jako projektant kolekcji męskich w Tatuum. Potem skupił się na własnej marce, w międzyczasie tworząc drugą, SOLD, by dać losowi zatoczyć koło i powrócić do firmy matki. Zazwyczaj nie mówi się o tym głośno, że dany projektant tworzy zewnętrznie, np. dla koncernów odzieżowych. Bywa, że obowiązuje go umowa, zdarza się też, że sam nie chce z różnych względów użyczać swojego nazwiska w kontekście innej marki. W przypadku tej współpracy wilk pozostał syty, a owca cała. Na pokazie swojej regularnej kolekcji Michał Szulc zaprezentował też swoją pierwszą linię damską zaprojektowaną dla łódzkiej firmy. Tym razem podpisuje się pod nią imieniem i nazwiskiem (nieprzekreślonym – co zdarzyło się w przypadku SOLD), a tytułuje ją uroczo: „Naturally Together”.

Michał Szulc Gash fot. Marek Makowski_0827

Czytaj dalej

23

kwi

MMC SS17

Skoro nie ma w Polsce tygodnia mody z prawdziwego zdarzenia, postanowiłam go sobie stworzyć. Tutaj. Na blogu. Wiosenno letnie pokazy odbywały się, nie przesadzając, przez ostatnie pół roku. Ja wciąż czekałam, by opisać je wtedy, gdy nadejdzie odpowiednia pogoda. Doczekać się nie mogę, za chwilę za oknem znów będzie przymrozek, więc koniec z odwlekaniem. Tym bardziej, że uzbierało się kilka naprawdę interesujących kolekcji. Na pierwszy ogień MMC. Od kilku sezonów w absolutnie doskonałej formie. Od czasu poprzedniego pokazu sporo się u nich zmieniło. Co najważniejsze, ruszył sklep internetowy z prawdziwego zdarzenia. Poza tym coraz śmielej poczynają sobie z modą męską, wciąż zahaczając o uniseks, ale podkreślając tę opcję podczas kolejnych prezentacji. Interesująca jest ścieżka, którą Ilona Majer i Rafał Michalak obrali już jakiś czas temu, mianowicie silne inspiracje modą uliczną. Nie byliby sobą, gdyby bawili się w dosłowność, zatem co i rusz odkrywamy niby znajome, lecz znacznie bardziej wysmakowane detale. Zimą był to szereg puchowych kurtek w najróżniejszych kolorach, a – zanim posądzimy kogoś o wtórność, bicie pokłonów dyrektorowi kreatywnemu Balenciagi itp. – była to kontynuacja bardzo dawnych pomysłów, gdy puchówkę od MMC nosiły tylko osoby o nadzwyczajnie wyrobionym guście. Obecnie prawdziwy szał robią marynarki z pęknięciami w ramionach i (oczywiście) płaszcze, w lekkiej, wiosennej odsłonie.

112_MMC_101116_press_fot_FilipOkopny_FashionImages

Czytaj dalej

20

kwi

Si-Mi x Joanna Horodyńska – Lullaby

Chcesz wiedzieć, co jest na czasie? Spójrz na nią, a pojawi się odpowiedź. Na temat jej stylu rozpisałam się przy okazji pierwszej współpracy z Si-Mi. Mija rok, a ona z sukcesem podchodzi do tematu już trzeci raz. Był dżins, były lata osiemdziesiąte, pora na falbany. Nie da się ukryć, po długim czasie nieobecności wychodzą z cienia i to ze zdwojoną siłą, zdobiąc już nie tylko brzegi spódnic czy sukienek, ale też mankiety, dekolty, a nawet nogawki. Dominują na wybiegach (Chanel, Gucci, Marc Jacobs, Isabel Marant) i automatycznie w sieciówkach (niektóre wystawy wyglądają, jakby zaraz miały z tymi falbankami odfrunąć), zaraz obok obrusowej kratki i wszechobecnych haftów. Jaki ma na nie pomysł Joanna Horodyńska? Maksymalny, bez kompromisów.

SiMi x Horodynska (13)

Czytaj dalej

12

kwi

Outfit Format – SS17

Są dwie rzeczy, które po mistrzowsku budzą moje wspomnienia: muzyka i ubrania. Wystarczy jedna piosenka czy utwór, a przenoszę się w czasie, wracają krajobrazy, zapachy i smaki, a nawet niektóre uczucia. Podobnie z ciuchami: fason sukienki zbliżony do tego, w którym zdawałam maturę, wzór na koszuli, którą nosiła dawna szkolna miłość, wymarzona w dzieciństwie kurtka, kolor swetra, który nosił mój mąż w czasach, gdy wodziłam za nim wzrokiem, mając nadzieję, że też się we mnie zakochał. Plus cały szereg ubrań mojej mamy, przywożonych z całego świata albo zdobywanych cudem na „ciuchach” w Rembertowie. Oglądam sobie potem taki pokaz Balenciagi, patrzę na te wszystkie puchówki i coś mi gra, coś mi dzwoni. Jadę do rodziców i odkopuję w czeluściach szafy identyczną kurtkę sprzed dwudziestu lat. Wciąż pasuje, wygląda bosko, wzbudza więc zainteresowanie i pytania, a ja znów mam szesnaście lat. Nie mam pewności, o co chodzi, ale z każdą nową kolekcją Outfit Format mam podobnie. Tu wzorek, tam krój i – choć te rzeczy są przecież nowoczesne, mocno osadzone tu i teraz – widzę ich odpowiedniki sprzed lat. Może tak właśnie działa odpowiednio zinterpretowana klasyka.

OUTFIT FORMAT SS17 (15)

Czytaj dalej

10

kwi

TOMS & Other Stories

Sama bym tego lepiej nie wymyśliła. Moje dwie miłości w jednym miejscu, a w rezultacie spotkania… wspólne dziecko. Żadnej z nich nie trzeba przedstawiać. Bo & Other Stories nie mnie jedną prowadzi na skraj bankructwa, a TOMS pomaga iść przez przez świat w najupalniejsze dni. Nie powinno dziwić, że tak świetnie się uzupełniają. O tej współpracy wiedziałam dłużej niż to przewidziane, zatem oczekiwanie na możliwość poinformowania Was o niej było tym bardziej wyczerpujące. Bo tutaj nie tylko o butach mowa. Powstała cała mini kolekcja ubrań, które idealnie z owymi współgrają. Na warsztacie wylądowały dwa flagowe modele w nowej kolorystyce i nowych wzorach, dodatkowo zdobione różnymi przyjemnymi detalami, oraz dwa całkiem nowe, inspirowane klasykami. A w odpowiedzi na nie – maksymalnie wakacyjna garderoba, pełna kimon, lekkich sukienek, tunik, kurtek i oczywiście kostiumów kąpielowych. Twarzą i ciałem kampanii została Erin Wasson – jedna z pionierek nowego stylu boho, tak popularnego dekadę temu. A uchwyciła ją serdeczna przyjaciółka, fotografka Natalie Joos. Efekt? Którędy na lotnisko?

TOMS_& Other Stories (19)

Czytaj dalej

4

kwi

Dobro, piękno, prawda

Markę Mapaya odkrywam wciąż i na nowo. Bo tu piękne kimono, tam genialny pokrowiec na matę do jogi, a za chwilę ręcznie wyplatany bambusowy koszyk, który towarzyszy mi przez całe wakacje plus kawałek ciepłej jesieni. W międzyczasie bita w srebrze biżuteria, batikowe sukienki i plecaki z… trawy morskiej. Martyna Wilde, urodzona podróżniczka, przywozi do Polski wszystko co najlepsze z Kambodży, Indii i Tajlandii. Tam wyszukuje niezwykłe materiały i produkuje autorskie nadruki. Tu czeka na nas w krakowskim butiku przy ul. Józefa, trzymając na kolanach uroczego psa Benia i opowiadając o swojej pracy z pasją godną pozazdroszczenia. W sklepie zazwyczaj jest tłoczno, bo Martyna przyciąga ludzi. Sama będąc niedawno w Krakowie, choć miałyśmy umówione spotkanie na sobotę, odwiedziłam ją już w czwartek, a potem w piątek, tylko na chwilkę, żeby zajrzeć i naładować akumulatory. Energii dodaje już sam jej uśmiech, merdający ogon Benka, ale też świadomość, że każda rzecz wisząca na wieszaku czy leżąca na półce powstała w godnych warunkach.

Mapaya_DRIFTER-DRESS p1

Czytaj dalej