Archiwa tagu: biżuteria

4

Wrz

Umiar. Muun.

Japońskie inspiracje to temat, mimo pozorów, niebezpieczny. Bo łatwo jest zaplątać się w stereotypowo pojmowaną Japonię, z kimonami, wachlarzami i sushi, nie dając nawet szans głębszej refleksji nad przebogatą jej kulturą. Na szczęście sztampy absolutnie udało się uniknąć marce UMIAR, o której wreszcie, po latach, piszę tu i cieszę się z tej swoistej premiery. MUUN to kolekcja poniekąd krajem kwitnącej wiśni zainspirowana, choć nie do końca tak, jak mogłoby się wydawać. W roli głównej księżyc, wraz ze swoją przedziwną powierzchnią, nierównościami i kraterami. Rzeczywiście, z daleka przypomina nierównomiernie odlany okrągły wisior. Ale księżyc po japońsku, w związku z przypadającym we wrześniu świętem Tsukimi. Tego dnia podziwiamy srebrną tarczę w szczególny sposób, podobnie jak podczas Hanami zachwycamy się pąkami kwiatów.

Czytaj dalej

4

Cze

Takk. Melusine.

Umawiamy się w Berlinie. Bo przez lata mieszkania Agi Kuczyńskiej w Warszawie jakoś się nie udało. Na pewno znacie dobrze takie sytuacje, kiedy z tajemniczych powodów pewne oddalenie sprzyja takim spotkaniom. Siedzimy w Milch Halle na Mitte, a rozmowa krąży wokół tematu biżuterii, którą Aga projektuje od paru dobrych lat. Jestem przekonana, że sporo nowych marek nie zdaje sobie nawet sprawy, że to właśnie TAKK przetarło im szlaki i obudziło w Polkach miłość do twórczości lokalnej. I prostoty przez duże P. Ja też się wtedy zakochałam, od pierwszego wejrzenia. W magnetycznych naszyjnikach do noszenia na różne sposoby czy  sferycznych formach z giętego złota i srebra. Chciałam nosić TAKK, a ponieważ słynne (i kultowe w pewnych kręgach) kolczyki były poza zasięgiem moich nieprzekłutych uszu, zdecydowałam się na bransoletkę z różowego złota. Naprawdę nie pamiętam, od kiedy ją mam. Wiem jednak, że jest jedną z moich najulubieńszych rzeczy, a gdy tracę ją z oczu, zaczynam zachowywać się jak pies, któremu zaginęła ukochana piłeczka. W trakcie naszej rozmowy wpadam na pewien trop, który wyjaśnia poniekąd moje przywiązanie do niej. Ale po kolei.

Czytaj dalej

20

Maj

Mia Larsson & Other Stories

Chcesz coś zmienić? Naprawdę możesz zacząć w każdym momencie. Oto kolejny przykład osoby, która postanowiła tworzyć z myślą o środowisku naturalnym. Najpierw, w 2011 roku, były warsztaty ekologiczne, na których zainteresowała się naturalnymi surowcami. A zaraz potem studia na Sztokholmskim Uniwersytecie Artystycznym, gdzie podjęła decyzję, nie tylko o ich stosowaniu, ale o pracy tylko na odzyskanych lub biodegradowalnych materiałach. „Podczas tworzenia pracy magisterskiej musiałam znaleźć ekologiczny materiał, który jest odpadem i podlega kompostowaniu. Wtedy po raz pierwszy wpadłam na pomysł wykorzystania muszli małży i ostryg. Byłam bardzo zadowolona z tego rozwiązania, bo od dziecka widywałam muszle na plaży. To piękny materiał, który przechodzi przez wyjątkowy cykl życia: od posiłku przez świętowanie po biżuteryjne pozostałości” – mówi Mia Larsson, szwedzka projektantka biżuterii, która stworzyła specjalną kolekcję kapsułową dla marki & Other Stories. Od jutra będzie można ją znaleźć w sklepach – także w Polsce.

Czytaj dalej

17

Gru

10 DECOART. Afrodyta 2.0.

Od szalonych naszyjników i bransoletek do przypinek, które szturmem idą w świat. Historia 10 DECOART jest prawie tak długa jak historia tego bloga. To jedna z pierwszych polskich marek biżuteryjnych, które się tu pojawiły. Gdy zobaczyłam poniższe zdjęcia, pomyślałam, że jest też świetnym przykładem na to, jak ogromną metamorfozę marka może przejść, gdy istnieje od lat. I jak świetnie historia marki może oddawać klimat kolejnych sezonów. To musiało wyjść od stylu boho, bo był wówczas bardzo adekwatny. Nie będę się jednak skupiać na tym, co było. Z jednym wyjątkiem. Wspomniane przypinki. Anna Pałubicka i Konrad Komorowski parę lat temu zaczęli tworzyć je w różnych nietypowych kształtach. Najpierw to były kryształy Svarovskiego w złotej oprawie (chyba najpopularniejszym modelem jest oko – swego czasu kto polską modą się jakkolwiek interesował, ten miał choć jedno przypięte na piersi lub kołnierzyku, włącznie z autorką tego tekstu). Potem przyszedł czas na pozłacany mosiądz. Oraz hit nad hitami, czyli piny emaliowane. Plamy, chmury, a ostatnio nawet tańczące postaci z Matisse’a – to wszystko pokrywane jest ręcznie odpowiednim kolorem. I gotowe do noszenia w każdej możliwej konfiguracji. Jest z czego kombinować, obecnie mamy już ponad 200 wzorów!

Czytaj dalej

16

Maj

KOPI SS 2018

Dziewczyna z perłą. A nawet trzema. Niedoskonałą, zawieszoną na srebrnym, pozłacanym łuku albo delikatnym łańcuszku. To, co jeszcze do niedawna odrzucane, stanowi najważniejszy punkt kolekcji. Bo perła nie musi być perfekcyjnie okrągła, by robić wrażenie. KOPI na wiosnę lato 2018 to formy przestrzenne zainspirowane pracami Alexandra Caldera, jednego z najważniejszych przedstawicieli sztuki kinetycznej. Choć jego mobile (rzeźby przestrzenne) powstały dekady temu, wciąż mają w sobie aktualność i siłę, innymi słowy: wciąż zachwycają. W butiku Natalii Kopiszki taki „caldero-podobny” mobil wisiał od dnia otwarcia i kusił, by przenieść go na warsztat. Udało się.

KOPI SS 2018

Czytaj dalej

3

Sty

KOPI

Natalia Kopiszka to dla mnie Henri Matisse biżuterii i dodatków. Wycina, układa i komponuje, tworzy niezwykłe nadruki, a potem ich poszczególne elementy bez wysiłku przenosi w formę trójwymiarową. Swego czasu próbowała sił w odzieży i torebkach (zresztą całkiem to było interesujące), lecz od kilku sezonów skupia na akcesoriach. Z takim powodzeniem, że ostatnio została zaproszona do współpracy przez Urban Outfitters, zatem jej projekty pod marką KOPI można kupić teraz na całym świecie.

KOPI FW1718

Czytaj dalej