23

Sty

Bienkovska. True Story.

Gdy rozmawiałyśmy o tej kolekcji – i o dzianinie w ogóle – w cieniu było, nie przesadzając, trzydzieści pięć stopni. Jakimś cudem nie udało nam się spotkać w Warszawie, za to na południu Hiszpanii – kilka wiadomości na Instagramie i już siedzimy w knajpce pod kilkumetrowymi fikusami. Milena Bieńkowska poniekąd kontynuuje dziewiarską tradycję swoich rodziców. Ale tylko poniekąd, ponieważ na bazie tej wiedzy stworzyła własną markę, Bienkovska, którą prowadzi według własnej wizji. Jaka ona jest? Na pewno blisko natury, zatem nasza kawa pod gołym niebem nie wzięła się z przypadku. „True Story”, opowieść jesienna, też wychodzi na zewnątrz. „W żadnym innym miejscu nie oddycham tak głęboko, jak otoczona wysokimi drzewami, upojona zapachem jesiennych liści, pośród szumu gałęzi i delikatnego kołysania wody… To moja pora roku. To moja energia i wrażliwość” – tak opowiada Milena o tle sesji wizerunkowej. Nie jest to pierwszy raz, gdy jej swetry uciekają ze studia, by pozować w towarzystwie szumiącego morza czy surowych skał.

Dzianina latem to mega trudna sprawa. Chociaż w chłodniejsze dni nosi się fantastycznie, wciąż nie jest mile widziana i stereotypowo uznawana za jesienno zimową. Może dlatego Milena nie dzieli swoich kolekcji na sezony? Dzięki temu możemy kupić sweter czy kardigan bez względu na porę roku, po prostu wtedy, gdy stwierdzimy, że doskwiera nam zimno lub nieodparta potrzeba posiadania czegoś nowego i polskiego. Oraz czegoś z sensem i na dłużej – Milena przez pewien czas pracowała jak doradca wizerunkowy, więc obecność klasyki w jej projektach to zabieg absolutnie celowy. Sama się ostatnio przekonuję, ile może zdziałać jedna porządna i pozornie zwyczajna rzecz. Czarny sweter z golfem czy beżowy w grube warkocze, a może porządny wielki szalik? Bienkovska ma to wszystko, a na dodatek nie jest nudno ani przez chwilę.

Zdjęcia: Łukasz Kuś
Modelka: Marzena Jarczak | Rebel Models
Stylizacja i produkcja: Ewa Michalik
Makijażi włosy: Patryk Nadolny

7 myśli nt. „Bienkovska. True Story.

Dodaj komentarz
  1. IS

    Harel, czytam Twojego bloga od początku jego istnienia. Do tej pory miałampełne zaufanie do Twoich opinii. Ale jeżeli Ty zachęcasz do kupowania swetrów, które wykonane są w najlepszym wypadku w 60% z akrylu +. Poliamidu za 500,- , to moje zaufanie straciłaś.

    Odpowiedz
     
    1. harel Autor wpisu

      Czy ja gdziekolwiek zachęcam do kupowania czegokolwiek? Piszę tu o polskiej marce z tradycjami dziewiarskimi. Maszynowo bardzo często działa się właśnie na mieszankach z akrylem, nie będę bronić tego surowca, bo sama nie przepadam. Ale też nie będę przekreślać marki tylko dlatego, że nie korzysta ze 100% wełny czy kaszmiru. Jeśli wolisz surowce naturalne, zachęcam do odwiedzenia B Sides i Bereniki Czarnoty – chociaż jeśli piszesz, że mnie czytasz od początku, pewnie już dawno do nich trafiłaś.
      Podobna sprawa jest z poliestrem, który niesłusznie jest aż tak krytykowany (zwłaszcza ten nowy, z odzysku). Chyba w końcu muszę napisać ten tekst, w którym nieco bronię co poniektórych materiałów, bo jeśli Czytelniczki tracą zaufanie przez skład ubrań marki, z którą nie mam nic wspólnego, prócz tekstu, no to chyba dobrze nie jest.

      Odpowiedz
       
  2. Krystian

    Mała literówka – jest Bienskovska, a powinno być Bienkovska.

    Czy ta marka jest blisko natury, czy jej autorka, bo już się pogubiłem?

    Ten poliakryl to też taki surowiec naturalny, blisko natury?

    Odpowiedz
     
    1. harel Autor wpisu

      Dzięki, nie wyłapałam. Już poprawione.
      Blisko natury jedna i druga, choć – jak widać po składzie niektórych dzianin, nie w stu procentach. Myślę, że projektantce chodziło o kontekst, w jakim najbardziej lubi oglądać i fotografować swoje rzeczy (i nosić). Najfajniej by było, gdyby sama rozwinęła myśl. Przy najbliższej okazji ją o to poproszę.

      Odpowiedz
       
  3. Beata

    Sweter w takiej cenie z takim składem – ja jestem na nie. Bienkovska to była pierwsza marka, po którą sięgnęłam, szukając porządnych swetrów na zimę. Myślę sobie: mam budżet, mam gotowość do wydania niemałych pieniędzy, chcę wesprzeć polską markę. Ale nie. Nie dam kilkuset złotych za sweter, który może i etycznie zrobiony, ale poza tym nie będzie różnił się niczym od tych z sieciówek. Czuję się zwyczajnie oszukana widząc w tytule „wełniany sweter”, a w składzie 30% wełny. To nie jest wełna. To jest akryl z domieszką wełny. A nagłówek jest dezinformacją.

    Tak, wiem, nie wszyscy noszą wełnę. Niemniej marka nie promuje się jako dla alergików, ani wegańska. Nic z tych rzeczy. Nie to, że powinna, ale ja na bazie komunikacji marek z odbiorcami w jakiś sposób kreuję sobie jej wizję. Wyciągam więc wniosek, że płacimy tu tylko za metkę, nie za jakość. Sweter tej jakości mam od 3 lat w szafie, z GAPa. Nie chcę wspierać sieciówek, ale nie chcę być też robiona w balona przez polskie marki.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *