Miesięczne archiwum: Styczeń 2018

24

sty

Viktor & Rolf dla Zalando

Zastanawialiście się kiedyś, co dzieje się z tymi wszystkimi ubraniami, które nie sprzedadzą się ani w cenie regularnej, ani podczas wyprzedaży? Ile kilogramów (a może raczej ton) ciuchów rocznie zalega w magazynach? Żyjemy w czasach eksperymentalnych, nigdy wcześniej nie zdarzała się taka nadprodukcja i nigdy wcześniej nie trzeba było sobie z nią radzić. Co teraz? Choć prognozy są mało optymistyczne, jeśli założymy, że będziemy wciąż konsumować bez zastanowienia, jednocześnie stajemy się świadkami powstawania nowych rozwiązań. Zarówno innowacyjnych, pozwalających na przetwarzanie surowców dzięki zaawansowanym technologiom, ale też tych zupełnie tradycyjnych, odkrywanych na nowo po latach. Kto bardziej zapobiegliwy, ten już dawno wpadł na ten czy owy pomysł. Na przykład projektanci Viktor & Rolf, którzy od 1993 roku pracują w taki sposób, by wykorzystywać maksimum swoich zapasów. Nie obawiają powtarzania tych samych materiałów w kolejnych kolekcjach (zresztą robią to w taki sposób, że ciężko się zorientować), efektywnie opracowują rozwiązania, dzięki którym marnuje się jak najmniej materiałów. Z kolei Zalando, zamiast po cichu zajmować miejsce w branży, która jest bodaj drugą najbardziej zanieczyszczającą środowisko, podejmuje się stworzenia strategii, by szkodliwość tę jak najbardziej ograniczyć. Kartony, w których dostajemy przesyłki, aż w 98% pochodzą z recyklingu, a w stu procentach się do ponownego przetworzenia nadają. Wszystkie biura Zalando (oraz wszystkie magazyny w Niemczech) w tym roku przechodzą w pełni na odnawialne źródła energii. Istnieje też kilka outletów (m.in. w Berlinie), do których trafiają resztki sezonowych kolekcji, gotowe do kupienia w bardzo atrakcyjnych cenach. Początkiem nowej drogi może się okazać współpraca, której podjęli się wspomnieni Viktor & Rolf oraz Zalando właśnie.

V_R_Zalando_RECYCLE_Marijke Aerden_2

Czytaj dalej

22

sty

Future Past Perfect

Zabawa angielskimi czasami czy zgrabny manifest? Natasha Dziewit nigdy nie podaje gotowych rozwiązań na tacy. Woli zadać pytanie, dać pretekst do dyskusji, wyrwać obserwatora z wygodnej pozycji. Tym razem na tapecie wiek. A może po prostu kobieta, której nikt o wiek nie pyta, bo nie ma to znaczenia? Nieważne, czy nieletnia, czy dojrzała, a może całkiem stara. Każdy moment ma swoje plusy i minusy. W każdym miło jest się dobrze ubrać.

Natasha Dziewit FW1718

Czytaj dalej

11

sty

Zimowa opowieść

Gdyby tylko zima mogła wyglądać tak, jak na najpiękniejszych obrazkach: pocztówkach ze Skandynawii, japońskich rycinach czy wreszcie nieco kiczowatych, lecz jakże słodkich ilustracjach okołoświątecznych… Nie ma szans. A przynajmniej nie cały czas. Dlatego takie historie, jak poniższa, jednocześnie zachwycają i denerwują. Gdy już zdołamy uruchomić wyobraźnię, jesteśmy w stanie przenieść choć odrobinę tych cudów do własnego życia. Skojarzenie mam jedno, może nieco przykurzone (rówieśnicy będą wiedzieli, o czym mówię). Katalogi Jackpot i Cottonfield z lat dziewięćdziesiątych i ich niezwykłe oddziaływanie na rzeczywistość. Jak się człowiek odpowiednio długo wpatrywał w zdjęcia obłędnych plenerów, równie obłędnych rustykalnych wnętrz i uśmiechów doskonałych duńskich modeli, siłą rzecz potrafił uwierzyć, że choć w jednym procencie może z nimi dzielić to szczęście. A już na pewno, gdy pójdzie do sklepu i kupi spódnicę w kwiatki czy mięsisty wełniany sweter. Na mnie podobnie działają opowieści Femi Stories. Najchętniej wydrukowałabym je sobie, oprawiła w twardą okładkę i oglądała w chwilach zwątpienia w pory roku i meteorologię. Odziana w tą czy ową bluzę, wiadomo.

Femi Stories FW17/18

Czytaj dalej

9

sty

Atomy

Na początku był moduł. Potem drugi i trzeci. Wycinane tak, by nie marnować cennego surowca. Niewielkie formy uzupełniały się i wynikały z siebie, dając się dopasowywać w dowolny sposób. Tak się zaczęła historia Atomów - polskiej marki, która ma na celu (prócz urozmaicania pięknymi elementami naszego otoczenia) szerzenie świadomego i jak najbardziej odpowiedzialnego projektowania. Działa lokalnie, w Gdańsku i okolicach, korzystając z miejscowych zakładów kaletniczych i wytwórni materiałów. Okazuje się, że układanka dotyczy nie tylko dizajnu, twórcy konceptu starają się jak najlepiej dopasować sytuacje zastane wokół. Tu okoliczny rzemieślnik, tam druk 3D (ozdobne uchwyty z najnowszej kolekcji zostały wydrukowane), sięganie i do mody, i do użytkowości, tradycji i przyszłości. A to wszystko w niezwykle przyjaznych cenach.

ATOMY STORE (2)

Czytaj dalej