2

cze

Trzy dni z Herrerą cz.2

Oto dalsza część niespodzianki: urodzinowe akcesoria CH Carolina Herrera. Marka świetnie ogrywa temat logo, nie zważając zbytnio, czy jest akurat modny, czy wręcz przeciwnie. Dyskretna grawerka na okuciach i zapięciach, całkiem niedyskretne tłoczenia na skórze – regularne lub w uroczy sposób zanikające, wielkie litery malowane na jedwabnych chustach albo inicjały haftowane na piersi to nie chwilowy kaprys, a jeden z najbardziej rozpoznawalnych zabiegów. Co jednak zrobić, by zwrócić na logo ponowną uwagę? Bo przecież wszechobecne „CH” to klasyka, którą oko przyswoi i zapomni. Taki paradoks popkultury i żywota wszelkich znaków graficznych, które dopóki nie zmienią kontekstu, pozostają oczywiste. „C” i „H” otrzymały zatem nowy wymiar. Trzeci. A w czym trzy wymiary nie mają sobie równych? W biżuterii. Częścią jubileuszowej kolekcji „Insignia” są bransoletki, wisiorki i pierścionki wykonane ze srebra oraz żółtego i różowego złota, inkrustowane emalią, wysadzane perłami lub kryształami. Część okalająca nadgarstek czy palec jest wygięta w kształt litery C. Mostek łączący jedną część z drugą układa się w literę H. Całość jak na Herrerę bardzo oszczędna (mimo pereł czy kamieni), oczywiście elegancka. Modyfikacja ta prowadzi w nieco inną niż dotychczas stronę, stwarza szansę na przekonanie do siebie osób ceniących sobie luksus w wydaniu niewymuszonym, bardzo często sobie tylko wiadomym. A to jeszcze nie wszystko. C.D.N…

herrera insignia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *