Archiwa tagu: Ania Kruk

3

Cze

Harel x Stary Browar: Pożegnanie z Afryką

A może by tak sięgnąć po wyciskacz łez? Będziemy żegnać się z Afryką i wiosenno letnią współpracą Harel ze Starym Browarem – bo to już ostatni odcinek. Gdy wybierałam poniższe rzeczy, miałam na sobie wełniany płaszcz, tym przyjemniej było myśleć o nadchodzących miesiącach. Spojrzałam na lamparcie mokasyny DAY Birger et Mikkelsen w butiku Freya i wiedziałam, że będzie w co ubrać naszą współczesną Karen Blixen. Gdy wpiszecie sobie jej nazwisko w Google, odnajdziecie kobietę niezwykłej urody, bardzo często w turbanie i zwierzęcych wzorach (nie wspominam o papierosie przyklejonym wręcz do dłoni). A potem spójrzcie sobie na Meryl Streep w „Pożegnaniu z Afryką” i zauważcie, jak bardzo nowocześnie w pewnym momencie zaczyna się ubierać. Zrzuca szykowne suknie, żakiety i kapelusze, by przywdziać rzeczy nierzadko męskie, zawsze jednak potraktowane z kobiecą delikatnością. Styl Safari jest ponadczasowy, nie ma co do tego wątpliwości, we współczesności osadzali go zarówno Yves Saint Laurent, Karl Lagerfeld, jak i Isabel Marant (w sumie to właśnie te projekty wyniosły ją na szczyt swego czasu). Pełno go co roku w sklepach, bo sprawdza się bez względu na modę.

stb_kaseton_atrium_50_70_kwiecien_2018

Czytaj dalej

12

Kwi

Harel x Stary Browar: Gorączka sobotniej nocy

Filmy pozostają jedną z moich największych modowych inspiracji. Od dzieciństwa przyglądam się strojom na ekranach: czarno białego telewizora, przez kinowy ekran po wyświetlacz komórki. Do dziesiątego roku życia miałam obcykane wszystkie dziewczyny Bonda, każdy kostium z „Footloose”, a nawet piżamy Misia Uszatka czy kreacje Miss Piggy. Działały na wyobraźnię teledyski, musicale i kreskówki. Wszędzie widziałam modę. Do tej pory nic nie umknie mojej uwadze, nawet podczas szalonego pościgu, w którym ciuchy naprawdę nie są zbyt istotne. W scenach namiętności potrafię się skupić na tym, czy sukienkę ściąga się przez głowę czy dołem. A gdy kolejny James Bond ratuje kolejną niewiastę, ja marzę o jej torebce Chloe i białej szmizjerce. Zdecydowanie jestem tą osobą, dla której kostiumograf tak się męczy. Doceniam, podziwiam i korzystam. Na tyle mocno, że gdy Stary Browar odezwał się do mnie z ponowną propozycją współpracy, wiedziałam, że będę kontynuować tematy filmowe. Pierwsza odsłona jest współczesną wersją jednej z moich ukochanych produkcji (tu muszę przyznać, że mam ich tyle, że bigamia to słowo zbyt słabe): „Saturday Night Fever” z Johnem Travoltą w roztańczonej roli głównej.

stb_plakat_atrium_50_70_kwiecien¦ü_2018

Czytaj dalej

13

Cze

Azymut

Kto nie lubi podróżować, ręka w górę! Dobrze, dobrze, wiem, że niektórzy nie lubią. Ale zakładam, że jest ich mniej niż tych, którzy marzą, by wsiąść w dowolny środek transportu i ruszyć przed siebie. Ja na przykład jestem z tych, którzy odliczają dni. Kupują więc bilet odpowiednio wcześnie, a potem snują najróżniejsze plany, których – jak wiadomo – nie sposób wszystkich zrealizować. Ale to nieważne. Już samo oczekiwanie na podróż jest fantastycznym uczuciem. Zna je doskonale Ania Kruk, z którą ostatnio spotkałam się w związku z premierą wakacyjnej kolekcji biżuterii o tytule „Azymut”. To kobieta, która podróżuje bardzo często (i nie liczę tu dystansu Poznań – Warszawa pokonywanego tak często, że pojawiły się myśli o wynajęciu mieszkania w stolicy). Kto spodziewa się jednak nawiązań do poszczególnych destynacji, egzotycznych inspiracji czy lokalnych zapożyczeń, będzie mocno zdziwiony.

Kolekcja Azymut Ania Kruk

Czytaj dalej

24

Sty

You’re under arrest!

W 1985 roku Miles Davis wydał płytę pod tym tytułem. Sporo w niej akcentów policyjnych (jest nawet jeden akcent polski – dość zabawny) i mnóstwo fantastycznych gości. Gdy po raz pierwszy oglądałam biżuterię zaprojektowaną wspólnie przez Ewelinę Kustrę i Anię Kruk, skojarzenie było błyskawiczne. Niezwykle zdolny zespół, policyjny temat przewodni i rozbudowana, a jednocześnie jednolita forma (choć łącząca w sobie różne style). No i to, co zarówno w muzyce, jak i w modzie cenię sobie ogromnie. Twórcy nie przekrzykują się, tylko tworzą wspólnie. Co John Scofield skomponował, Miles Davis zagrał. Co Miles wymyślił, to Sting wyrecytował. Efekt broni się do dziś, choć w przyszłym roku będzie miał trzydzieste urodziny.

„Call the police” to tytuł kolekcji biżuterii stworzonej przez dziewczyny dla marki SHE/S A RIOT. Składa się ona z modułów, które można dowolnie ze sobą łączyć. Mosiężne lub silikonowe bazy różnej szerokości wyposażone zostały w ozdobne elementy, do których przyczepia się zawieszki w kształcie kajdanek i colta. Albo po jednej, albo ile wlezie. Zależy to tylko od naszego humoru oraz zasobności portfela. Choć tak biżuteria droga nie jest i już za 29 zł możemy mieć pierścionek lub wisiorek. Im więcej elementów, tym głośniej, oczywiście. Bo te ozdoby dźwięczą przy każdym ruchu. Nikogo nie chcę namawiać, ale ja bym chętnie przygarnęła silikonową bransoletkę przy najbliższej okazji (za moment napatoczą się Walentynki). Podejrzewam, że w tych pragnieniach nie jestem osamotniona. No i to jedyne kajdanki, które mogłabym nosić (nie dopadł mnie szał na twarze Greya, nie czytałam nawet tytułów pozostałych części – gdybym używała emotikon, tu byłby ironiczny uśmieszek). Hands up!

SHESARIOTbyANIAKRUK_AniaKruk_EwelinaKustra_2_kwadrat

SHESARIOTbyANIAKRUK_AniaKruk_EwelinaKustra_1

HANDS_UP_szeroka

HANDS_UP_waska

KAJDANKI

LONG_STORY

MWK_P186_02

MWM_P016

MY_BLING_RING_srednia_2b

MY_BLING_RING_szeroka_1b

PISTOLET

ARMY_AURA_1

Zdjęcia: SHE/S A RIOT