Miesięczne archiwum: Czerwiec 2019

28

Cze

Nów. Nowe Rzemiosło.

Niektórych z nich widziałam przy pracy. Innych podziwiam, stykając się z gotowym dziełem. Wszystkich darzę ogromnym szacunkiem, bo nierzadko ratują przez zapomnieniem zawody, które – przy tak ogromnej dostępności do wszystkiego – lada moment mogłyby całkowicie zaniknąć. Zebrali się państwo w silną grupę i założyli NÓW. Nowe Rzemiosło. Jest to organizacja zrzeszająca współczesnych rzemieślników. Co ich łączy? Praca dłoni.

Czytaj dalej

21

Cze

Elementy. Lato 2019.

Kilka tygodni temu miałam przyjemność wybrać się na spacer z Mariną Yee i Bramem Jespersem z Katedry Mody Akademii Sztuk Pięknych w Gandawie (tu podziękowania dla Instytutu Adama Mickiewicza za poznanie nas ze sobą). Jeśli siedzicie w modzie, będziecie wiedzieć, że Marina należała do Antwerpskiej Szóstki (wraz z Driesem van Notenem i Ann Demeulemeester). Z kolei Bram rozwijał swoje umiejętności u Veronique Branquinho oraz Bruno Pietersa, a obecnie jest dziekanem i wykładowcą. Dlaczego o tym piszę? Bo spacer odbywał się oczywiście pod hasłem polskiej mody, postanowiłam więc pokazać państwu najbardziej interesujące marki. W tym Elementy, które – gdyby przystępowały do jakiegoś akademickiego egzaminu – otrzymałyby ocenę celującą. Ubrania wzbudziły u projektantów szczery zachwyt, Marina pozostała pod wrażeniem szerokiej i wspaniale skomponowanej gamy kolorystycznej oraz klasycznych, lecz nowoczesnych krojów. Bram komplementował sposób odszycia i ponadczasowość kolekcji. A ja stałam tak dumna, jakbym sama Elementy wymyśliła, chociaż jestem tylko posłańcem dobrych wiadomości. Nie będę przesadzać, że było to ukoronowanie mojej intuicji, aczkolwiek bardzo się ucieszyłam, że profesjonaliści z najwyższej półki podzielają moją wiarę w markę. Rozwój jest tu kluczowy, dlatego z taką przyjemnością prezentuję Wam dziś letnią kampanię wizerunkową z bardzo ważnym przesłaniem.

Czytaj dalej

4

Cze

Takk. Melusine.

Umawiamy się w Berlinie. Bo przez lata mieszkania Agi Kuczyńskiej w Warszawie jakoś się nie udało. Na pewno znacie dobrze takie sytuacje, kiedy z tajemniczych powodów pewne oddalenie sprzyja takim spotkaniom. Siedzimy w Milch Halle na Mitte, a rozmowa krąży wokół tematu biżuterii, którą Aga projektuje od paru dobrych lat. Jestem przekonana, że sporo nowych marek nie zdaje sobie nawet sprawy, że to właśnie TAKK przetarło im szlaki i obudziło w Polkach miłość do twórczości lokalnej. I prostoty przez duże P. Ja też się wtedy zakochałam, od pierwszego wejrzenia. W magnetycznych naszyjnikach do noszenia na różne sposoby czy  sferycznych formach z giętego złota i srebra. Chciałam nosić TAKK, a ponieważ słynne (i kultowe w pewnych kręgach) kolczyki były poza zasięgiem moich nieprzekłutych uszu, zdecydowałam się na bransoletkę z różowego złota. Naprawdę nie pamiętam, od kiedy ją mam. Wiem jednak, że jest jedną z moich najulubieńszych rzeczy, a gdy tracę ją z oczu, zaczynam zachowywać się jak pies, któremu zaginęła ukochana piłeczka. W trakcie naszej rozmowy wpadam na pewien trop, który wyjaśnia poniekąd moje przywiązanie do niej. Ale po kolei.

Czytaj dalej