Archiwa tagu: basic

26

Maj

The Odder Side wiosna/lato ’18

Zaczęło się od zbierania inspiracji. Powstał „moodboard” pełen słonecznych widoków z amerykańskiego wybrzeża, zapierających dech w piersiach wnętrz i oczywiście palmowych liści. Kto jednak się spodziewał, że The Odder Side zdradzi swoją główną ideę dla egzotycznych nadruków, jest w błędzie. Owszem, gościnnie występuje kwiatowy deseń, ale rdzeń pozostaje niezmienny. Ma być baza, zarówno kolorystyczna, jak i formalna. Plus odkryte plecy, bo od początku są znakiem rozpoznawczym marki. Obszerne t-shirty i bluzy zyskują towarzystwo sukienek na cienkich ramiączkach, prostych lub krzyżowanych z tyłu, będących kwintesencją wakacyjnej garderoby. A całość sfotografowana została w obłędnym mieszkaniu na terenie L.A. (a jakże!). Zapraszam do środka, warto się rozejrzeć!

TOS10

Czytaj dalej

30

Mar

Prosto do celu

Iza Keyes przetarła szlaki wielu polskim markom. Bynamesakke serwowało szary dres zanim stał się znienawidzony przez branżę i okolice, podstawowe i uniwersalne elementy garderoby zanim słowo „basic” na stałe zagościło w słowniku codziennej mody, spieraną dzianinę przed zalewem rzeczoną wszelkich możliwych bazarów. Nie obawiała się wystartować z marką w czasach, gdy większość klientów pukała się w głowę na widok bawełnianej koszulki za więcej niż dwadzieścia złotych.

bynamesakke image SS2015 (1)

Czytaj dalej

6

Paź

Jesień w bazie

Marki oferujące tzw. „basic” mnożą się w Polsce jak króliki (albo jak „niezależne targi mody”). Ledwo zdołasz policzyć, a już jest dwa razy więcej. Żyją sobie jeden sezon, czasem dwa, a czasem nawet dłużej, dystrybuowane przez nieświadomych niczego kupców (tak, tak, mamy w tym kraju kupców, prowadzą oni lokalne sklepiki i coraz chętniej wrzucają tam szare dresy w każdym możliwym wcieleniu). Ich nie interesuje, kto był pierwszy, tylko co się sprzedaje. A basic sprzedaje się zawsze i, co najważniejsze, dobrze.

Ja jednak trzymam się zasady, że kto pierwszy, ten lepszy. Także w kwestii zakładania marek. Pamiętam do dziś, gdy po raz pierwszy zetknęłam się z Bynamesakke. Objawienie to zbyt mocne słowo, bo po prostu się ucieszyłam, że widzę proste ubrania dobrej jakości. Że nagle poszukiwania idealnego t-shirtu mają szansę zakończyć się sukcesem. Ceny nieco zaniepokoiły, ale były to pierwsze zwiastuny świadomej konsumpcji. Chcesz mieć ciuch uszyty w Polsce? Ze sprawdzonego materiału? Autorskiego projektu? No to płać i nie marudź.

Z radością stwierdziłam, że najbliższa jesień w Bynamesakke to powrót do korzeni. Fasony znów się uprościły, powróciło też parę modeli odłożonych na półkę. Coraz wyraźniej widać podział na dwie linie. Tę bazową, charakterystyczną dla marki najbardziej, ale też drugą, wykorzystującą nie tylko bawełnę, ale tencel, wiskozę, sztuczne futro i niesławny poliester (o którym naprawdę w końcu tu napiszę, bo wciąż straszy, a wcale nie taki straszny), a niedługo także woskowany dżins. To kolejna marka, która uderza w pomysł sprytny i – jak widać – wykonalny, by ubierać klientkę od stóp do głów (no, prawie, po buty trzeba udać się gdzie indziej). Jeśli ta spokojna, choć nienudna estetyka nam odpowiada, jesteśmy w domu.

P.S. Przypominam Wam o konkursie, w którym można wygrać m.in. ubrania Bynamesakke. Wszelkie szczegóły w tym wpisie.

bynamesakke jesien 2014

bynamesakke jesien 2014 (2)

bynamesakke jesien 2014 (3)

bynamesakke jesien 2014 (4)

bynamesakke jesien 2014 (5)

bynamesakke jesien 2014 (6)

bynamesakke jesien 2014 (7)

bynamesakke jesien 2014 (8)

bynamesakke jesien 2014 (9)

bynamesakke jesien 2014 (10)

bynamesakke jesien 2014 (11)

bynamesakke jesien 2014 (12)

Zdjęcia: Bynamesakke

1

Kwi

Od zmierzchu do świtu

Albo odwrotnie. W sumie może być też dwadzieścia cztery godziny na dobę (przetestowałam i polecam – a kto mnie wtedy widział na Barce, niech przemówi teraz lub zamilknie na wieki). Pozornie daleko im do uniwersalności – bo kto o zdrowych zmysłach zdecyduje się na wieczorową kreację z bawełnianej dzianiny? Okazuje się, że to pytanie jest bezzasadne. Takich osób (całkowicie przytomnych i świadomych) pojawia się coraz więcej. Można pójść w pewien banał i ogłosić, że wygoda przede wszystkim. Ale w tym wypadku wygoda łączy się z pięknem. I to od samego początku.

Mowa o Bynamesakke, która zachwyca mnie nieustająco, od pierwszych momentów istnienia. Nie będę opisywać po raz kolejny idei projektantki czy zalet bawełny supima (nowym Czytelnikom polecam wizytę w archiwum). Parę miesięcy temu pisałam o tym, że marka nie ulega trendom ani nie aspiruje do wielkiej mody.

Najnowsza kampania świetnie moje słowa oddaje. Pojawia się nowe słowo, którego w kontekście blogów nie znoszę, ale w kontekście ubrań jestem w stanie zaakceptować: „lifestyle”. Cóż ten „lifestyle” w sobie niesie? „Bynamesakke odzwierciedla filozofię prostoty, umiaru i niczym nieskrępowanego komfortu życia wypełnionego radością. W dobie ciągłych zmian, prędkości przepływu informacji, nasze kolekcje są opozycją do powierzchowności ulotnych trendów.” Nie wiem, jak Wy, ale ja to kupuję. Może dlatego, że marka nigdy przenigdy niczego nie udaje?

LookBook bynamesakke 2014 (1)

LookBook bynamesakke 2014 (5)

LookBook bynamesakke 2014 (7)

LookBook bynamesakke 2014 (8)

LookBook bynamesakke 2014 (9)

LookBook bynamesakke 2014 (16)

LookBook bynamesakke 2014 (17)

LookBook bynamesakke 2014 (18)

LookBook bynamesakke 2014 (21)

LookBook bynamesakke 2014 (26)

Zdjęcia: Bynamesakke

17

Mar

Lous Basic

Basic tu, basic tam. Coraz częściej odnoszę wrażenie, że polskie marki stawiają sobie wyprodukowanie bazowych elementów garderoby za punkt honoru. Kilka lat temu pisałam o bezowocnych poszukiwaniach idealnego białego t-shirtu, potem – dresowych spodni (w końcu sama je wymyśliłam – choć zawsze będę podkreślać, że co dla jednych jest spełnieniem marzeń, dla innych może być koszmarem – więc nie narzucam się). Gdy jakieś sześć lat temu znalazłam w H&M zwyczajną czarną sukienkę z bawełnianej dzianiny, miałam ochotę kupić trzy na zapas, żeby potem nie marnować czasu. To się zmieniło. Proste ubrania świetnej jakości znajdziemy w wielu miejscach. Ba, możemy sobie nawet wybrać ulubione marki, bo każda – przynajmniej z tych, o których tu piszę – posiada swój mniej lub bardziej charakterystyczny, lecz z pewnością rozpoznawalny styl.

Lous to wciąż jeszcze młoda firma, której się boję. Dlaczego? Bo czegokolwiek dwie kobiety skryte pod tą krótką nazwą nie wymyślą, ja chcę to mieć. Zwłaszcza że mam dziewięćdziesiąt dziewięć procent pewności, że będę w tym wyglądać dobrze. Oczekiwanie na wiosenną kolekcję dziewczyny postanowiły osłodzić świeżutką linią basic właśnie. Jako absolutna nowość pojawiły się ubrania dla mężczyzn. Na razie to trzy elementy w dwóch kolorach: czarnym i granatowym. Bluza, koszulka z długim rękawem i dresowe spodnie. Kobiety mają do wyboru dwie bluzy (w tym jedną z szyfonowym tyłem), również spodnie i ultra prostą sukienkę z raglanowymi rękawami.

Ubrania to jedno, ale sesja towarzysząca ich pojawieniu się – to dopiero świetna sprawa! Dowód poniżej. I, odpowiadając na pytanie, które jeszcze nie padło, tak, państwo na zdjęciach są małżeństwem.

lous basic (4)

lous basic

lous basic (6)

lous basic (7)

lous basic (2)

lous basic (8)

lous basic (9)

lous basic (5)

Photo: Łukasz Ziętek / SHOOTME PHOTOGRAPHERS
Models: Olga i Michał Kiedrzyńscy
Make up: Iza Wójcik / VAN DORSEN TALENTS
Hair: Klaudia Jaśpińska
Studio: Konstruktorska

16

Kwi

Bynamesakke wychodzi z sieci ;)

Sukces! Bo to już jest sukces, bez względu na to, czy butik będą odwiedzać tłumy, czy kilka osób dziennie. Polska marka Bynamesakke, słynąca z niebanalnego podejścia do bazowych ubrań, w ostatni czwartek otworzyła sklep stacjonarny w warszawskich Złotych Tarasach. Wnętrze jest skromne, podobnie jak projekty Izabeli Keyes. Spostrzegawczych czeka jednak niezwykła niespodzianka: papierowy sufit. O co chodzi? Trzeba zajrzeć do środka, by to zobaczyć.
Sama jestem posiadaczką trzech rzeczy tej marki. Granatowa bawełniana sukienka towarzyszyła mi praktycznie przez całe zeszłe lato, szary żakiet z gotowanej wełny – całą zimę, a czarne legginsy – bez względu na porę roku :). O tej pierwszej przypomniałam sobie, oglądając wiosenną kolekcję dostępną w sklepie. Fason pozostał, lecz zmienił się kolor. I chyba będę musiała… Choć obiecywałam sobie, żeby za dużo nie kupować… Te rzeczy kuszą swoją uniwersalnością. Bo nie kupuje się ich na sezon czy dwa, tylko na znacznie dłużej (choć trzeba lubić nosić „cały czas to samo” – ja lubię). Co do bawełny, którą tak zachwalają wszelkie materiały prasowe, jest rzeczywiście niesamowita. Zachowuje miękkość i daje wrażenie nowości nawet po roku (na tyle ją sprawdziłam na razie) i naprawdę się nie mechaci.
I choć w zaproszeniu odnośnie lokalizacji widniało „naprzeciwko sklepu Zara”, jestem przekonana, że niedługo będzie się mówić „naprzeciwko Bynamesakke” ;))).

 

 

 

 

Poniżej sprawczyni tego miłego zamieszania, Izabela Keyes (po lewej) oraz Wiola Kołakowska (zgadnijcie, po której stronie? Taaaak! Po prawej! ;))).

 

 

Zdjęcia: Bynamesakke