Kubota. Wszystko się zmienia.

Kto by pomyślał, że kiedykolwiek na tym blogu pojawią się klapki Kubota? Uosobienie wszystkiego, co w modzie najgorsze, przedmiot drwin i żartów, symbol obciachu i złego smaku przez lata towarzyszył Polakom zarówno w domowym zaciszu, jak i na dalekich wakacjach. Tak, sama też je miałam, choć do ludzi wychodziłam w Martensach i Superstarach. Ale jakbym się postarała, na pewno znalazłabym jakieś wstydliwe zdjęcia znad morza. Tak jak i Wy – jestem przekonana. No bo w którym domu nie było choć jednej pary piankowych klapek? Pamiętam wersje granatowe, czarne i czerwone. Kupowało się je na bazarach, potem pojawiły się też w wielkich supermarketowych koszach. A potem straciły moc, zastanawiam się, na rzecz czego. Czy zostały wyparte przez basenowe Adidasy? Czy może japonki? Nie jest jednak istotna przyczyna tego kryzysu, ponieważ znów są z nami. Tym razem jednak z większym sensem niż kiedykolwiek.

I teraz muszę zacząć od końca, sama sobie taką linię narzuciłam. W 2018 roku czwórka przyjaciół z Łodzi postanowiła reaktywować markę na własnych zasadach. Dotarła do założycieli Kuboty, którzy w 1994 roku wprowadzili ją na rynek, przywożąc pierwszą partię z Chin… pociągiem. Tak, pociągiem, a dokładniej koleją transsyberyjską. Pociąg towarowy, a właściwie dwa towarowe wagony, były podstawiane we wtorki i piątki. W te dwa ostatnie wagony trzeba było w 15 minut załadować jak najwięcej towaru. Toreb było zawsze trzy razy więcej niż miejsca, więc ludzie rzucali swoje rzeczy w pośpiechu, drzwiami i oknami – wspomina pani Dorota, współzałożycielka marki. Wtedy cokolwiek się przywiozło do Polski, w jakiejkolwiek ilości, sprzedawało się natychmiast. Ciągle odbierałam telefony: “Przysyłaj więcej! Czemu tak mało przysłałaś?”. A ja na przykład nie dałam rady wrzucić wszystkiego co miałam, bo było do załadowania 100 toreb, a miejsca na 50. I kilka grup Polaków, którzy mieli taką samą potrzebę wysłać swoje towary, jak ja.

Nie do końca pamiętam nawet, który z pośredników nam zaproponował klapki Kubota na rzep. Wiem, że się skusiliśmy, bo cena była bardzo niska, a jakość dobra. Kupiliśmy pierwszą partię, potem drugą. Sprzedaż Kubotów przerosła nasze najśmielsze oczekiwania! Nasz system przewozu koleją przestał być już wydolny. Ciągle przywoziliśmy za mało. Wtedy po raz pierwszy zamówiliśmy kontener z tysiącem par co pozwoliło ucywilizować cały biznes. Niedługo potem sprowadzaliśmy już dziesiątki kontenerów, bo Polacy po prostu oszaleli na punkcie klapków Kubota… (całą historię przeczytacie tutaj).

Dzisiejsza Kubota godnie reprezentuje najważniejsze tendencje dwudziestego pierwszego wieku (przy praktycznie niezmienionym fasonie). Główne modele wciąż produkowane są w Chinach, czego marka absolutnie nie ukrywa. Powstają jednak również modele premium (to brzmi dumnie!) i one wykonywane są już w Polsce. Surowce pochodzą od dostawców polskich i włoskich, a nad procesem czuwają rzemieślnicy z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem. Co ciekawe, wszystkich sceptycznie nastawionych Kubota zachęca do kontaktu i gwarantuje odpowiedź na każde, nawet najbardziej wnikliwe pytania (w ogóle zachęcam do prześledzenia, w jaki sposób marka prowadzi dialog z klientami w mediach społecznościowych – tak to się powinno robić!). W Polsce powstają także zawieszki, breloczki i koszulki.

A ja dziś chciałam o jednym szczególnym modelu. To Kubota Rzep w opcji tęczowej. Nieprzypadkowo ta tęcza, marka bowiem jasno komunikuje, że każdy zasługuje na takie same prawa – niezależnie od wieku, płci czy orientacji seksualnej. 5 zł z każdej sprzedanej pary klapków Kubota Rzep Tęczowe przeznacza na Stowarzyszenie Grupę Stonewall, która wspiera osoby LGBT+. Pierwsza partia wyprzedała się w kilka godzin po premierze, ale spokojnie, wróci. Niezwykle bliska jest nam idea poszanowania wolności, w każdym wymiarze, szczególnie jeśli chodzi o podstawowe prawa człowieka – mówi Alina Sztoch, szefowa marketingu marki. Motto marki to „Kubota to nie klapki, to styl życia” – dodaje Piotr Kwiatkowski, prezes firmy – dlatego w naszej filozofii kierujemy się tym co sprawia, że codzienność jest przyjemniejsza. A to oznacza również łączenie ludzi. Sama wciąż nie wiem, czy się na Kuboty skuszę (a cena kusi), ale nie sposób nie docenić działań, które marka tak chętnie podejmuje. A wsparcie środowisk LGBT+ to tylko jedno z nich.

2 Komentarze

  • Marta
    Posted 9 czerwca 2020 12:51 0Likes

    Dziękujemy za ten tekst ❤️❤️🏳️‍🌈🏳️‍🌈❤️🏳️‍🌈❤️

Pozostaw swoją odpowiedź

Najlepsze wiadomości ze świata mody

Nie wysyłam spamu