15

Lut

Z rózgą do ślubu

Taki ładny mem ostatnio znalazłam, z prośbą o rozsądne spędzanie Walentynek, bo starczy nam już zodiakalnych Skorpionów. Czy mieści się w nim opcja oświadczyn? Wiadomo, nie ma lepszego pretekstu niż święto zakochanych, żeby podjąć kolejny lekkomyślny krok i zaproponować wspólną podróż przez to przedziwne życie. Ale poważnie już. Zapewne wczoraj padło sporo tych przedwstępnych „tak”, a co za tym idzie, trzeba zacząć się zastanawiać nad ślubną kreacją. O strojach ślubnych pisałam ponownie już jakiś czas temu, pora na akcesoria. I miało być o rzeczach najróżniejszych, ale trafiłam wtedy na Annę Rulecką i jej… ślubne rózgi. Stwierdziłam, że zasługują na osobny tekst, bo czegoś takiego nigdy wcześniej nie widziałam.

Anna od dawna zajmuje się bibułkarstwem, czyli nieco zapomnianą, choć wciąż kultywowaną w pewnych kręgach techniką tworzenia pięknych rzeczy z bibuły. Najczęściej to kwiaty – i nie żadne fantazyjne twory, tylko odwzorowane rzeczywiste gatunki: róże, magnolie, mirt. Dokładnie tak, jak to się dzieje w sztuce ludowej. A jednak nie ma tu nic z cepelii, którą tak chętnie wciskamy w pejoratywne znaczenie. Jakim cudem? Anna wspaniale gra kolorami, uspokaja bogate palety barw, które tak dobrze znamy z folkloru, zastępuje je niezbędnym minimum, dzięki czemu wyraźniej widać całą formę. Ale o co chodzi z rózgami?

To słowiański amulet panny młodej, bukiet z bibuły, element obrzędu przejścia. Tradycyjnie taką rózgę wiło się własnoręcznie, w gronie najbliższych kobiet, przed ceremonią ślubną. Projekt  „Z rózgą do ślubu” ma na celu przywołać dawne zwyczaje, lecz w nowoczesnym wydaniu. Jego premierze towarzyszy niezwykle dziewczęca sesja zdjęciowa z udziałem kilkunastu różnych kobiet. Naturalnie piękne, długowłose dziewczyny wcieliły się w rolę modelek. Ten świadomy wybór stał się pretekstem do poznania kim jest współczesna słowianka, jak wygląda, co lubi i czym się zajmuje. Co prawda, dziewczyny nie wiły rózgi, jak na tradycyjne Rózgowiny przystało, za to spędziły kilka owocnych godzin w jej anturażu. Słowiańska rózga weselna, bo o niej mowa, to tradycyjny bukiet ślubny naszych przodkiń. Odgrywał ważną rolę w ceremonii zaślubin, podkreślając jej rangę i będąc symbolem umowy małżeńskiej.Zapraszam do wysłuchania opowieści o siostrzanej wspólnocie oraz poznania magii unikatowych przedmiotów, które zdobią, ale też mówią” – opowiada Anna. 

Rzecz wspaniała, niesztampowa i warta rozważenia. Zwłaszcza że może nam towarzyszyć i do końca życia, jeśli tylko zechcemy. Bo na takie kwiaty czas nie działa. Gdybym brała ślub raz jeszcze, nie zastanawiałabym się ani przez moment.

3 myśli nt. „Z rózgą do ślubu

Dodaj komentarz
  1. s.s.

    Wiłabym;)
    Ciekawa jestem czy są do tego jakieś „lepsze” bibuły. Z tego co pamietam ze szkoły to raczej takie cienkie, wiotkie były. A tu wyglądają stabilnie. No i czy farbują? Mnie raz pies zjadł bibułę i miał różowy pysk;)

    Odpowiedz
     
    1. Katarzyna

      Kiedyś czytałam rozmowę z Anną i była mowa o tej bibule właśnie. Podobno jest to specjalna włoska bibuła.

      Odpowiedz
       

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *