10

Gru

Sześć rzeczy, których NIE musisz mieć w szafie

To się chyba dobrze klika, bo co i rusz trafiam na artykuły pod podobnym tytułem. Z tym że chodzi w nich o to, że coś muszę. Pięć trendów, które muszę wprowadzić w życie tej jesieni. Dziesięć szminek, które muszę wypróbować w karnawale. Dwadzieścia kurtek zimowych, które muszę mieć, by poczuć się modnie. I tak dalej, i tak dalej. Gdy dziś po raz kolejny wyskoczyło, że coś muszę, postanowiłam odpowiedzieć. Wpadłam na taki tekst i, wierzcie lub nie, napisałam do na stojąco, przy blacie w kuchni, po prostu przyszedł do mnie, gdy dolewałam sobie kawy. Szczęście, że obok stał komputer. A zatem, drodzy Państwo, są rzeczy, których nie potrzebujemy i nie musimy. Jeśli chcemy, możemy. Ale o ile przyjemniej będzie nam bez nich…

Na zdjęciu autorka w samych potrzebnych rzeczach (spodnie i bluzka: Ania Kuczyńska, buty SEPT, torebka: Mandel, gumka do włosów na przegubie: Locum x Joli. Zdjęcie dzięki uprzejmości Showroom.pl (który nie ma nic wspólnego z tekstem, ale zorganizował niedawno miłe spotkanie, na którym zdjęcie zostało pstryknięte).

Akrylowy sweter. I czapka. I szalik. Jaki sens w noszeniu akrylu, skoro ani nie grzeje, ani zbyt dobrze nie wentyluje? W dodatku paskudnie się starzeje. Jedyna zaleta? Cena. Niestety coraz częściej się zdarza, że i ona szybuje niemożebnie. Smutno mi, gdy widzę, jak piękne projekty są przez ten surowiec nokautowane. Sama czasem tu wspominałam o pięknych kolekcjach, przymykając oko na ich skład. W tym momencie jednak po prostu musimy wprowadzić zmiany. Bo tu dla akrylu miejsca nie ma. 

Poliester. Bardzo mi przykro. Jeszcze jakiś czas temu chciałam napisać tekst w jego obronie, ale czasy się zmieniły. Jeśli widzę go w składzie, to, o ile nie mam do czynienia z odzieżą sportową, rezygnuję. Nawet fason marzeń w tym momencie mnie nie przekona. No dobrze, może z małymi, niechlubnymi wyjątkami (ale liczę na to, że torebka Madsa Norgaarda posłuży mi długie lata, zanim ją oddam do recyklingu).

Podróbki. Oczywiste? Zajrzyjcie do Ani Gidyńskiej, by przekonać się, że rynek podróbek wciąż ma się dobrze. Albo na stronę The Fashion Law, by odkryć, że nawet zaufane źródła czasem mają problem z weryfikacją tychże. Dawno dawno temu sama byłam bliska kupienia Chloe Paddington na Allegro za wcale niemałą kwotę (zwłaszcza w 2004 roku), jednak zdecydowanie podejrzaną. Nie powstrzymał mnie ani honor, ani zdrowy rozsądek. Po prostu ktoś mnie ubiegł w zakupie. Do tej pory świetnie pamiętam to uczucie. Więc poniekąd rozumiem drogę na skróty. Poniekąd. Bo kupowanie i noszenie podróbek to obciach. Jeśli nie stać nas na oryginał, poszukajmy czegoś zupełnie innego. Mało jest wspaniałych marek w Polsce? Jeśli uważacie, że tak, zapraszam na swój Instagram (o blogu nie wspominam, bo skoro czytacie ten tekst, musicie go znać). 

Futra. Wiem, że ten temat rozgrzewa do czerwoności. Sama mam z futrami tego typu problem, że widzę, jak wiele egzemplarzy vintage plącze się po świecie. Czy z nich też mamy zrezygnować? Sama futer nie noszę, ale wpadłam swego czasu na pomysł małego znaczka, którym futra z drugiego obiegu moglibyśmy wyróżnić. Wówczas i my mielibyśmy spokojne sumienie, bo korzystalibyśmy z przedmiotu, który od dekad i tak już istnieje, a – jeśli znaczek znajdowałby się w widocznym miejscu – przeciwnicy biznesów futrzarskich zostawiliby nas w spokoju, jako sięgających do puli z drugiego obiegu. Tu chciałabym wspomnieć o wspaniałej osobie, Marcie Horovitz, która stare futra wykorzystuje na nowo, tworząc z nich nietuzinkowe projekty. Natomiast zarówno nowo powstające marki z futrami w ofercie, jak i starzy wyjadacze, w XXI w. są dla mnie nieporozumieniem. Ach, zanim się zacznie. Jem mięso, noszę skórzane buty i mam psa, z którego nie zrobię torebki. Głęboki wdech, głęboki wydech. Nie potrzebuję tu nic niewnoszącej dyskusji pełnej wzajemnych obelg i pretensji. 

Złe rozmiary. To nasz największy błąd: kupowanie czegoś, do czego się dopasujemy za jakiś czas. Może schudniemy? A może zajdziemy w ciążę? A może zawsze nosiłyśmy 36 i nawet jeśli lepiej wyglądamy w 40, to poniżej naszej godności? Jedynym wyjątkiem są rzeczy możliwe do przerobienia u krawcowej. Nie odkładajmy tego jednak na później, tylko działajmy tu i teraz. Póki nam się podobają i póki mamy ochotę je nosić. Wszystko pozostałe oddajemy, sprzedajemy, wystawiamy w komisie. Niech przyda się innym i niech cieszą się zdobyczą z drugiej ręki.

Torebka, którą mają już wszystkie influencerki. Naprawdę? To jeszcze działa? I czy ktokolwiek wierzy, że to szczera miłość, a nie mniej lub bardziej zgrabnie przeprowadzona akcja marketingowa? Zwłaszcza gdy cena torebki stanowi równowartość dwutygodniowej podróży do Japonii. Oczywiście, nikomu nie zakazuję tych gorących uczuć, ale mam wrażenie, że czasem zapominamy, że świat z Instagramu naprawdę nie istnieje. A w każdym razie nie miałby szans w naszym życiu. Nawet mój Instagram jest ładniejszy niż moja rzeczywistość, ale przynajmniej tego nie ukrywam. Zatem nie, nie potrzebujesz nawet tego, co ma Harel na ostatnim zdjęciu.  

27 myśli nt. „Sześć rzeczy, których NIE musisz mieć w szafie

Dodaj komentarz
  1. Marchef

    Ok, akryl nie. Ale co z weganami? Nie ma sensownej alternatywy dla wełny. Bawełnianych swetrów ze świecą szukać – próbowałam całą zeszłą zimę i zaczęłam szukać też tej jesieni. Nie ma grubo plecionych swetrów z bawełny w rozsądnej cenie :(

    Odpowiedz
     
    1. elf

      To fakt…Ale może Bsides handmade? mieli w letniej kolekcji, moze cos sie ostało. No i szukac w second handach, moje zagłegie skarbów:)

      Odpowiedz
       
    2. Agnieszka

      Ano nie ma, bo bawełna nie jest puchata i nie grzeje. Może bielizna termiczna? Sama mam podobny problem, wolalabym nie nosić skórzanych butów, ale nie ma lepszego, trwalszego surowca, z którego można je zrobić. Jeśli zainwestujemy w jakość materiałów, wykonania i utrzymania ich w dobrej kondycji, skórzane buty mogą nam posłużyć dziesięciolecia. Wybieram to zamiast pseudoekoskóry, która po jednym sezonie będzie się rozkładać gdzieś w Afryce na wysypisku przez kolejny tysiąc lat. I podobnie jest z wełną. Nic nie wiem o Twoich poglądach, ale jeśli dopuszczasz taką możliwość, może rozważ ubrania z wełny od szczęśliwej owcy, np. Izzy Lane? Albo sweter wełniany z drugiej ręki? Rozpisałam się, ale temat bliski sercu :)

      Odpowiedz
       
      1. Marchef

        Szukam w lumpeksach, mam jeden bawelniany sweter, nic poza tym. Niestety. Olx to krolestwo akrylu, a tez nie mam czasu przeczesywac aukcji kilka razy dziennie.

        Tak sobie tez mysle, ze w czasach, gdy i welne pozyskuje sie w bardzo nieetyczny sposob, i gdy bawelna nie jest pewna, trudno jest wyrokowac zerojedynkowo, ze cos jest jednoznacznie dobre albo jednoznacznie zle. Czekam z utesknieniem na jakas sensowa alternatywe.

        Odpowiedz
         
    3. A

      Hejka! Odkąd przeczytałam Twój komentarz to miałam go gdzieś z tyłu głowy. Moje hobby to robienie na drutach i sama zastanawiam się nad etycznością takiego zajęcia. Niedawno koleżanka, która ma psa, podesłała mi profil facebookowy Leny Kaczmarek, która zajmuje się przędzeniem włóczki z sierści psów domowych. Brzmi kiepsko (jakby miało śmierdzieć) ale wygląda znakomicie i, jak się okazuje, nie śmierdzi. To jest po prostu wełna z psa. Z tego, co opowiadała moja koleżanka, jeśli jesteś właścicielem_ką psa to zbierasz wyczesaną sierść i jak uzbierasz odpowiednio dużo zawozisz do tej pani, a ona tę sierść garbuje i przędzie. Dla mnie (może dla Ciebie też) to odhacza wszystkie ważne tematy: jest etycznie, naturalnie, ciepło i less-waste’owo.

      Odpowiedz
       
  2. elf

    Och, kocham te Twoje teksty:) Ajak Ci sie nosi top d od AniKuczyńskiej? Myślę o nim (to Scopello?) i myślę i jakoś sie nei mogę zdecydować, a to bylaby moj apierwsza rzecz od naszej ikony mody:)

    Odpowiedz
     
    1. harel Autor wpisu

      Nosi się bosko. Bardzo polecam. Zresztą wszystko od Kuczyńskiej nosi się wspaniale. Może dżinsy się lekko wypychają na kolanach, ale które się nie wypychają? Co do relacji Live, to była dostępna tylko przez 24h, nawet ja jej już nie mogę obejrzeć. Ale wrócę na żywo, będę dawać znać.

