Archiwa tagu: Bartek Wieczorek

17

sie

Sans

Kolejna premiera u Harel. Dziś przedstawię Wam prace absolwentki MSKPU, Anny Dubińskiej, która w 2014 roku zadebiutowała z marką SANS. Początki były nieśmiałe, pamiętam kilka granatowych elementów wiszących w sklepie NAP przy Mysiej 3. Płaszcz, żakiet, kurtka, wszystkie świetnie uszyte z bardzo przyjemnej miękkiej wełny, tajemnicza metka i lakoniczna informacja, że oto współpracowniczka Macieja Zienia postanowiła zasmakować samodzielności.

SANS SS2016 (11)

Czytaj dalej

18

maj

Altro

Siedemnasty maja. Siedemnaście elementów. Jedna nowa linia. Dwanaście możliwości stylizacji. Oto Altro w liczbach. Cóż to jednak takiego? Całkiem nowy pomysł marki Patrizia Aryton. Mini kolekcja stworzona, by wyjść naprzeciw nieco młodszej niż statystyczna klientce, a przy okazji nauczyć ją sprytnego komponowania zestawów w ramach niewielkiej garderoby. Wczoraj Altro miała oficjalną premierę w sklepach stacjonarnych, a dziś pojawi się w tym internetowym. Nazwa zaczerpnięta została z języka włoskiego i oznacza coś innego, drugiego. Pasuje idealnie, przełamany jest tu bowiem nie tylko konserwatywny styl, z którego Patrizia Aryton słynie, ale też przyjemnie obniżona półka cenowa. Najdroższa rzecz, płaszcz dyplomatka, kosztuje 599 zł, najtańsza – szorty – 229 zł. Jest zdecydowanie bardziej na luzie, niezobowiązująco i nowocześnie.

ALTRO (2)

Czytaj dalej

23

wrz

Cut me

Oczekiwanie na nową kolekcję est by eS. to u mnie już tradycja. Pierwsze egzemplarze pojawiają się kilka miesięcy przed sezonem (est jako jedna z niewielu polskich marek działa w sposób „zachodni” i przygotowuje kolekcje ze sporym wyprzedzeniem), potęgując tylko uczucie głodu. A potem nadchodzi dzień, w którym dostaję maila z sesją wizerunkową. Zwykle zdjęcia potrafią nieźle oszukać. Zmienić proporcje, skład materiału, a także nadać kontekst, którego potem brak na zwyczajnym drewnianym wieszaku (a co dopiero w zwyczajnym życiu). Z projektami Gosi Sobiczewskiej jest inaczej. Wizja i rzeczywistość świetnie się uzupełniają, a „żywe” ubrania nie rozczarowują.

Stworzone, by towarzyszyć w codzienności, sprawdzają się w niej doskonale. Testuję je od kilku sezonów, więc możecie mi zaufać. A ostatnio testować mi przyszło całkiem spontanicznie podczas spotkania z Czytelnikami w Stacji Mercedes, gdy nagle zrobiło się zimno, a nieopodal miejsca rozmowy stał wieszak z kolekcją Gosi. Kolory w „Cut me” mogą zmylić – jesień jest tu wyjątkowo jasna i pogodna. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że zabrakło charakterystycznych dla est by eS. wzorów. Ale to nieprawda. Tym razem zostały ukryte po lewej stronie. Powracają modele, o których klientki nie dają projektantce zapomnieć. Np. rozkloszowana spódnica „More” z kieszeniami. Choć już parę razy chciała ją wycofać z produkcji, wielbicielki protestują. Żakiety, narzutki, płaszcze – eksperymenty dzieją się na poziomie szwów, więc forma może nie zaskakiwać, ale już elementy kroju jak najbardziej. Plus coraz bardziej różnorodne powierzchnie.

Tak, jak zwykle było na co czekać.

est by eS. AW14-15, 1

est by eS. AW14-15, 2

est by eS. AW14-15, 3

est by eS. AW14-15, 4 (2)

est by eS. AW14-15, 4

est by eS. AW14-15, 5

est by eS. AW14-15, 6

est by eS. AW14-15, 9

est by eS. AW14-15, 10 (2)

est by eS. AW14-15, 10

est by eS. AW14-15, 11

est by eS. AW14-15, 12

Zdjęcia: Bartek Wieczorek/LAF
Stylizacja: Robert Kiełb/LAF
Makijaż&Włosy: Wilson/Warsaw Creatives
Modelka: Dominika Robak/D’Vision
Asystent stylisty: Dominik Tynecki
Asystenci: Wojtek Affek, Max Zieliński
Scenografia/lokacja: Rob Svenson
Produkcja: Rob Svenson, Adrian Siekierski
Dziękujemy za współpracę: NAP Concept Mysia

7

mar

Slow

Istnieją takie marki, które nigdy nie zawodzą. Po prostu. Z mniej lub bardziej tajemniczych powodów udaje im się konsekwentnie realizować podjętą na starcie wizję, uzupełniać, udoskonalać a przy okazji zadowalać takie wybredne dusze jak Harel. Est by eS. bez dwóch zdań można przypisać do tej grupy. Mogę w ciemno chwycić dowolny produkt i od razu wiedzieć, że został perfekcyjnie wykonany. Od pierwszej myśli projektantki po wykończenie w szwalni.

Wiosna nie przynosi rewolucji, ale w tym wypadku należy się tylko cieszyć. Znajome kroje i motywy przeszły delikatny lifting (z wiekiem coraz bardziej lubię to słowo, co mnie lekko przeraża). Forma dąży do prostoty, choć wydawać by się mogło, że już w zeszłym sezonie ją osiągnęła w stu procentach. Kolekcja „Slow” przywodzi na myśl sztukę Origami. Tkanina traktowana jest jak papier, wielokrotnie zaginana przybiera geometryczne kształty, które zapewne posiadają swoją nazwę, ale ponieważ matematyka daleko za mną, nie będę nawet zgadywać. Poszczególne panele zachodzą na siebie, przyjemnie oszukują oko i łapią powietrze. Desenie tym razem dyskretne, choć wciąż wynikają ze swoich poprzedników. Stonowane paski i trójkątny czarno biały rzucik stanowią delikatne uzupełnienie mocnych gładkich powierzchni.

I sesja. Nawet nie wiosenna, a bardzo mocno letnia. Egzotyczna, duszna i zielona. Scenografia jeszcze bardziej podkreśla nieprzesadzone (choć całkiem skomplikowane pod względem kroju) formy. Na zasadzie kontrastu dają one wytchnienie od tropikalnego klimatu. Czy zadziałają w terenie? Cierpliwości, jeszcze kilkadziesiąt dni i będziemy mogły się przekonać na własnej skórze.

est by eS

est_by_es_ss_14 (7)

est by eS (2)

est by eS (3)

est by eS (4)

est by eS (5)

est by eS (6)

est by eS (7)

est by eS (8)

Zdjęcia: Bartek Wieczorek
Stylizacja: Robert Kiełb
Makijaż: Gosia Sulima
Włosy: Kasia Zalewska
Scenografia: Dorota Boruń
Meble: NAP Mysia 3
Produkcja: Rob Svenson
Modelka: Lena/Model Plus
Sprzęt: Studio Tęcza