20

Cze

Dunst. Wiosna lato ’18.

Na stronie marki czytam: „multum in parvo”. Natychmiast przypomina mi się krótki film zapowiadający „Wyspę psów” Wesa Andersona. To typowe ujęcia aktorów złapanych pomiędzy kręceniem scen. O tyle niezwykłe, że wciąż umieszczonych w psich postaciach, którym użyczają głosu. Gdy przychodzi kolej Tildy Swilton, grającej Oracle, niezwykle mądrego mopsa, wypowiada ona właśnie tę sentencję (która nie od dziś określa tę uroczą rasę). Agatę Królik i Alicję Danowską, założycielki marki Dunst, prócz przyjaźni i wspólnych pomysłów łączą… mopsy. To oczywiście zbieg okoliczności, autorka bloga z totalnym świrem na punkcie czworonogów wszędzie doszuka się połączeń. Ale „multum in parvo”, czyli „wiele w małym” może, a nawet powinno odnosić się do mody. I skończmy z „mniej znaczy więcej”, które jakąś dekadę temu straciło całą swoją wartość i znaczenie, stając się pustym sloganem, koniec końców namolnie zachęcającym do kolejnych zakupów. Wiele w małym: oto wywodząca się z Mazur nieduża firma, której zależy na transparentności (tak bardzo, że nawet niektóre z ubrań uszyte są z transparentnego materiału), która naprawdę kocha zwierzęta (bo nie stosuje żadnych surowców zwierzęcego pochodzenia) i która tworzy tak bardzo lokalnie, jak tylko jest to możliwe.

Założycielki Dunst odnoszą się do polskich stron, wydawałoby się, mało mających wspólnego z modą. Spokojnie mogłyby dodać w podtytule modne ostatnio „Paris” czy „New York” („Milano” zostawmy w latach dziewięćdziesiątych, he, he). A jednak akcentują Mazury, z powodzeniem tworząc z nich charakterne tło dla swoich sesji wizerunkowych. Wiele w małym to także wielofunkcyjność projektów. Już jesienią zaprezentowały kurtki i płaszcze o zmiennych długościach, kryjące w sobie kilka opcji noszenia. Kontynuują tę ideę, wyposażając kolejne modele w zatrzaski i suwaki, które potrafią w pół minuty zmienić fason płaszcza czy spodni. Tu pęknięcie i mamy asymetryczny rękaw. Tam zakładka, pod którą szybko odepniemy pół nogawki, tworząc szorty. Proste rękawy zmieniają się w bufki. Szerokie ściągniemy pasami i stworzą nowy kształt.

Zimą było wyraziście, wręcz neonowo. Teraz jest delikatniej, w różnych odcieniach fioletu, znajomej kraciastej szarości oraz jasnych denimowych błękitów. Nowocześnie, bo Dunst jest nowoczesna na wskroś. Lecz bez przekraczania tej trudnej granicy, skąd ciężko później powrócić do statystycznej garderoby. Tu się da, odwagi trzeba tylko odrobinę. Gdy pojawi się miłość do plisowanych paneli trencza czy naszytych zewnętrznych kieszeni, nie będziemy się zastanawiać, czy to odważne, czy nie. Tymczasem zostawiam Państwa z klimatycznymi zdjęciami autorstwa Mateusza Grzelaka. Na kolażach łączą się z ujęciami z rodzinnego albumu i pocztówkami sprzed lat. Wspaniałe, czyż nie?

zdjęcia: Mateusz Grzelak 
model: Beata Grabowska
styl: Paweł Kędzierski
makijaż: Kasia Biały
produkcja: I PRO.GRUPA i Vladyslav Mykhnyuk
kolaż: Justyna Bugajczyk/UKWIAŁ

4 myśli nt. „Dunst. Wiosna lato ’18.

Dodaj komentarz
  1. justyna

    Piękna kolekcja, piękna kampania, dawno mnie nic tak nie przekonało w polskiej modzie. Nie wiesz, gdzie można kupić te ubrania?

    Odpowiedz
     
    1. harel Autor wpisu

      No właśnie póki co nie ma takiego miejsca w sieci. Dunst ma swój showroom na Brackiej 23/54 w Warszawie. Od przyszłego sezonu marka będzie obecna w różnych miejscach stacjonarnych. Pozostaje podziwiać i kontaktować się bezpośrednio z nimi.

      Odpowiedz
       

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *