Archiwa tagu: Ania Kuczyńska

4

cze

A Tisket, a Tasket

Gdybym miała wybrać jedną, jedyną rzecz, którą polecam kupić w obecnym sezonie wiosenno letnim, byłby to koszyk. Bez dwóch zdań. Zdecydowanie. Tylko i wyłącznie. Przez długi czas niedoceniany, rokrocznie wycierający sklepowe podłogi podczas przecen, odkładany do piwnicy i na strych, odżywający przez tydzień w roku na plaży lub ewentualnie podczas bazarowych zakupów, choć tu raczej obstawiam średnią wieku siedemdziesiąt pięć (z całym szacunkiem zarówno do wieku, jak i stylu osób wiernym koszykom przez całe życie, nie tylko parę miesięcy w roku 2017), przeżywa renesans zaskakujący swoim natężeniem.

koszyki harel

Czytaj dalej

24

mar

Black Celebration 1986

Znów na czarno i znów w pigułce. Albo kapsułce. Wraz z nadejściem wiosny Ania Kuczyńska serwuje zainspirowane nurtem Nowej Fali ubrania, „radykalnie czarne i magnetyczne”. Nie trzeba być ani dinozaurem, ani nawet szczególnym fanem muzyki, by skojarzyć pewne fakty (przynajmniej taką mam nadzieję). „Black Celebration” jest bowiem jednym z najbardziej znanych albumów grupy Depeche Mode, wydanym właśnie w 1986 roku i od owego roku prawdopodobnie masowo piratowanym na kasety magnetofonowe. Pamiętam starszych kolegów z podstawówki ubranych na czarno od stóp do głów, zostawiających ślad swoich fascynacji w postaci napisów na ścianach i murach. Jedna z koleżanek była szczególnie przejęta, bo jedyny sprej, który udało jej się kupić, miał kolor wrzosowy. W całej dzielnicy pojawiły się więc „depesze” w lżejszym wydaniu i – pechowo dla niej – dalekie od anonimowych. Karę w postaci odebrania na miesiąc skórzanej kurtki przyjęła godnie. „Black Celebration” dla Ani Kuczyńskiej to dopiero punkt wyjścia. Obok zespołu na liście inspirujących osób umieszcza Andrzeja Wajdę, Romana Polańskiego, Krzysztofa Komedę, Tadeusza Łomnickiego i Barbarę Kwiatkowską – Lass. Podróżujemy więc od lat osiemdziesiątych zarówno w przód jak i wstecz, przekładając czarno białe zdjęcia, porównując style, momenty i zwyczaje.

BLACK CELEBRATION 1986 (14)

Czytaj dalej

16

gru

Cloudmine Etoile

Cloudmine nigdy nie zawodzi. Zwłaszcza przed świętami. Pomoc w zakupach prezentów „last minute” to prawdziwa specjalność sklepu. Z dala od upiornych centrów handlowych czy głośnych ulic (choć praktycznie w sercu miasta) oferuje selekcję najpiękniejszych towarów w surowych wnętrzach Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Dla wszystkich z daleka wciąż działa sklep internetowy, ale ja chciałabym się skupić na lokalnej Gwiazdce, bo to jedno z moich ulubionych wydarzeń w roku. Gwiazdce właśnie, bo tytułowa „Etoile” oznacza gwiazdę lub przynajmniej jej kształt. Wydarzenie startuje już jutro w samo południe, a tutaj znajdziecie wszelkie aktualności. Czego możemy się spodziewać?

cmielow-porcelana

Czytaj dalej

25

paź

Ania Kuczyńska EAST

Ania, ach, Ania… Zawsze na czarno, latem w sukienkach niczym rasowa Włoszka, zimą w płaszczu i futrzanej czapie, jakby teleportowana z najmroźniejszych zakątków Rosji. Od lat wierna temu wizerunkowi, rozpoznawalna już z daleka, a przy tym pozostająca w stu procentach sobą. Nie ma sensu jej naśladować, podobnie jak nie upodabniamy się do Karla Lagerfelda, Soni Rykiel czy Donatelli Versace (tak, wiem, złe porównanie, ale trudno tej ostatniej odmówić charakterystycznego stylu. Oraz… jednak coraz więcej kobiet się do niej bardziej lub mniej świadomie upodabnia. Co za dygresja, no cóż, pozostawiamy w nawiasie i idziemy dalej). Ania Kuczyńska inspiruje i bez słów zachęca do poszukiwania własnego stylu. Bo nie chcesz mieć dokładnie tego, co ona. Lecz marzysz, by dokonywać równie trafnych wyborów.

44_1

Czytaj dalej

5

maj

Isola

Ania Kuczyńska jest mistrzynią świata bez względu na to, czy zrobi kolekcję pokazową, czy tylko delikatnie zaznaczy swoją obecność. W ostatnim czasie skupiała się na mniejszych formach, prezentując na przykład linię spodni na różne sylwetki czy kapsułowe zestawy swoich bestsellerów. Dlatego najświeższe wieści cieszą ogromnie. Projektantka powraca tej wiosny z kompletnym sezonem. I to jakim! ISOLA, czyli wyspa, kwintesencja wakacyjnego odosobnienia. Ale też Isola, francuska miejscowość w okolicach Nicei. A więc Lazurowe Wybrzeże, turkus morza, błękit nieba i trzysta sześćdziesiąt dni słonecznych. U Kuczyńskiej musi być kobieta przewodnia, bohaterka, ikona, główna inspiracja. Tym razem to siostry, Jackie Kennedy i Lee Radziwiłł. Ich wspólne zdjęcia z egzotycznych podróży, pełne światła, uśmiechu i klimatu, który przywołać może jedynie cudotwórca. Albo odpowiednio pokierowana wyobraźnia.

41_1isolaaniakuczynska640x802

Czytaj dalej

7

sty

Lava

Fascynacja uniformami to cecha, którą dumnie dzielę z Anią Kuczyńską. Od wczesnego dzieciństwa wpatrywałam się urzeczona w fartuchy lekarskie, habity zakonnic czy kombinezony pracowników stacji benzynowych. Do dziś pozostał zachwyt nad odzieżą wojskową, która – choć u innych budzi wachlarz emocji – nieczęsto stanowi dla mnie podstawę garderoby (zwłaszcza zimą), a ponadto pozostaje niezniszczalna przez długie lata. Co cechuje wszelkiego rodzaju mundurki? Doskonałe wykonanie i odporność na działanie czasu. Skoro mamy coś nosić na co dzień, musi być świetnej jakości. I choć w projektach Ani Kuczyńskiej możemy przebierać do woli i codziennie nosić inny, zachowują wszystkie wspomniane cechy.

Lava to propozycja na jesień (minioną) i zimę (trwającą). Czarna, gorąca i niebezpieczna. Przewrotnie łączy w sobie zmysłowość gwiazdy filmowej i skromność kobiety amiszów. Zresztą nie pierwszy raz Ania sięga po inspiracje do tej społeczności. Bezpieczna długość do pół łydki, bufiaste rękawy, małe kołnierzyki, proste, acz misterne konstrukcje ubrań. Na drugim biegunie seksowne mini i nieskrępowane przeźroczystości. Dwie skrajne osobowości przenikają się i dopełniają. Jeśli sukienka za kolano, to mocno pęknięty dekolt. Jeśli zabudowana pod szyję, to  odsłaniająca uda. Ten sam model występuje w wersji z miękkiej dziewiczej wełny oraz tiulu pokrytego gwiazdkami. Jeśli mnie pamięć nie myli, to pierwszy raz w historii marki, gdy projektantka używa regularnego deseniu. Do tej pory symbole były albo poukrywane w przeskalowanych grafikach (autorstwa Karola Śliwki), albo pojawiały się tylko na dodatkach (linia biżuterii we współpracy z marką Yes czy porcelanowe talerze Kristoff). Nie dziwi, że Ania sięga po gwiazdę – regularność kształtu, geometria, symbolika – to wszystko zgrywa się z jej estetyką, aczkolwiek Lava serwuję ją na sposób mocno amerykański.

Lava. Kolekcja kontrastów. Bardziej dosłownych niż kiedykolwiek. Zamaszyste spódnice i sukienki stają obok krojów iście męskich – garniturowych (chciałoby się napisać „garniturujących”) spodni i marynarek. Surowa symetria obok asymetrii (często w ramach jednego elementu – proste zapięcie pod kołnierzykiem zakryte jest dodatkową połą materiału). Formy znamienne dla lat siedemdziesiątych ożywają w odsłonie a.d. 2015. Sute marszczenia obok idealnie zaprasowanych powierzchni. Detali i smaczków jest mnóstwo. Wystarczy zatrzymać się w obrębie ramion i rękawów – a to dopiero początek. Na ile sposobów można ugryźć główkę rękawa, jak różnie poskładać wełnianą tkaninę. Kołnierze i kołnierzyki – ostre, łagodne, jak origami i wycinanki w jednym. Rzędy guzików przywodzące na myśl sutannę (a jakże). Brakuje tylko białych czepców rodem z Felliniego, by tej uroczej perwersji stało się zadość.

Jedyną ozdobę (oprócz gwiazd i pasków przecinających tiulowe powierzchnie) i na pokazie, i w sesji wizerunkowej stanowiły czarne sznurkowe bransoletki, przetykane regularnymi węzełkami, a zakończone krzyżem. Umiejscowienie ich na przegubach modelek byłoby banalne. Spoczęły więc wokół kostek, udając element butów. Patent do powtórzenia w życiu codziennym, bowiem stanowią one część kolekcji i chwilę po pokazie trafiły do sprzedaży. Podobnie małe wieczorowe torebki i wielkie gumki do włosów (niesłusznie zwane przez niektórych frotkami) wykonane z tej samej wełnianej tkaniny. Na potrzeby Lavy powstała bielizna zaprojektowana przez Zuzę Kuczyńską (zbieżność nazwisk przypadkowa), twórczynię marki Le Petit Trou. Figi L’Amour Fou nawiązujące krojem do lat osiemdziesiątych (wysokie wycięcia jakich nie powstydziłaby się Pamela Anderson w „Słonecznym patrolu”).

Kolorystyka podyktowana jest tytułem kolekcji (albo odwrotnie). Czerń we wszystkich możliwych odmianach, nieco szarości plus granatowe (rozgwieżdżone) niebo. Projektantka opanowała do perfekcji sztukę interpretacji czarnego koloru. Nie spotkałam nikogo, kto by narzekał na monotonię kolekcji albo brak ostrzejszych akcentów. Ania dyktuje swoje warunki, reszta potulnie słucha. Kto jak kto, ale ona od dawna może sobie na to pozwolić.

30_1cassimiravirgin-woolbohemian-black

30_2-lava-wool-bohemian-black

30_3-maxi-mystery-wool-couture-black

30_4mini-babettevirgin-woolbohemian-black

30_5prive-and-philippa-woolbohemian-black

30_6-mystery-and-maxime-woolcouture-black

30_7prive-and-black-tulip-virgin-woolcouture-black

30_8mini-prive-virgin-woolcouture-black

30_9babette-virgin-woolcouture-black

30_10-georgia-and-falaisecottonaperitif-grey

30_11-black-caviarwhite-place-cottonaperitif-grey

30_12-parisvirginwoolbohemian-black

30_13-red-caviarblack-tulipwoolcoutureblack

30_14-martineblack-tulipwoolcoutureblack

30_15-mini-vavawoolcouture-black

30_16-mini-mysteryfrench-tullecouture-blue

30_17-georgia-and-falaise-midiwoolfrench-tullecouture-black

30_18-mini-mysterywoolcouture-black

30_19-champagnefalaise-longfrenchtullewoolcouture-black

30_20-martinefalaisewoolcouture-black

30_21-lou-louwoolfrench-tullecouture-black

30_22-maxi-mysteryfrench-tullecouture-blue

Zdjęcia: aniakuczynska.com