Miesięczne archiwum: Kwiecień 2018

18

kwi

Man Child

Dziś będzie coś specjalnego. Poniekąd w związku z piątkową premierą nowego filmu Wesa Andersona. Podzieliłam się niedawno swoim oczekiwaniem na „Wyspę psów” na Instagramie. Zareagowała Czytelniczka, która w 2016 roku, zainspirowana reżyserem, stworzyła kolekcję dyplomową na studiach w Portugalii. Buty i okulary to jedno, ale zbudowanie całego klimatu sesji – o tym dziś chciałabym najbardziej. Agata Bednarek wraz z fotografem, Baltazarem Fajto, zbudowała świat niezwykły, magiczny i niepokojący zarazem. Zdjęcia powstały na kliszy, co tym lepiej oddaje ich filmowy charakter. Bohaterką jest znudzona dziewczynka, zamyślona, melancholijna. Tłem – wnętrza warszawskiego butiku Lui Store (choć wyglądają tu jak wybudowana specjalnie na potrzeby sesji scenografia).

15 - Man Child_Agata_Bednarek_2017

Czytaj dalej

17

kwi

Circle – Confashion wiosna/lato 2018

CONFASHION wita wiosnę spektakularnie. Czy wyrazista, geometryczna wręcz sesja wizerunkowa zwiastuje rewolucję wizerunku marki? Zawsze działo się sporo, czasem nawet za bardzo. Na tyle, że fantazyjna scenografia przykrywała meritum i mogliśmy różnych interesujących niuansów nie zauważyć. W tym momencie widać tylko to, co najważniejsze. I choć CONFASHION wynikło z dzianin, od kilku sezonów to plisy są znakiem rozpoznawczym. Plisy nie byle jakie, zdobione specjalnie zaprojektowanym cyfrowym nadrukiem. Kinga Król, projektantka i założycielka marki, nie od dziś fascynuje się nowymi technologiami i wprowadza je w czyn. Uważa, że autorska marka wymaga autorskich tkanin, więc je tworzy. Podobnie z wzorami – wszystkie powstają od zera, projektowane są przez Kingę. Bardzo nowoczesne, nie do podrobienia, charakterystyczne. Bardziej niż forma projektantkę fascynuje kolor. Dlatego raz wypracowane fasony powracają, bez towarzyszącej obawy, że każda kolekcja powinna być totalnie inna. Tym razem na warsztacie znalazło się koło – jak łatwo się domyślić po tytule: „CIRCLE”.

SS18_ (1)

Czytaj dalej

16

kwi

Haratyk wiosna/lato 2018

Na modzie męskiej znam się wybiórczo. Nie śledzę pokazów, nie obserwuję marek, zbieram tylko słowa ubolewania od znajomych facetów, którzy twierdzą, że porządnej mody męskiej wciąż w Polsce nie ma. Nie mogę się do końca z nimi w tej kwestii zgodzić, bo coś się jednak dzieje. Natomiast z pewnością nie tyle, co w modzie damskiej, która od paru lat kwitnie i to poważnie. Odpuśćmy sobie jej obecność na pokazach czy zasadność polskich tygodni mody. Wystarczy zajrzeć do mojej szafy. Kiedyś parę procent, obecnie dumna połowa – i wciąż rośnie. Kiedy więc zwracam uwagę na stroje męskie? Egocentrycznie wtedy, gdy sama mogę je nosić. Tak mam z Wojtkiem Haratykiem od pierwszego wejrzenia. Już za czasów łódzkich pokazów wiele lat temu zostałam totalnie zauroczona. To ten styl, który świetnie się sprawdza w męskiej garderobie, ale spokojnie może być z niej podkradany przez jego wielbicielki. A tak się składa, że z różnych powodów zawsze byłam takim małym złodziejem. Tata miał najfajniejsze norweskie swetry i flanelowe koszule. Kumpel z klasy – najgenialniejsze dżinsy. A mąż całe naręcza ciuchów, które dziwnym trafem lepiej się składają z najnowszą spódnicą niż niejeden damski żakiet. Pamiętam pierwsze damskie elementy w kolekcji Haratyka. Jak to się skończyło? Odwiedzając atelier, ówcześnie na Mokotowskiej, paradowałam przed lustrem w męskich spodniach, kurtkach i marynarkach, planując uszycie lnianego garnituru na miarę – oczywiście z męskiego katalogu. Pan Harel, mówi się o mnie – wynikło to z szeregu pomyłek w mailach, a podejrzanie dobrze pasuje. Nie to, że Haratyk po kobiecemu nie potrafi. Bo świetnie mu to idzie. Ale jednak ten sznyt, ta linia, nakreślona zdecydowanie, z zapasem, który tworzy się tylko dzięki kobiecej sylwetce – kręci mnie najbardziej. Patrz: Caroline de Maigret, Diane Keaton w roli Annie Hall czy nasza rodzima Agnieszka Ścibior. Nawet nie wspominam o Coco Chanel, żeby nie rozciągać się zbytnio w czasie.

