Archiwa tagu: Aneta Kostrzewa

9

paź

Le Jardin mystique

Pytana w zeszłym roku o najlepszy debiut, bez namysłu odpowiadałam: Weave. To była świeżość niespotykana, kreatywność, pomysł i najwyższej jakości wykonanie. Autorskie hafty, nietuzinkowy wybór materiałów, niebanalne, choć przyjemne w noszeniu fasony. Marka wciąż młoda, prezentuje dopiero trzeci sezon, natomiast poziom zachowuje taki, jaki niejednemu staremu wyjadaczowi może się tylko marzyć i jeszcze długo nie spełnić. Mierzy wysoko także pod względem cen, a więc w klienta zasobnego i wysublimowanego, stając w szranki z nazwiskami światowymi, co stanowi zarazem zaletę i wadę. Pierwsze, bo śmiało może to robić z taką ofertą. A drugie, bo czy w tym kraju jesteśmy gotowi na wysoką modę bez świecących po oczach metek rozpoznawalnych z odległości półtora kilometra?

Weave Le Jardin mystique (5)

Czytaj dalej

27

mar

Zofia Chylak – kolekcja nr 4

Oto ona, jedyna jak na razie projektantka, która stworzyła torbę równie popularną co Shanghai Ani Kuczyńskiej. Bez żadnej przesady, na ten model są zapisy, a gdy pojawia się gdziekolwiek – stacjonarnie lub internetowo – znika szybciej niż przyjechał. Mowa o Zofii Chylak i małym worku z wytłaczanej skóry. Stworzonym w ostatniej chwili jako uzupełnienie kolekcji, nokautującym wszystkie pozostałe, skądinąd równie przyjemne kształty. W czwartej odsłonie swojej przygody z torebkami Zofia Chylak powraca do pierwotnego zamysłu, proponując fasony oszczędne, uniwersalne, uzupełnione w okucia i dyskretne detale. Worek wciąż obecny, dostaje jednak nowy mniejszy rozmiar. Czy będzie kolejny hit?

chylak-mini-bucket-bag-black-crocodile-2-kopia

Czytaj dalej

16

mar

Le Brand SS17

Mam wrażenie, że było to całkiem niedawno, tymczasem pierwszą kolekcję LeBRAND, jeszcze nie w sklepie, a w przepięknym studio na poddaszu starej kamienicy w sercu Warszawy, oglądałam trzy lata temu. Spodobała mi się prostota i konkretna wizja marki, paryski styl znamienny dla przemieszczających się zawsze w grupie redaktorek magazynu Vogue i dbałość o wykonanie od pierwszego elementu po ostatni przyszyty guzik. To rzeczy, które nigdy nie wychodzą z mody, chętne do współpracy z wszelkimi tematami na czasie. A z drugiej strony to, że z mody nie wychodzą, wcale nie znaczy, że nie można ich mieć dużo. Nie przypominam sobie sytuacji, w której miałabym na przykład za dużo bluzek w marynarskie paski albo czarnych sukienek. Zawsze znajdzie się miejsce na kolejną, które zwalnia zazwyczaj szybki trend, dmuchany jak balon przez działy reklamy, a potem równie szybko pękający i rozpływający się w przestrzeni. Nadużywamy słowa „klasyka”, tym samym spłycamy, a nawet zmieniamy jego pierwotne znaczenie (nie chcę nawet wspominać o wyrazie „ikona”, potwornie pokrzywdzonym przez świat mody i okolic). Ale akurat w przypadku tej marki jego użycie będzie jak najbardziej uzasadnione.

 

LeBRAND SS17

Czytaj dalej

25

kwi

Hexeline ss16

Zaczęło się od sukienki. Jak na swoje czasy awangardowej i niespotykanej, z szerokimi ramionami na poduszkach, asymetrycznym atłasowym kołnierzem inspirowanym smokingową marynarką i kopertowym zapięciem. Kupionej w domu handlowym na Złotej w Warszawie. Prasowanie wiązało się z przywoływaniem w myślach i na głos wszystkich świętych, ale było warto. Komplementy sypały się jeden za drugim, jeśli ktokolwiek milczał, to kobiety zbyt zazdrosne, by wydusić z siebie coś miłego. Niektóre z nich potrafiły wspomnieć sukienkę po latach, z niemałym wyrzutem, ale już z uśmiechem. Choć wyszła z mody i trafiła głęboko do szafy, nawet ja zapamiętałam ją świetnie. Nosiła ją moja mama, a mniej więcej rok temu przekazała czarne cudo w moje ręce. Przy okazji tekstu o dyplomach SAPU wspominałam, że miałam ją na sobie podczas gali finałowej (potrzebowałam dwóch miesięcy z Chodakowską, żeby dopiąć się w talii!). I choć data zakupu to prawdopodobnie rok 1987, swojej mocy nie straciła. Napis na metce? Hexeline. Czy jest szansa, by dziś znaleźć w tym sklepie coś, co będzie działać przez kolejne trzydzieści lat?

HEXELINE SS16 (6)

Czytaj dalej

25

lut

Po włosku

To jedna z najpiękniejszych polskich sesji wizerunkowych, jaką ostatnio widziałam. Oszczędna, bardzo prosta, jednocześnie cudownie niedoskonała. Zasługa to starej i dobrej kliszy fotograficznej, wypieranej przez wygodne, pojemne i często przeostrzone cyfry. Że fotografa, Marcina Kempskiego, to oczywiste. Ale i całego zespołu, który z marki nieco przykurzonej wydobywa potencjał na miarę europejską, jeśli nie światową. W samej kolekcji widzę sporo wpływów (winię swoją zbyt dobrą pamięć) marek włoskich i francuskich, nawiązań do hitów sprzed lat – być może przypadkowych. Batikowy zestaw to wypisz wymaluj Prada z wiosny 2004, beże i czernie przywołują początki nowego życia Celine. To już nawet nie konkretne przykłady, ale wybór pewnej estetyki, której urokowi trudno się oprzeć. I dobrze.

Kto zgadnie, cóż to za marka? Hexeline. Przyznam, że nie interesowałam się nią wcześniej – aż do teraz. Zajawki z sesji, które dopadały mnie tu i ówdzie, kazały wierzyć, że efekt będzie spektakularny. I jest. Przy minimum środków. Italia pełną gębą. W najlepszym określenia znaczeniu. Wiem, że historia Hexeline sięga głębokich lat osiemdziesiątych. Nie muszę szukać informacji, wystarczy przypomnieć sobie zawartość szafy mojej mamy – w tym absolutnie niezwykłą i jak na owe czasy totalnie nowoczesną czarną kopertową sukienkę z asymetrycznym kołnierzem (jeśli ją znajdę, obiecuję wrzucić na swój Instagram). Miałam jednak wrażenie, że oprócz stałych i wiernych klientek jedynie zdolni styliści byli w stanie dostrzec siłę marki. Bo ani wystrój sklepów, ani dotychczasowe kampanie specjalnie mnie nie przekonywały. A może po prostu do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć, kto wie?

W każdym razie w tym momencie kłaniam się nisko, z wyrazami szacunku i podziwu. Brawo!

hexeline (8)

hexeline (2)

hexeline (3)

hexeline (4)

hexeline (5)

hexeline (6)

hexeline

hexeline (7)

Fotograf: Marcin Kempski / I Like Photo Group
Stylizacja: Maja Naskrętska / Harper’s Bazaar
Modelka: Michalina Parkosz / D’Vision Models
Make up: Aneta Kostrzewa / I Like Photo Group
Włosy: Kacper Rączkowski / D’vision Art
Studio produkcyjne: I Like Photo Group
Postprodukcja: Grzegorz Skoneczny / I Like Photo Group