Archiwa tagu: Aneta Kostrzewa

15

Maj

MAKO WIOSNA/LATO 2018

Tak, też się zastanawiam, jak to możliwe, że MAKO jeszcze nigdy się tu nie pojawiło… Owszem, Instagram dawał już o marce znać nie raz, ale blog niepotrzebnie milczał. Tymczasem zachwyt był, spoglądanie wcale nie ukradkiem na kolejne kolekcje też. Ot, niesprawiedliwość musi się gdzieś pojawić, dla równowagi. Błąd naprawiam dziś, bo naprawdę jest co pokazać.

MAKO_mako-store.pl (15)
Czytaj dalej

9

Paź

Le Jardin mystique

Pytana w zeszłym roku o najlepszy debiut, bez namysłu odpowiadałam: Weave. To była świeżość niespotykana, kreatywność, pomysł i najwyższej jakości wykonanie. Autorskie hafty, nietuzinkowy wybór materiałów, niebanalne, choć przyjemne w noszeniu fasony. Marka wciąż młoda, prezentuje dopiero trzeci sezon, natomiast poziom zachowuje taki, jaki niejednemu staremu wyjadaczowi może się tylko marzyć i jeszcze długo nie spełnić. Mierzy wysoko także pod względem cen, a więc w klienta zasobnego i wysublimowanego, stając w szranki z nazwiskami światowymi, co stanowi zarazem zaletę i wadę. Pierwsze, bo śmiało może to robić z taką ofertą. A drugie, bo czy w tym kraju jesteśmy gotowi na wysoką modę bez świecących po oczach metek rozpoznawalnych z odległości półtora kilometra?

Weave Le Jardin mystique (5)

Czytaj dalej

27

Mar

Zofia Chylak – kolekcja nr 4

Oto ona, jedyna jak na razie projektantka, która stworzyła torbę równie popularną co Shanghai Ani Kuczyńskiej. Bez żadnej przesady, na ten model są zapisy, a gdy pojawia się gdziekolwiek – stacjonarnie lub internetowo – znika szybciej niż przyjechał. Mowa o Zofii Chylak i małym worku z wytłaczanej skóry. Stworzonym w ostatniej chwili jako uzupełnienie kolekcji, nokautującym wszystkie pozostałe, skądinąd równie przyjemne kształty. W czwartej odsłonie swojej przygody z torebkami Zofia Chylak powraca do pierwotnego zamysłu, proponując fasony oszczędne, uniwersalne, uzupełnione w okucia i dyskretne detale. Worek wciąż obecny, dostaje jednak nowy mniejszy rozmiar. Czy będzie kolejny hit?

chylak-mini-bucket-bag-black-crocodile-2-kopia

Czytaj dalej

16

Mar

Le Brand SS17

Mam wrażenie, że było to całkiem niedawno, tymczasem pierwszą kolekcję LeBRAND, jeszcze nie w sklepie, a w przepięknym studio na poddaszu starej kamienicy w sercu Warszawy, oglądałam trzy lata temu. Spodobała mi się prostota i konkretna wizja marki, paryski styl znamienny dla przemieszczających się zawsze w grupie redaktorek magazynu Vogue i dbałość o wykonanie od pierwszego elementu po ostatni przyszyty guzik. To rzeczy, które nigdy nie wychodzą z mody, chętne do współpracy z wszelkimi tematami na czasie. A z drugiej strony to, że z mody nie wychodzą, wcale nie znaczy, że nie można ich mieć dużo. Nie przypominam sobie sytuacji, w której miałabym na przykład za dużo bluzek w marynarskie paski albo czarnych sukienek. Zawsze znajdzie się miejsce na kolejną, które zwalnia zazwyczaj szybki trend, dmuchany jak balon przez działy reklamy, a potem równie szybko pękający i rozpływający się w przestrzeni. Nadużywamy słowa „klasyka”, tym samym spłycamy, a nawet zmieniamy jego pierwotne znaczenie (nie chcę nawet wspominać o wyrazie „ikona”, potwornie pokrzywdzonym przez świat mody i okolic). Ale akurat w przypadku tej marki jego użycie będzie jak najbardziej uzasadnione.

 

LeBRAND SS17

Czytaj dalej

25

Kwi

Hexeline ss16

Zaczęło się od sukienki. Jak na swoje czasy awangardowej i niespotykanej, z szerokimi ramionami na poduszkach, asymetrycznym atłasowym kołnierzem inspirowanym smokingową marynarką i kopertowym zapięciem. Kupionej w domu handlowym na Złotej w Warszawie. Prasowanie wiązało się z przywoływaniem w myślach i na głos wszystkich świętych, ale było warto. Komplementy sypały się jeden za drugim, jeśli ktokolwiek milczał, to kobiety zbyt zazdrosne, by wydusić z siebie coś miłego. Niektóre z nich potrafiły wspomnieć sukienkę po latach, z niemałym wyrzutem, ale już z uśmiechem. Choć wyszła z mody i trafiła głęboko do szafy, nawet ja zapamiętałam ją świetnie. Nosiła ją moja mama, a mniej więcej rok temu przekazała czarne cudo w moje ręce. Przy okazji tekstu o dyplomach SAPU wspominałam, że miałam ją na sobie podczas gali finałowej (potrzebowałam dwóch miesięcy z Chodakowską, żeby dopiąć się w talii!). I choć data zakupu to prawdopodobnie rok 1987, swojej mocy nie straciła. Napis na metce? Hexeline. Czy jest szansa, by dziś znaleźć w tym sklepie coś, co będzie działać przez kolejne trzydzieści lat?

HEXELINE SS16 (6)

Czytaj dalej

25

Lut

Po włosku

To jedna z najpiękniejszych polskich sesji wizerunkowych, jaką ostatnio widziałam. Oszczędna, bardzo prosta, jednocześnie cudownie niedoskonała. Zasługa to starej i dobrej kliszy fotograficznej, wypieranej przez wygodne, pojemne i często przeostrzone cyfry. Że fotografa, Marcina Kempskiego, to oczywiste. Ale i całego zespołu, który z marki nieco przykurzonej wydobywa potencjał na miarę europejską, jeśli nie światową. W samej kolekcji widzę sporo wpływów (winię swoją zbyt dobrą pamięć) marek włoskich i francuskich, nawiązań do hitów sprzed lat – być może przypadkowych. Batikowy zestaw to wypisz wymaluj Prada z wiosny 2004, beże i czernie przywołują początki nowego życia Celine. To już nawet nie konkretne przykłady, ale wybór pewnej estetyki, której urokowi trudno się oprzeć. I dobrze.

Kto zgadnie, cóż to za marka? Hexeline. Przyznam, że nie interesowałam się nią wcześniej – aż do teraz. Zajawki z sesji, które dopadały mnie tu i ówdzie, kazały wierzyć, że efekt będzie spektakularny. I jest. Przy minimum środków. Italia pełną gębą. W najlepszym określenia znaczeniu. Wiem, że historia Hexeline sięga głębokich lat osiemdziesiątych. Nie muszę szukać informacji, wystarczy przypomnieć sobie zawartość szafy mojej mamy – w tym absolutnie niezwykłą i jak na owe czasy totalnie nowoczesną czarną kopertową sukienkę z asymetrycznym kołnierzem (jeśli ją znajdę, obiecuję wrzucić na swój Instagram). Miałam jednak wrażenie, że oprócz stałych i wiernych klientek jedynie zdolni styliści byli w stanie dostrzec siłę marki. Bo ani wystrój sklepów, ani dotychczasowe kampanie specjalnie mnie nie przekonywały. A może po prostu do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć, kto wie?

W każdym razie w tym momencie kłaniam się nisko, z wyrazami szacunku i podziwu. Brawo!

hexeline (8)

hexeline (2)

hexeline (3)

hexeline (4)

hexeline (5)

hexeline (6)

hexeline

hexeline (7)

Fotograf: Marcin Kempski / I Like Photo Group
Stylizacja: Maja Naskrętska / Harper’s Bazaar
Modelka: Michalina Parkosz / D’Vision Models
Make up: Aneta Kostrzewa / I Like Photo Group
Włosy: Kacper Rączkowski / D’vision Art
Studio produkcyjne: I Like Photo Group
Postprodukcja: Grzegorz Skoneczny / I Like Photo Group