      Odpowiedz
       
  3. elf- Dominika

    Acha i zgadzam sie z Twym tekstem, zwlaczasza jesli chodzi o akryl (mni etez smutno gdy nawet uwielbiane przez e mnie Th eodderside ładuje go do swetrów) ora zpolietser. No i torebki, sorry, ale gdy jade do Warszawy to co chwile widze Chylaczka…mnie do tych torebek miłośc przeszla, odkąd sie mój worek krokodyl dośłwoenie zeszmacił i zzieleniał a brand rozklada ręce, bo po okresie gwarancji 2 lat juz ich nie obchodzi klient. Dobra, ni eczas na żale;) Uwielbiam Cie czytac i żałuję bardzo, że nie udąło mi sie posluchać Twojej radiowej wypiwedzi ostatnio, wiem ze byłam na insta ale jakos nie udąlo mi się jej znalećć. Mozna jej gdzies jeszcze posluchac, piss pliss?:)

    Odpowiedz
     
  4. ela kijowska

    No więc tak.Po naszym dzisiejszym owocnym spotkaniu zakupilam czapkę.Skład:akryl plus poliester.I co teraz czytam?

    Odpowiedz
     
  5. Kot

    Mango i HM mieli bawelniane swetry dosc liczne niedawno, teraz jakieś pojedyncze sztuki, ale warto będzie spojrzeć w kolekcjach bardziej wiosenno-letnich, wtedy było ich wiecej. Uniqlo wprowadzilo oznaczenia cruelty free wool, a na Zalando mozna segregowac wyniki w kategorii po materialach. Trzymam kciuki za poszukowania i za więcej bawełnianych swetrów w ofertach marek. Nie zawsze potrzebny jest najciezszy kaliber grzania, na pewno więcej okazji znajdzie się dla takiego swetra z bawełny, niz z akrylu.

    Odpowiedz
     
  6. Lidia Kalita

    Ja przy wyborze ciuchów kieruje się czterema prostymi zasadami: czy dobrze na mnie leży, czy jest mi w tym wygodnie, czy mi się podoba, czy mnie na to stać. Dlatego prawie nigdy nie żałuję kupna czegokowiwek.
    :D

    Odpowiedz
     
  7. Dagmara

    Podpisuję się pod tym obiema rękami! Odkąd zwracam uwagę na skład ubrań, dużo dłużej zajmuje mi wybranie swetra czy bluzki, ale mam dość tego shitu, który wisi w sklepach i najzwyczajniej dokłada kolejną cegiełkę (a właściwie wielki akrylowo-poliestrowy) pustak do zanieczyszczenia planety!
    I tak się składa, że miałam okazję poznać Martę osobiście, mam od niej futro (piękne!) i bardzo jej kibicuje w tym pomyśle :)

    Odpowiedz
     
  8. Magda

    Dzień dobry, czy mogłaby Pani podesłać link ( lub Ew.nr referencyjny )do tej ślicznej sukienki w kropki z Reserved. Będę bardzo wdzięczna, a niestety nie posiadam instagrama. Pozdrawiam serdecznie, Magda

    Odpowiedz
     
  9. Kornelia

    O taaaak – ubrań w złym rozmiarze. Ileż mam w szafie spodni i innych rzeczy, które kiedyś były dobre, a teraz czekają na moje szczuplejsze oblicze :D chyba czas się ich pozbyć, bo tylko dołują :

    Odpowiedz
     
  10. xuping

    Świetny tekst! Czasami trzeba zrobić gruntowny przegląd szafy i pozbyć się kilku rzeczy, ale jeszcze ważniejsze jest to, żeby one w niej niepotrzebnie nie lądowały. Największą władzę i odpowiedzialność mamy w momencie dokonywania zakupów, więc powinny być przemyślane. Wtedy mamy ubrania, w których dobrze wyglądamy, lepiej wydane pieniądze i mniej szkodliwy wpływ na środowisko.

    Odpowiedz
     
  11. Joanna

    OK, nie rozumiem dlaczego weganie nie mogą nosić wełnianych swetrów. Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić? I nie piszę tutaj o wełnie pozyskiwanej z uboju, tylko o etycznych hodowlach, których właściciele mają rasy „wełniane” właśnie i jedyne, co swoim owcom robią to strzyżenie. Tak, strzyżenie owiec nie jest dla owiec przyjemne… przez całe 37 sekund (Irlandczyk Ivan Scott, rekordzista w strzyżeniu owiec). Co jest nie tak z wełną z etycznych hodowli? Bo próbuję to zrozumieć od pewnego czasu i naprawdę – nie idzie mi.

    Odpowiedz
     
  12. Anna Miko

    Umiar – złoty środek. Jakkolwiek cenię sobie wyprzedaże, tak właśnie wtedy przybywa mi ubrań, których niekoniecznie potrzebuję, ale niestety mnie uwiodły.

    Odpowiedz
     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *