4

Kwi

Kulta. No Promisses.

A dziś na przekór marka, której trendy nie interesują. Od samego początku istnienia działa tak, by realizować własne wizje, zazwyczaj dalekie od tego, co na wybiegu. Ale ponieważ nie da się żyć w zupełnym oderwaniu, czasem to i owo się zgadza. Natomiast nie ma takiego ryzyka, że zgadzać się przestanie i trzeba będzie odłożyć gdzieś głęboko, by zaczekało na lepsze czasy. Nie mogę powiedzieć, że Kulta jest niemodna. Bo Kulta do najnowszej mody fenomenalnie się dopasowuje, sama się w nią nie angażując. Klasyka? Nic podobnego. Uniwersalność? Może trochę? Ewa Woźniak, twórczyni i projektantka Kulty, przywołuje czasem estetykę skandynawską. Ze szwedzkiego czy fińskiego (w tym drugim „kulta” oznacza „złoto” – i ja bym przez to rozumiała raczej coś cennego niż ozdobnego) Ewa tłumaczy na własny język. Przez kilka lat obecności marki na polskim rynku, sporo kobiet nauczyło się nie tylko go rozumieć, ale także nim mówić.

Że płaszcze czy żakiety u Kulty są mistrzowskie, to już wiemy. Podobnie z sukienkami, zwłaszcza tymi czarnymi, zaczepnie asymetrycznymi, które niczym kameleon dopasują się i do sytuacji oficjalnych, i totalnie wyluzowanych. Co nowego? Prócz jeszcze śmielszej niż dotychczas asymetrii czy warstwowych rozwiązań, mamy tu hit sezonu: waciak. Tak jest, stary dobry waciak, w dodatku w typowym dla siebie odcieniu granatu, pikowany w paski lub deseń zwany… cebulą. Daleko mu jednak do słynnych pasażerów furmanki ze Stanisławem Paluchem na czele. Dowód? Te dwa modele póki co są bestsellerami tej wiosennej odsłony. Uwaga, można nosić także jako dodatkowy ocieplacz pod kurtką czy płaszczem. Został tak pomyślany, by nie zaznaczać zbytnio swojej obecności.

Ja tu jeszcze bardzo doceniam akcent delikatniejszy, kobiecy, bardziej subtelny – plisowane spódnice (oczywiście z nieregularnym dołem), pudrowe odcienie beżu i różu i spodnie tak szerokie, że spokojnie mogą udawać spódnicę. Wszystko tu się dopełnia, współgra i kusi – wiadomo. No i jeśli mamy już Kultę w szafie, możemy być spokojne, że stare z nowym się pokochają.

Fot. Wiktor Franko
Modelka: Małgorzata Mikołajczak

3 myśli nt. „Kulta. No Promisses.

Dodaj komentarz
  1. Katarzyna

    Ja mam dwie sukienki i to na pewno nie koniec. Mnie w ubraniach Kulty bardzo urzeka japońska idea przestrzeni pozostawionej dla ciała- nie wiem, jak bardziej precyzyjnie, skrótowo to wyrazić.

    Odpowiedz
     
  2. Joe

    hej harel!
    tak spodobaly mi sie te Twoje baletki od Bimba Y Lola, a nie ma takich na stronie. Znalazlam pod tym lnkiem, ale to chyba podejrzana strona, co? czy moglabys dac znac co myslisz? a jesli uwazasz, ze sa nieoryginalne, gdzie mozna dostac super baletki na gumke, ale o podeszwie do chodzenia na codzien? mam do tanca, ale stopy bola, gdy chodzic po chodniku
    ‚s-favourite-superstore.html_

    z gory dzieki serdecznie!

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *