Archiwa tagu: Aleksandra Waś

7

sie

Wonderer

Natura w zupełnie innym wydaniu. Organicznie i ekologicznie – to wiadomo, możemy przestać traktować te informacje jak nowość i temat na pierwszą stronę. Wearso z raz obranej ścieżki nie zejdzie i chwała marce za to. Natomiast prócz szerzenia świadomości i dbania o otoczenie, zawsze liczyła się forma. Tym razem na warsztacie wylądowały zwierzęta, ich umaszczenie, zdolności wtapiania się w otoczenie, dostosowywania się do okoliczności. Nie tylko kameleon to potrafi, choć to on pierwszy przychodzi do głowy. Ryby, które udają koralowce, niewidzialne meduzy, ciężkie do zauważenia patyczaki oraz wszelkie zakamuflowane stworzenia w cętki, pręgi i ciapki przyniosły pretekst do stworzenia kolekcji wielowymiarowej, wielofunkcyjnej i pomalowanej w absolutnie zwariowane desenie. Kamuflaż zaserwowany jest przewrotnie, tak, by wtopić się w radosny, miejski świat, pełen kolorów i lekkiego, wakacyjnego nastroju.

WEARSO WONDERER (23)

Czytaj dalej

4

sty

ANATOMIZING

Tym razem Wearso Organic zadaje pytania, nie oczekując konkretnej odpowiedzi. W roli głównej ciało i jego budowa, a w opozycji konstrukcja ubrania. Jak mają się do siebie? W jaki sposób jedno wpływa na drugie i gdzie jedno się zaczyna, a drugie kończy? Na ile ubranie przejmuje nasze cechy, na ile je podkreśla, a na ile ukrywa? Cielesność i fizyczność tak bliska przecież nurtowi, z którego marka wyrasta, czyli świadomej mody. Bo jedno to warunki, w jakich powstają konkretne surowce czy potem ubrania, a drugie – wpływ zarówno tego, co nosi w sobie przędza, jak i energii, która kryje się w danej rzeczy. Z chemią jest łatwiej – sporo da się udowodnić, zresztą bezpośrednie oddziaływanie materiału na skórę, a co za tym idzie, nasze wnętrze, jest już od dawna zbadane. I to jest fizyczność naszego ubrania, konkretny skład, nici, barwniki itd. A co z emocjami? Choć sama należę do osób racjonalnych, od dawna jestem przekonana, że coś musi być na rzeczy. Dlatego czasem tak trudno mi się rozstać z ciuchem, którego nie noszę od lat: bo na przykład miałam go na super randce albo zdałam w nim ważny egzamin. Z kolei z innymi ubraniami rozstaję się bez żalu, a wręcz z ulgą – bo towarzyszyły mi w momentach, których nie chcę pamiętać. Miałam nawet taki czas w życiu, gdy pozbyłam się prawie całej szafy. Finansowo – porażka. Ale duchowo – istne katharsis! ANATOMIZING opowiada różne historie ze wspólnym wątkiem. Słów niewiele, meritum przekazują zdjęcia. Najwyraźniej to działa, skoro uruchomiło we mnie tyle wrażeń.

wearso-anatomizing-21

Czytaj dalej

23

cze

WEARSOLO9IC

Przecieram oczy ze zdumienia, widząc w nazwie dziewiątkę. Pojawia się nieprzypadkowo. WEARSOLO9IC to dziewiąta kolekcja Wearso Organic. Najwyższa więc pora przestać mówić o „młodej polskiej marce”, a umieścić w kategorii tych, które przetrwały lepsze i gorsze czasy, by zostać z nami – oby – na zawsze. Moja pierwsza sukienka, kupiona jesienią 2011 wciąż ma się dobrze, podobnie jak cały szereg kolejnych. Trwałość jest domeną bawełny organicznej. Tej prawdziwej, obwarowanej wszelkimi możliwymi certyfikatami (nie tej, która ostatnio zaczęła się pojawiać w sieciówkach, bo to kolejny przykład fantastycznego zamydlenia oczu zielonym mydłem, zwanym z angielska „greenwashingiem”). Ma się dobrze nie tylko sam materiał, ale też fason, który – jak się okazało – dziarskim slalomem przemyka między sezonami, ani nie zwalniając tempa, ani się nie starzejąc. WEARSOLO9IC jest swoistym podsumowaniem (czy gdyby Ola Waś nie chciała tego robić, umieszczałaby tak znaczącą cyfrę w tytule?), podróżą przez minione lata, zgarniającą na pokład starych znajomych, ale też pełną nowych i świeżych doznań.

WEARSOLO9IC (25)

Czytaj dalej

8

lut

Weardrop.

Wearso, Wearso, czym mnie zaskoczysz tym razem? Tak sobie myślę co sezon i co sezon rzeczywiście jestem zaskoczona. Zeszłoroczne lato było nokautem na całej linii (pozytywnym). Któregoś upalnego dnia projektantka podzieliła się ze mną wieścią, że jesień i zimę poświęci postaci Edith Piaf i po szaleńczej gonitwie z kolorami powróci do pierwotnej i ukochanej swojej czerni. Kilka tygodni później do sklepu zaczęły spływać pierwsze egzemplarze kolekcji Weardrop. Jak ugryźć klasykę i klimaty retro, operując tylko i wyłącznie dzianiną? Wearso jak zwykle daje wyczerpującą odpowiedź.

WEARDROP (2)

Czytaj dalej

1

cze

DO DE DADA

Czy to może być aż tak proste? Nazwa odnosząca się zarówno do gaworzenia dziecka, jak i dadaizmu (który zresztą od trzeciego członu nazwy pochodzi). Nieskrępowana radość, szczerość, porzucenie wszelkich dotychczasowych ram na rzecz całkiem nowej, zaskakującej sztuki. Spontaniczne, naiwne rysunki, igranie z proporcjami, umysł jak biała kartka, gotowy do zapisania na nowo. Oto Wearso Organic, jakiego nie znacie.

wearso do de dada (8)

Czytaj dalej

14

lis

Wearrior!

6 listopada 2014. Od ciemnych godzin porannych pod sklepami H&M w całej naszej strefie czasowej ustawiają się długie kolejki, by punkt dziewiąta stanąć do walki o najnowsze dzieło Alexandra Wanga powstałe we współpracy z sieciówką (albo odwrotnie). Nieważne, że to jedna z najmniej udanych współprac, że ceny z kosmosu, a trzy czwarte już się znajduje na Allegro. Nie po to przez kilka miesięcy rzecz była utrzymywana w ścisłej tajemnicy, a potem odkrywana kawałek po kawałku na tysiąc różnych sposobów, by teraz przejść obok niej całkiem obojętnie. W tym samym czasie na Mokotowskiej w Warszawie trwa wypakowywanie najnowszych ubrań Wearso – prosto z polskiej szwalni. Gdy zawisną na wieszakach (tych realnych i tych wirtualnych), po Alexandrze nie będzie śladu. A powinno być odwrotnie.

Dlaczego piszę o tych dwóch kolekcjach? Choć teoretycznie różni je wszystko, w praktyce znajdziemy kilka cech wspólnych. Kolor przewodni, waleczny charakter, nieudawany i konsekwentny styl projektantów (nie wspominając o podobieństwie imion), mocny przekaz na fotografiach. Plus ta sama data premiery. Pierwsza krzyczała do nas z plakatów, gazet, internetu. Druga dyskretnie dała znać, że już jest. I choć to ta pierwsza sprzedała się natychmiast, druga przyciąga na dłużej. Spokojem, atmosferą i wewnętrzną siłą. Wearrior – to jej tytuł. I choć nawiązuje do wojownika (tradycyjnie już Ola Waś zabawiła się słowem: wear, warrior, wearrior, wear yourself, wearriorself), żadne narzędzie walki nie będzie potrzebne (tak, owszem, piję do rękawic bokserskich Wanga).

Twarzami i ciałami Wearrior zostały trzy różne kobiety. I choć dwie z nich są modelkami, ta trzecia robi największe wrażenie. To Dorota Roqueplo – kostiumografka. Jeśli jakimś cudem umknęło Wam to nazwisko, z pewnością świetnie znacie jej prace i nawet o tym nie wiecie. Ale nie o tym. To już kolejna sesja zdjęciowa marki, w której wiek czy sylwetka pozostają na drugim planie. W tych cynicznych czasach zabrzmi to banalnie, ale pierwsze miejsce zajmuje człowiek. Treść jest znacznie głębsza, bo to nie tylko kobieta – wojownik czy nawet wspomniana wewnętrzna siła. Człowiek, poszanowanie jego pracy i środowiska, w którym żyje. Bo Wearso wciąż korzysta z organicznych surowców i produkuje lokalnie. Zmiana dostawcy bawełny wyszła marce na dobre (choć nie spodziewałam się, że materiał może być lepszy niż do tej pory – a jednak), a ponadto oprócz tradycyjnej już dzianiny pojawia się drobna gęsta siatka – oczywiście w kolorze czarnym. Krojone są w te same formy, ale odmienne właściwości powodują, że powstają z nich kompletnie różne ubrania. Klasyczna bawełna jest plastyczna, można ją niemal rzeźbić w rękach. Siatka pozostaje ciężka, lejąca, ciągnie w dół, ale też świetnie opływa sylwetkę.

Już dawno Wearso nie zbliżyło się aż tak do ciała. Wprawdzie stałe klientki (w tym ja) zawsze finalnie wyjdą ze sklepu wyposażone w kolejny „worek”, ale te mocno dopasowane elementy z pewnością zachęcą do odwiedzin całkiem nową grupę. Sporo też fasonów bardzo pociętych, szytych z większej ilości modułów. Do tej pory projektantka unikała takich rozwiązań i nawet skomplikowaną sukienkę potrafiła złożyć z dwóch kawałków. Myślę, że już swoje udowodniła. I teraz może robić co chce i jak chce. Nikt jej tej siły nie odbierze.

P.S. Na koniec fantastyczna wiadomość. W sklepie internetowym Wearso mnóstwo rzeczy z poprzednich sezonów zostało przecenionych o połowę. Tak dobrze jeszcze nigdy nie było!

Wearso Organic Wearrior (3)

Wearso Organic Wearrior (4)

Wearso Organic Wearrior (5)

Wearso Organic Wearrior (6)

Wearso Organic Wearrior (7)

Wearso Organic Wearrior (8)

Wearso Organic Wearrior (9)

Wearso Organic Wearrior (10)

Wearso Organic Wearrior (11)

Wearso Organic Wearrior (12)

Wearso Organic Wearrior (13)

Wearso Organic Wearrior (15)

Wearso Organic Wearrior (14)

Wearso Organic Wearrior (16)

Wearso Organic Wearrior (17)

Wearso Organic Wearrior (18)

Wearso Organic Wearrior

Wearso Organic Wearrior (2)

Fot. Zuza Krajewska
Modelki: Dorota Roqueplo, Natalia Wątroba, Daria Drożdż
Makijaż: Marianna Yurkiewicz
Włosy: Kacper Rączkowski
Scenografia: Anna Szczęsny
Stylizacja: Ola Waś
Asystent: Max Zieliński
Postprodukcja: Paweł Derkacz
Biżuteria: bro.kat
Studio: Pin Up