Haratyk ss18

Czytaj dalej

12

kwi

Harel x Stary Browar: Gorączka sobotniej nocy

Filmy pozostają jedną z moich największych modowych inspiracji. Od dzieciństwa przyglądam się strojom na ekranach: czarno białego telewizora, przez kinowy ekran po wyświetlacz komórki. Do dziesiątego roku życia miałam obcykane wszystkie dziewczyny Bonda, każdy kostium z „Footloose”, a nawet piżamy Misia Uszatka czy kreacje Miss Piggy. Działały na wyobraźnię teledyski, musicale i kreskówki. Wszędzie widziałam modę. Do tej pory nic nie umknie mojej uwadze, nawet podczas szalonego pościgu, w którym ciuchy naprawdę nie są zbyt istotne. W scenach namiętności potrafię się skupić na tym, czy sukienkę ściąga się przez głowę czy dołem. A gdy kolejny James Bond ratuje kolejną niewiastę, ja marzę o jej torebce Chloe i białej szmizjerce. Zdecydowanie jestem tą osobą, dla której kostiumograf tak się męczy. Doceniam, podziwiam i korzystam. Na tyle mocno, że gdy Stary Browar odezwał się do mnie z ponowną propozycją współpracy, wiedziałam, że będę kontynuować tematy filmowe. Pierwsza odsłona jest współczesną wersją jednej z moich ukochanych produkcji (tu muszę przyznać, że mam ich tyle, że bigamia to słowo zbyt słabe): „Saturday Night Fever” z Johnem Travoltą w roztańczonej roli głównej.

stb_plakat_atrium_50_70_kwiecien¦ü_2018

Czytaj dalej

9

kwi

Łukasz Jemioł wiosna/lato 2018

Aż mam ochotę dodać podtytuł: „Łukasz Jemioł w formie!”. Powstrzymam się jednak, bo to by znaczyło, że wcześniej w formie nie był, co prawdą nie jest. Od czasów łódzkich (i to jeszcze tych, w których pokazywał kolekcje swojej głównej linii, bo Basic nie istniało) z prawdziwą przyjemnością obserwuję, jak projektant się rozwija. Widać, że słucha swoich klientek, że ich zdanie traktuje z szacunkiem i uwagą, ale też nie boi się narzucać swoich pomysłów – w końcu to on jest tu od mody, czyż nie? Pokazów ostatnio nie lubię, co stawia mnie w sytuacji beznadziejnej. Jak mam pisać o polskich markach, zwłaszcza tych największych, nie bywając na tzw. salonach? Jednak w przypadku Jemioła zawsze coś mnie nęci, zawsze mam przeczucie, że będzie interesująco. Była ściana deszczu w Och! Teatrze. Były piaski pustyni w Łodzi. Luksusowy namiot w Łazienkach. Socrealistyczny korytarz dawnego Domu Partii. Co może się wydarzyć w zamkniętej praskiej drukarni?

yDPsg

Czytaj dalej

4

kwi

A2 – wiosna/lato 2018

Dawno tu nie było A2. Czasem taki przeskok dobrze robi, bo można lepiej dostrzec, jak marka się rozkręciła. Trochę żałuję, że nie dokumentowałam kolekcji co sezon, ale trudno. Tym większa będzie przyjemność teraz. Zapachniało Skandynawią i niewymuszonym stylem nadmorskich miasteczek i maleńkich butików, w których kupimy zarówno pamiątki, jak i genialne ciuchy lokalnych projektantów, zawsze dżinsowe i zawsze w kwiaty. Tak zapamiętałam Danię teraz, Szwecję i Norwegię kiedyś. Totalny luz. I praktycznie zero zainteresowania trendami. No cóż, w końcu do Skandynawia je dyktuje, nie musi zatem reagować na coś, w czym była pierwsza i to dawno temu. Podobnie jest u A2. Wierność sobie przede wszystkim.

3_A2SS18

 

Czytaj dalej