12

Cze

Olio & Pane. Molehill wiosna/lato 2019.

Oliwa i chleb to nie tylko niezbędne do prowadzenia idealnego wakacyjnego żywota składniki. W przypadku Molehill to odniesienie do prostoty i jednocześnie nazwy dwóch nowych modeli, które wspaniale sprawdzą się nie tylko latem.

Modele te – jak zwykle u Molehill – mają różne wielkości i kolory, zatem z oliwy i chleba robi się całkiem spora kolekcja. Szczególnie mnie ujęła Olio właśnie, z wachlarzem torebek worków, skórzanych i płóciennych. Te najmniejsze zaskakują pojemnością (tak, mieści się telefon) i ceną. Bo chyba się jeszcze nie zdarzyło, żeby rzemieślniczy cud od nich mieć za stówę z niedużym ogonkiem. Nieco większe i największe – możliwością wymiany kolorowego materiałowego wnętrza w skórzanej klatce. Czarne skórzane klasyki dzięki swojej dłuższej formie wciąż dalekie są od nieco już opatrzonego fasonu, o który pokusiła się chyba każda marka galanteryjna (a z pewnością każda sieciówka). Za to też lubię Molehill. Nawet jeśli postanawiają wkroczyć w główny nurt, robią to po swojemu. 

Pane. O tym można w nieskończoność. Czego tu nie ma? I wykorzystywanie resztek. I połączenie technik (bo i kaletniczo, i tkacko). I baaardzo w modzie (proszę spojrzeć do Hermesa, nawet tam plecionki ustąpiły chwilowo paniom Kelly i Birkin). Nawet można trochę naciągnąć fakty i stwierdzić, że przypomina koszyk. A koszyki, nawet jeśli znudzeni jesteśmy okrutnie, od dwóch lat mocno się trzymają (choć muszę przyznać, że smutno patrzeć na wersje z sieciówek, które nie wiadomo w jakich warunkach powstały, w cenach cztery razy niższych od ludowych oryginałów).

Miesiąc temu zdecydowałam się na najmniejszy czarny worek. Nie rozstaję się z nim na krok. Nawet jeśli biorę ze sobą większą torbę, on służy jako pokrowiec na telefon i szminkę (oraz kilkanaście innych drobiazgów). Dzięki temu, że pasek można związać na dowolnej wysokości, można ją nosić nie tylko na ramieniu, ale też w talii, jak sakiewkę w bardzo dawnych czasach. Genialna sprawa. Tym bardziej, że na staroświecką wcale nie wygląda. 

Fot. Mateusz Stefanowski
Asystent fotografa: Łukasz Żyłka
Modelka: Amelia Roman / NEVA models
Stylizacja: Anna Akińcza
Makijaż i włosy: Iza Kućmierowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *