20

kwi

Si-Mi x Joanna Horodyńska – Lullaby

Chcesz wiedzieć, co jest na czasie? Spójrz na nią, a pojawi się odpowiedź. Na temat jej stylu rozpisałam się przy okazji pierwszej współpracy z Si-Mi. Mija rok, a ona z sukcesem podchodzi do tematu już trzeci raz. Był dżins, były lata osiemdziesiąte, pora na falbany. Nie da się ukryć, po długim czasie nieobecności wychodzą z cienia i to ze zdwojoną siłą, zdobiąc już nie tylko brzegi spódnic czy sukienek, ale też mankiety, dekolty, a nawet nogawki. Dominują na wybiegach (Chanel, Gucci, Marc Jacobs, Isabel Marant) i automatycznie w sieciówkach (niektóre wystawy wyglądają, jakby zaraz miały z tymi falbankami odfrunąć), zaraz obok obrusowej kratki i wszechobecnych haftów. Jaki ma na nie pomysł Joanna Horodyńska? Maksymalny, bez kompromisów.

SiMi x Horodynska (13)

Warto zmrużyć nieco oko i podejść do sprawy na luzie. Echa ukochanych najwyraźniej lat osiemdziesiątych wciąż pobrzmiewają wyraźnie, zarówno w mocnych sylwetkach, jak i obecności dyskusyjnego lateksu (jeden niewłaściwy ruch i propozycje najstarszej pracy świata posypią się jak z rękawa). Długi płaszcz, spodnie „marchewy” i szeroki gorsetowy pas niepokojąco połyskują, a w kontraście różany nadruk, delikatne błękitno czerwone pasy, a nawet odrobina przeźroczystości. Jest kicz, który Joanna lubi, bo potrafi się z nim obchodzić. Jest romantyzm i ruch – niczym w strojach do flamenco, choć sama autorka podkreśla, że nie przepada za tanecznym aspektem falban. Ale chyba nie sposób go ominąć. Nie ma też miejsca na dyskrecję. Wszelkie wątpliwości pozostawiamy za sobą, inaczej sięganie po tę kolekcję będzie bez sensu. Sporo tu fasonów wymagających szczupłej figury – zwłaszcza w przypadku asymetrycznych krojów odsłaniających sporą część ramienia czy króciutkich spódniczek. Zresztą falbana już na starcie dodaje nam objętości, więc może nie być łatwo. Fasonem, który biorę pod uwagę na własne potrzeby, są spodnie 7/8 z ozdobną nogawką. Jedyny patent, którego nie mogę sobie przypomnieć ani z poprzednich sezonów, ani z minionych dekad – być może dlatego wnoszą świeżość i stawiają swoiste wyzwanie.

Przyjemnie patrzeć, jak Si-Mi ewoluuje. Z marki nastawionej na post subkulturowy bunt w rzecz znacznie bardziej dojrzałą, choć daleką od nudy czy klasyki. Może po prostu rośnie wraz ze swoją klientką, otwierając się na nowe przestrzenie i coraz chętniej wychodząc poza schemat.

SiMi x Horodynska (7)

Fot. Piotr Porębski
Stylizacja: Joanna Horodyńska
Makijaż: Beata Milczarek
Włosy: Sylwia Habdas
Produkcja: Agata Bartosz
Wsparcie w realizacji sesji: Kamil Macionczyk

Jedna myśl nt. „Si-Mi x Joanna Horodyńska – Lullaby

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *