30

mar

CH Carolina Herrera – SS17

Na przekór pogodzie dziś kolejna porcja lata. Tym razem CH Carolina Herrera i mój subiektywny (a jakże) wybór prawdziwych perełek z najnowszej kolekcji. Zarówno założycielkę marki, jak i jej córkę, utożsamiam z najwyższym stopniem elegancji, którego z najróżniejszych powodów nie jest mi dane osiągnąć. To jest ten szyk, który ja zawsze muszę przełamać zmierzwioną fryzurą, pogniecionym t-shirtem lub sportowymi butami. Takie wentyle bezpieczeństwa, dla równowagi. Wiosna i lato na szczęście sprzyjają temu podejściu. Obok szlachetnych koszul – słomiane koszyki, a przy koronkach – stary dobry dżins. To są rzeczy do zakochania – natychmiast i na zawsze (czyt. dopóki kolejny sezon nas nie rozłączy).

CH_women_looks_SS17_32B

Czytaj dalej

29

mar

Sto lat!

Gdyby ktoś mi powiedział, że COS ma już dziesięć lat… Przecież ledwo co go odkryłam i z zapartym tchem śledziłam wszelkie na jego temat nowinki, zbierając zdjęcia z pokazów (tak! pokazów!) w specjalnym folderze, wzdychając do reklam (tak! reklam!) w zagranicznych magazynach i wreszcie odliczając dni do pierwszej wizyty w berlińskiej filii. Tymczasem dokładnie szesnastego marca marka obchodziła dziesiąte urodziny. Tego dnia w 2007 roku otwarto pierwszy sklep w Londynie przy Regent Street (co stanowiło ruch dość zaskakujący, ponieważ marka wywodzi się ze Szwecji). A potem poszło! Oszczędny styl inspirowany ówczesną estetyką domów mody jak Chloe (Paulo Melim Anderson) i Marni (nieodżałowana Consuelo Castiglioni) wnosił w przestrzeń sieci odzieżowych świeżość i zupełnie nową jakość. COS od samego początku brał pod uwagę mężczyzn, zatem szereg wielbicieli dobrej mody wreszcie mógł poczuć się usatysfakcjonowany. Marka podchodzi niestandardowo również do wszelkich specjalnych działań, zatem kolekcja przygotowana na dziesięciolecie zawiera tylko dziesięć elementów. W kapsule zawarte zostały ubrania żeńskie, męskie i dziecięce. Całość tylko w dwóch naturalnych i neutralnych kolorach – najbardziej interesująca pozostaje sama forma.

05_organic_cotton_shirt_dress_desktop

Czytaj dalej

27

mar

Zofia Chylak – kolekcja nr 4

Oto ona, jedyna jak na razie projektantka, która stworzyła torbę równie popularną co Shanghai Ani Kuczyńskiej. Bez żadnej przesady, na ten model są zapisy, a gdy pojawia się gdziekolwiek – stacjonarnie lub internetowo – znika szybciej niż przyjechał. Mowa o Zofii Chylak i małym worku z wytłaczanej skóry. Stworzonym w ostatniej chwili jako uzupełnienie kolekcji, nokautującym wszystkie pozostałe, skądinąd równie przyjemne kształty. W czwartej odsłonie swojej przygody z torebkami Zofia Chylak powraca do pierwotnego zamysłu, proponując fasony oszczędne, uniwersalne, uzupełnione w okucia i dyskretne detale. Worek wciąż obecny, dostaje jednak nowy mniejszy rozmiar. Czy będzie kolejny hit?

chylak-mini-bucket-bag-black-crocodile-2-kopia

Czytaj dalej

24

mar

Black Celebration 1986

Znów na czarno i znów w pigułce. Albo kapsułce. Wraz z nadejściem wiosny Ania Kuczyńska serwuje zainspirowane nurtem Nowej Fali ubrania, „radykalnie czarne i magnetyczne”. Nie trzeba być ani dinozaurem, ani nawet szczególnym fanem muzyki, by skojarzyć pewne fakty (przynajmniej taką mam nadzieję). „Black Celebration” jest bowiem jednym z najbardziej znanych albumów grupy Depeche Mode, wydanym właśnie w 1986 roku i od owego roku prawdopodobnie masowo piratowanym na kasety magnetofonowe. Pamiętam starszych kolegów z podstawówki ubranych na czarno od stóp do głów, zostawiających ślad swoich fascynacji w postaci napisów na ścianach i murach. Jedna z koleżanek była szczególnie przejęta, bo jedyny sprej, który udało jej się kupić, miał kolor wrzosowy. W całej dzielnicy pojawiły się więc „depesze” w lżejszym wydaniu i – pechowo dla niej – dalekie od anonimowych. Karę w postaci odebrania na miesiąc skórzanej kurtki przyjęła godnie. „Black Celebration” dla Ani Kuczyńskiej to dopiero punkt wyjścia. Obok zespołu na liście inspirujących osób umieszcza Andrzeja Wajdę, Romana Polańskiego, Krzysztofa Komedę, Tadeusza Łomnickiego i Barbarę Kwiatkowską – Lass. Podróżujemy więc od lat osiemdziesiątych zarówno w przód jak i wstecz, przekładając czarno białe zdjęcia, porównując style, momenty i zwyczaje.

BLACK CELEBRATION 1986 (14)

Czytaj dalej

23

mar

The Dreamer

Jeśli ktokolwiek z Was ma jeszcze wątpliwości, czy dzianina może być zmysłowa, niech tu biegnie czym prędzej i ogląda najnowsze projekty Bereniki Czarnoty. Byliśmy z nią dosłownie wszędzie. Na surfingu w dalekich krajach, wśród plemion tworzących najpiękniejsze maski na świecie, na nartach, zlocie wielbicieli Volkswagena „garbusa”, w Paryżu i na Bali. Różnorodność inspiracji zawsze układała się w przyjemną całość, już z daleka rozpoznawalną. Zauważyłam już jakiś czas temu, że Berenika prowadzi główny wątek, uatrakcyjniając go co jakiś czas i wprowadzając nieduże zmiany. Bo albo trzyma się podobnej gamy kolorów, albo powtarza pewne elementy kroju, a jednak za każdym razem dowiadujemy się o niej czegoś nowego. Dziś jedziemy do Berlina, który został drugoplanowym bohaterem sesji wizerunkowej. Jak tam jest? Modnie, nawet bardzo modnie. I trochę słodko, a trochę seksownie. „The Dreamer”, czyli marzycielka, nieśpiesznie kroczy po mieście, które nigdy nie śpi. Chyba że w niedzielę, opóźniając wyjście na pięciogodzinny brunch.

BER9

Czytaj dalej

22

mar

Cracow Fashion Awards 2017

Co mają w głowach krakowscy studenci? Dystopijne wizje wszechogarniającego smogu, pochłaniającą wszystko szarość, cyrkowe akrobacje przy akompaniamencie delirycznej muzyki, a może folklor odmieniany przez przypadki? Na pewno w młodych umysłach sporo się dzieje, niektóre z wyobrażeń wydostały się na światło dzienne pod pretekstem przygotowania kolekcji dyplomowych. W minioną sobotę odbył się finał konkursu Cracow Fashion Awards, w którym biorą udział dyplomanci Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru. Spośród piętnastu kolekcji finałowych trzy grupy jury (Rada Wysokiej Mody, Rada Mediów, Rada Młodych Projektantów) wyłoniły najlepsze projekty roku oraz przyznały szereg wyróżnień. Tradycyjnie już postanowiłam opisać tu kolekcje niekoniecznie nagrodzone przez jurorów, lecz te, które były najbardziej obiecujące dla mnie – nie tylko klientki, ale przede wszystkim wieloletniej obserwatorki polskiej branży mody. Zresztą na podstawie przyznawanych nagród mogłam po raz kolejny zweryfikować jak bardzo różnie mogą być odczytywane te same prace. Wybór bywa o tyle trudny, że każdy odnosi się do własnych kryteriów. Jedni docenią kunszt wykonania, inni efektowność, a jeszcze inni przedłożą fantazję projektanta nad umiejętności techniczne. Według mnie młody projektant musi być elastyczny, ale żeby to osiągnąć, powinien opanować podstawy. Dlatego niejednokrotnie wybieram kolekcje, która mogą wydawać się wręcz nudne – ale tylko z pozoru. Jeśli już ktoś decyduje się na szaleństwo, muszę widzieć, że ma dobre uzasadnienie, a co za tym idzie, nie próbuje przykryć swoich braków zwariowaną, bezkształtną formą. Zbudować kolekcję na ośmiu sylwetkach – to dopiero wyzwanie. Zamknąć tu trzeba wyrazisty pomysł, zachować spójność, a jednocześnie zaprezentować maksimum umiejętności. A to dopiero początek długiej i – nie ma co ukrywać – ciężkiej, choć pełnej miłych zdarzeń drogi. Nie jest nigdzie powiedziane, że najwyższa punktacja gwarantuje powodzenie. Otwartość na wiedzę, doświadczenia, umiejętność przyjmowania krytyki, a przede wszystkim pracowitość – to się liczy najbardziej oprócz oczywistego talentu. Trzymając mocno kciuki liczę, że niektóre nazwiska będę tu jeszcze nie raz opisywać.

Cracow Fashion Awards

Czytaj dalej