27

Sie

Tova. Jesień 2018.

Dziś będzie cisza i spokój. Jakiś czas temu pisałam o tej marce, potem miałam wrażenie, że nie za bardzo wie, w którą stronę podążać, więc milcząco czekałam na rozwój sytuacji. No i jest. Jesień. Łagodna, konsekwentna, dojrzała. Jakaś! Przypomina mi trochę ukochane skandynawskie historie, ale ponieważ znam ją nie od dziś, wiem, że to historie bardzo polskie. TOVA, szanowni Państwo. Stworzyła ją jedna wspaniała osoba, a pomagają różne dobre dusze i efekt jest wspaniały. Od lat obecna w butikach na terenie całej Polski, dobrze znana w sieci, w samej stolicy oczywiście przesłonięta przez Zarę – tego się niestety nie uniknie. A niesłusznie, bo oferuje sporo rzeczy baaardzo na czasie, w nieporównywalnej jakości. Sama od paru lat posiadam pewną sukienkę kopertową, wspominam ją tu co pewien czas, bo nie do zdarcia jest i zapewne jeszcze przez długie lata to się utrzyma. Ale wracając do sezonu obecnego…

Może i jesienne kolory jesienią to rzecz zbyt oczywista. Czy jednak nie dosięga nas pewna chęć zmiany, wraz z pierwszymi chłodnymi wieczorami w sierpniu i jeszcze chłodniejszymi porankami we wrześniu, wraz z suchymi liśćmi na chodniku i zupełnie innym światłem po południu? Przełamane lato – tak sobie pozwolę po iwaszkiewiczowsku lub olbrychsku („Panny z Wilka” to o tej porze roku pozycja obowiązkowa, dowolnie druk lub cyfra), nieszkodliwy smutek, zamknięcie spraw wakacyjnych. W 2018 te wszystkie brązy, cappucino i gorące czekolady zawitały znacznie wcześniej, za sprawą niejakiego Jacquemusa, który przemienił je cudownie w obowiązkowe kolory lata. Zresztą całkiem sprytnie, bo z opalenizną wyglądają fantastycznie. Kto się wahał w lipcu, we wrześniu z pewnością wątpliwości mieć nie będzie i po brąz zapewne sięgnie, przynajmniej w kwestii dodatków. A tu jeszcze rudość, musztarda i dojrzałe pomidory plus przygaszony róż, zupełnie jak z bukietu astrów. Nic tu nie krzyczy, nic się nie narzuca. Nawet falbany jakieś takie dyskretne, nawet w wersji asymetrycznej. Jestem pod (spokojnym) wrażeniem. Idę patrzeć dalej i Wam też polecam.

Jedna myśl nt. „Tova. Jesień 2018.

Dodaj komentarz
  1. elf-Dominika

    Na Tove zwróciłam uwagę dzięki Tobie Harel i zachwycila mnie gdy obejrzałam kilka rzeczy na właśnie oczy. Przede wszystkim.przepiekne tkaniny i wykończenie. Jedyne co.mi doskwiera to zaniżona rozmiarowka i fakt ze raczej to.modele na wyższe osoby. Rozmiar 36 który zwykle noszę jest w Tovie zwyczajnie za duże i niestety rzadko trafić można stacjonarnie na 34. I co do ostatnich kolekcji Tovy pozwolę się z Toba nie zgodzić 😉 – bardzo mi się podoba kolecja letnia, a jedna czerwona sukienka śni.mi się po nocach, wygląda jak projekt Isabel Marant😊 -i nie jest to zarzut😁. P.S. Nadal zapraszam do Pszczyny na Dialogi w wyobraźni 😉 pozdrawiam,

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *