Miesięczne archiwum: Lipiec 2018

9

Lip

Wiola Wołczyńska. Lato 2018.

Na spokojnie. Tak to się odbywa. Oczywiście w tych ubraniach można się śpieszyć, sprawdzą się w ekstremalnych warunkach, ale najprzyjemniej jest zwolnić i skupić się na ich kojących cechach. Koją nie tylko wzrok – zgaszoną paletą barw i delikatną obecnością deseni, ale też dotyk – miękkie, leciutkie, na lato idealne. Słynną porę relaksu znajdujemy z Wiolą Wołczyńską paradoksalnie w środku tygodnia i (to skandal!) w środku dnia.

Czytaj dalej

6

Lip

Kappahl. Keep the ocean clean.

Pamiętacie słynne słowa wypowiedziane w filmie „Absolwent” z Dustinem Hoffmanem? Jego bohater, Benjamin Braddock, podczas przyjęcia z okazji ukończenia studiów słyszy same złote rady. Jeden ze znajomych jego rodziców mówi enigmatycznie: „One word: plastics”. To kanon filmowych cytatów, ówczesny mem, chciałoby się rzec. W 1967 roku, gdy film powstawał, plastik był przyszłością. Gdy ostatnio obejrzałam tę scenę ponownie, stwierdziłam, że zestarzała się zdecydowanie bardziej niż sama pani Robinson. Jeśli plastik pozostaje przyszłością, to w pejoratywnym znaczeniu, zwłaszcza ten jednorazowy: butelki, kubeczki, rurki, sztućce… Krótki występ w naszym kolorowym życiu, a potem kilkadziesiąt (albo i kilkaset) lat rozkładu. Chyba że trafi do recyklingu i przyczyni się do powstania czegoś nowego, oszczędzając środowisko. Kolekcja kostiumów kąpielowych Kappahl powstała z myślą o morzu – i to w wielu aspektach. Morzu jako miejscu wakacyjnej rozrywki – wiadomo. Ale też jako miejscu, w którym topimy tony tworzyw sztucznych – a możemy je przecież na nowo wykorzystać. Stroje powstałe w wyniku zrównoważonej produkcji w poprzednim życiu były m.in. sieciami rybackimi i plastikowymi butelkami. Powracają do wody w nowej, zdecydowanie przyjaźniejszej planecie odsłonie.

Czytaj dalej

4

Lip

imprm studio

Jak tak dalej pójdzie, nie wyjdę z zachwytu do końca roku. Nowe marki wciąż się pojawiają, ale mało która robi takie wrażenie. Poznajcie imprm studio, projekt świeżutki jak poranny rogalik, założony przez absolwentki poznańskiej School of Form i koleżanki z zespołu projektowego BIZUU. Sonia Włoszyńska jest projektantką odzieży, pracowała m.in. dla australijskiej marki Zimmermann. Zuzanna Sue Warszczyńska to graficzka, odpowiedzialna za wzory na tkaninach. Latem 2018 łączą siły i prezentują swoje dziecko, pełne abstrakcyjnych nadruków, wysokiej jakości i odpowiedzialnej produkcji. „You can’t see it but it’s there” – to hasło przewodnie imprm studio. O co chodzi? Nie tylko o energię twórczą, bynajmniej. Sonia i Sue postanowiły prowadzić markę etyczną, pełną pozytywnych historii, nie budzących absolutnie żadnych wyrzutów sumienia. Bo według nich zrównoważona moda to nie tylko pozytywny trend. To konieczność.

Czytaj dalej

3

Lip

Justyna Chrabelska. Lato 2018.

„Polacy są tak agresywni, a to dlatego, że nie ma słońca nieomal przez siedem miesięcy w roku, a lato nie jest gorące” – śpiewa Kazik, a ja nie mogę się z nim nie zgodzić. Lato nie jest gorące, choć bywają wyjątki. Zwykle jednak gdy się człowiek zdecyduje na wakacje, automatycznie zaczyna na niego coś padać, a gdy wróci do miasta, dopada go dziki upał. Justyna Chrabelska należy od tych, którzy polskiego klimatu się nie wypierają. Kolekcja na lato 2018 po raz kolejny dowodzi mojej tezy. Na chłodne czy deszczowe dni przygotowała bluzy z mięsistej dzianiny i niezatapialne (dosłownie i w przenośni) kurtki kangurki. Na przebłyski upalnego słońca – szereg elementów na ramiączkach, leciutkich, oddychających i na ciele niemalże nieodczuwalnych. Nie obyło się bez wycinankowego żartu, o którym za chwilę. Całość została sfotografowana na kortach tenisowych Legii przez Sonię Szóstak – na tle ceglanego podłoża czy lekko wyblakłych siedzisk widowni prezentuje się podwójnie dobrze. Bo i wpasowuje w klimat nieco retro, wakacyjnego pustego miasta, i współgra kolorystycznie.

Czytaj dalej

2

Lip

Wspierajmy się! Cz. 2

Pamiętacie niedawny tekst o wsparciu? Pora na drugą jego część. Wraz z marką Triumph przyglądam się, analizuję i opisuję, co widzę. Oni skupiają się na pozytywnych stronach, prezentując w najnowszej kampanii wspólną siłę kobiet. Ja dziś trochę ponarzekam, bo bywa, że uparcie sobie tej siły nie chcemy dawać. Mam sporo szczęścia, bo otoczona jestem wspaniałymi osobami. Gdy przeszłam operację, mogłam liczyć na ogromną ich pomoc – bywało, że nawet w tak błahej sprawie, jak otwarcie lodówki (po operacji piersi nie wolno obciążać ramion). Teraz powoli wchodzę w etap, gdy wszystko mi wolno (co nie znaczy, że mi się chce) i dochodzi do mnie trochę więcej świata zewnętrznego. Wnioski nie są zbyt pozytywne, choć jak zwykle jest nadzieja. W prosty sposób można wiele zmienić. Zastanawiam się, dlaczego z takim trudem to nam przychodzi.

Czytaj dalej