Miesięczne archiwum: Październik 2018

31

Paź

RE.DESIGN 03

Gdy myślisz, że nie może być lepiej, dostajesz te zdjęcia i przepadasz z kretesem. Wiedziałam, że ta kolekcja będzie dobra. Bo oglądałam jej elementy jeszcze wczesnym latem. Jednak sposób, w jaki zostanie zaprezentowana, do ostatniej chwili pozostawał tajemnicą. I nagle objawiło się Tibilisi w analogowych barwach, lekko przekłamanych, jak na przeterminowanej kliszy, która zawsze przynosiła kolorystyczne niespodzianki. I te ciuchy, nowoczesne przecież, ale w zastanym kontekście nostalgiczne, pełne emocji, rzec by się chciało, choć przecież nowe ubrania emocji raczej w sobie jeszcze nie mają. Może znów działa kluczowa zasada mody (zwłaszcza tej dzisiejszej), gdy wszystko już było, każde odwołanie do przeszłości porusza w ten czy inny sposób. Mocy nadają także ujęcia przez obiektyw Bartka Wieczorka. Czy w aparacie był film, czy karta pamięci? Nie było okazji zapytać, bez względu na typ aparatu efekt jest fenomenalny.

Czytaj dalej

15

Paź

SAY Makeup. Zrób to sama!

„Każda dziewczyna jest swoją własną wizażystką” – tymi słowami zaczyna się moje spotkanie z nową polską marką SAY Makeup, która w swojej ofercie ma… pędzle do makijażu. Ja i makijaż? No właśnie, ogólnie wiadomo, że nie jestem specjalistką. A jednak to właśnie na mnie padło w kwestii testowania owych. Dlaczego? Bo powstały dokładnie dla takich osób jak ja. Czyli tych, które się malują i którym coś dzwoni, nie do końca jednak rozpoznają, z której strony. Od momentu, w którym próg mojego mieszkania przekroczyło dwanaście czerwono granatowych pudełek z wiadomą zawartością, co nieco się zmieniło i już nie można mnie zaskoczyć. Nauczyłam się pędzli, drodzy Państwo! Co więcej, nauczyłam się z nich korzystać i chyba całkiem nieźle mi to wychodzi. Spoglądam na niedawne zdjęcia, które ten i owy mi wykonał, widzę podkreśloną kość policzkową, naturalnie rozłożony róż czy całkiem wprawnie podmalowane oko (choć na tyle delikatnie, by dawało złudzenie braku makijażu). Główna refleksja: jak ja mogłam bez nich żyć? Ale do rzeczy.

Czytaj dalej

11

Paź

VANITAS 18/19

Pamiętacie Vanity Nap? Wspominałam o marce kiedyś przy okazji specjalnych kolekcji sklepu Cloudmine. I wiecie co? Żałuję, że wówczas nie poświęciłam jej więcej czasu. Nie ma w internecie sprawiedliwości, zawsze komuś się dostanie mniej niż zasługuje. Całe szczęście, marka niezrażona moim lakonicznym podejściem, podesłała ostatnio zdjęcia najnowszej kolekcji. Już nie piżam czy szlafroków, ale ubrań codziennych. Momentami z tym piżamowym sznytem, tak lubianym prawdopodobnie od chwili pojawienia się na wybiegu Celine (lub wielu wielu wcześniejszych, o Coco Chanel nie wspominając), ale też zupełnie nowym, solidniejszym, obudowującym sylwetkę niebanalnie skrojonym płaszczem czy szerokimi spodniami z zakładkami w talii. Marka jako jedna z nielicznych w Polsce stawia na bardzo modny, choć trudny sztruks. Z wyboru tego wychodzi obronną ręką. Z każdego innego zresztą też. Oto Vanitas – pierwsza kolekcja Vanity Nap do noszenia oficjalnie poza domem.

Czytaj dalej

10

Paź

Elementy. Kolorowe Kształty.

Widzę je dokładnie. Powstają z długiej beli materiału, rozwiniętej tylko w swojej niewielkiej części na stole krojczym w pracowni na warszawskiej Pradze. Materiał ma kolor zielony, nieoczywisty, zbliżony do szmaragdu, ale złamany morskim odcieniem. Ten kolor powstał na specjalne zamówienie marki, by zagrać jedną z głównych ról w jesiennej kolekcji. Nawet jeśli gdzieś znajdziemy podobne, mała szansa, by którykolwiek z nich był identyczny. Jest i złamany róż, nieco malinowy, jak perfekcyjna szminka, której nie widać na ustach, a daje efekt. I rudość jesiennych liści. Zostaną odpowiednio zszyte i trafią na wieszaki w swoim czasie. Czas właśnie nadszedł, a przez cały akapit mam na myśli… Elementy.

Czytaj dalej

9

Paź

Ania Kuczyńska. Libera.

Już się wydawało, że walka o wolność kobiet to temat, który będziemy przerabiać co najwyżej na lekcjach historii. Tymczasem przykra niespodzianka: sama nie wierzę, że w tym uczestniczę. Co więcej, nie wierzę, że w roku 2018 poruszam na blogu o modzie taki temat. Za każdym razem, gdy dzieje się coś nieprawdopodobnego, identyfikuję się z kobietą ze słynnego zdjęcia, trzymającą przed sobą transparent: „I don’t believe I still have to protest this fucking shit”. Kobieta jest już starsza i pewnie niejedno w życiu widziała. Może i nie wierzy, ale też się nie zgadza. Dla mnie to jedyne podejście. Nie da się pozostawać obojętnym, nie zawsze jednak trzeba krzyczeć, jak się okazuje. O swoich nastrojach Ania Kuczyńska subtelnie daje znać tytułem najnowszej kolekcji. Libera, czyli Wolna, zadedykowana została inspirującym kobietom, pełnym charyzmy i manifestującym poglądy przez strój i wygląd. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że „to tylko moda”. Nie będę teraz obliczać od kiedy z jej pomocą mogliśmy wyrażać to, co czujemy, nierzadko bardziej dosadnie niż za pomocą słów. W przypadku Ani Kuczyńskiej jest tylko jedno tytułowe słowo. Obecnie najważniejsze. Cała reszta, jeszcze bardziej przesycona kobiecością niż zwykle, zaznacza siłę i bezkompromisowość.

Czytaj dalej

8

Paź

ŁYKO – len przez cały rok

Choć kalendarzowe lato skończyło się i nie wróci, nie odmówię sobie tego ostatniego promienia naprawdę ciepłego słońca albo, jak kto woli, wyjątkowo udanej wycieczki last minute. Przyglądam się bowiem tej marce juz długo i naprawdę pora, by się tu pojawiła, nawet z letnią jeszcze kolekcją. Tym bardziej, pora roku to w przypadku ŁYKO rzecz symboliczna. Len nosimy przez cały rok, co najwyżej nieco go ocieplamy z tej czy drugiej strony. Łyko. No właśnie. Do niedawna pościel i szlafroki. Ale teraz coraz szersza oferta ubrań na co dzień. Zawsze obecna na najpiękniejszych warszawskich targach mody i designu, zawsze zachwyca spokojem i kolorem. I tym lnem wspaniałym, który wreszcie po latach wygnania powraca do polskiej mody – może nie z hukiem, ale przyjemnym dla ucha przytupem.

Czytaj dalej