Archiwa tagu: biżuteria

12

cze

TAKK

Oto kolejna marka, którą znam długo, a o której dopiero teraz tu piszę. Z niewyjaśnionych powodów czasem się zdarza, że podziwiam, obserwuję, a potem nagle orientuję się, że przecież nigdy się u mnie nie pojawiła – ba! – nawet nigdy nie porozmawiałam z pomysłodawcą czy pomysłodawczynią, projektantem, projektantką itd. TAKK chyba nikomu nie muszę przedstawiać. To biżuteria autentycznie minimalistyczna (wiecie, że tego przymiotnika używam tylko w naprawdę uzasadnionych sytuacjach), tworzona przez Agnieszkę Kuczyńską i Kasię Orłowską (obecnie przy sterach pozostała tylko ta pierwsza). Tak charakterystyczna, że nie do pomylenia z żadną inną. Nowatorska, czerpiąca z zaskakujących dziedzin, a przy tym wciąż gotowa do noszenia.

Aphelium06

Czytaj dalej

13

cze

Azymut

Kto nie lubi podróżować, ręka w górę! Dobrze, dobrze, wiem, że niektórzy nie lubią. Ale zakładam, że jest ich mniej niż tych, którzy marzą, by wsiąść w dowolny środek transportu i ruszyć przed siebie. Ja na przykład jestem z tych, którzy odliczają dni. Kupują więc bilet odpowiednio wcześnie, a potem snują najróżniejsze plany, których – jak wiadomo – nie sposób wszystkich zrealizować. Ale to nieważne. Już samo oczekiwanie na podróż jest fantastycznym uczuciem. Zna je doskonale Ania Kruk, z którą ostatnio spotkałam się w związku z premierą wakacyjnej kolekcji biżuterii o tytule „Azymut”. To kobieta, która podróżuje bardzo często (i nie liczę tu dystansu Poznań – Warszawa pokonywanego tak często, że pojawiły się myśli o wynajęciu mieszkania w stolicy). Kto spodziewa się jednak nawiązań do poszczególnych destynacji, egzotycznych inspiracji czy lokalnych zapożyczeń, będzie mocno zdziwiony.

Kolekcja Azymut Ania Kruk

Czytaj dalej

16

lip

Kalendarz YES 2016

Warszawa. Tor wyścigów konnych Służewiec. Przeszkloną przestrzeń trybun wybudowanych w 1939 roku tym razem zapełnił nie tłum rozentuzjazmowanych graczy, lecz spory zespół pracujący nad zdjęciami do Kalendarza YES 2016. Na kawiarnianych stolikach czekały na swoją kolej prototypy biżuterii na przyszły sezon, a obok kas stanął sprzęt fotograficzny. To jedna z kilku lokacji zdjęciowych, które do niemal ostatniego dnia pozostawały tajemnicą. Po raz pierwszy miałam okazję zobaczyć, jak wygląda praca nad Kalendarzem od strony technicznej. I przyznam, że teraz jeszcze bardziej jestem ciekawa efektu końcowego.

Kalendarz YES (9)

Czytaj dalej

19

mar

Kyosk

To miejsce absolutnie wyjątkowe. W samym centrum Warszawy, a jednocześnie z dala od zgiełku głównych ulic. Ukryte na samym początku Koszykowej pod numerem jeden. Kyosk działa od września i mniej więcej od tego momentu przyciąga mój wzrok – zawsze zza szyby samochodu. Przyszła pora to zmienić i przy okazji dnia otwartego postanowiłam sklep odwiedzić. Zachwyt może się wydać przesadzony, bo żadne zdjęcie nie odda prawdziwych wrażeń, ale z ręką na sercu – nie ma w Warszawie ani takiego drugiego, ani nawet podobnego. To unikat na skalę ogólnopolską.

kyosk6

Czytaj dalej

18

lis

Tsumi

Takie momenty zapamiętuje się automatycznie. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Łódź. Październik 2012. Pokaz wiosennej kolekcji Bereniki Czarnoty. Plemienne maski wydziergane na swetrach. Bajecznie kolorowa tkanina w dzikie zygzaki. I biżuteria. Niepodobna do niczego, co do tej pory widziałam. Z jednej strony szalona, złożona z zupełnie obcych sobie elementów. Z drugiej – daleka od przypadkowości i świetnie wykonana. Zresztą specjalnie na potrzeby tego pokazu. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to był jednocześnie początek marki Tsumi. I że to Berenika nadała jej autorce impuls do stworzenia czegoś więcej niż tylko kilku wzorcowych modeli.

Za Tsumi stoi Iwona Domańska. Przez wiele lat związana z branżą odzieżową, jak sama mówi, znająca fast fashion dosłownie od podszewki. Bardziej niż ubrania fascynowały ją jednak akcesoria, a biżuteria zwłaszcza. Jej prace stanowią stuprocentową przeciwwagę szybkiej mody. Po pierwsze zaczęło się od tworzenia nowych form ze starych surowców. Naderwany naszyjnik, niekompletna bransoletka, koraliki, które latami leżą w pudełkach – to wszystko Iwona przemieniała w prawdziwe skarby. I to po drugie. Rzadko kiedy dany model się powtarza. Obecnie projektantka pracuje na całkiem nowych półfabrykatach, ale nigdy nie zaopatruje się w zbyt wiele danego rodzaju. Nie są po prostu kolejna bezmyślną kopią czegoś co ktoś inny już zrobił a reszta to powiela, bo się sprzeda w setkach tysięcy sztuk. Spora część każdej mojej kolekcji to unikaty, modele, które istnieją w jednaj sztuce ze względu na użycie elementów, których nie da się powielić – podsumowuje.

I rzeczywiście, co miałam pisać o marce (a miałam wielokrotnie), wrzucałam sobie szkic na stronę wraz ze zdjęciami, a po jakimś czasie (dość krótkim) stawał się nieaktualny, bo w sklepie Tsumi pojawiały się całkiem nowe rzeczy. Dziś też nie gwarantuję, że wszystko poniżej jest do kupienia. Ale zawsze można zamówić coś podobnego – bo kastomizacja Iwonie jest bliska od samego początku. Chciałam pokazać Wam fragmenty różnych kolekcji, nie tylko dwóch najnowszych. Inspiracją zawsze jest impuls, chwila, obraz przed oczami. Sporo w niej egzotyki, plemiennej dzikości, obfitości dżungli. Odwaga w połączeniach kolorystycznych to wynik niezwykle otwartej głowy. Bo kto potrafi stworzyć coś całkiem nowego na podstawie widzianej przez moment kolorowej chusty powiewającej na sznurze gdzieś na azjatyckiej plaży? Kto zatrzymuję tę wizję na dłużej, aż do powrotu do domu?

t901

t-125

t-127

t-133

t-137

t-151

t-153

t108

Zdjęcia: Tsumi

18

paź

June i Misia

„Marzenia się spełniają, Może nie same, ale spełniają…” – napisała do mnie któregoś dnia Katarzyna Wójcik, przesyłając te klimatyczne zdjęcia. W sesji jej biżuterii zgodziła się wystąpić postać wpasowująca się w klimat idealnie, czyli piosenkarka Misia Furtak. Efekt jest… Zresztą oceńcie sami. Ja się zauroczyłam.

O June Design pisałam tu kiedyś. Od tamtego czasu sporo się zmieniło. Projektantka nie ustaje w poszukiwaniach swojego własnego i niepowtarzalnego języka. Nie ogląda się na chwilowe mody, wsłuchuje w siebie i podąża za wyobraźnią i emocjami, jednocześnie wciąż doskonaląc i tak świetny warsztat. Niedawno odwiedziłam ją w pracowni na warszawskim Mokotowie. Żadnego „glamuru”, mili Państwo. Szereg narzędzi, które mogą budzić niepokój (zwłaszcza gdy co jakiś czas ogląda się horrory o psychopatach), a które jednocześnie wyczarowują przedziwne i magnetyczne kształty. Lutownice, młoteczki, drewienka, srebro w kulkach, a na sąsiednim blacie maszyna do kąpieli w ultradźwiękach, tzw. myjka ultradźwiękowa (tu trafiają gotowe elementy i pozbawiane są zanieczyszczeń).

Najnowsza kolekcja Come Closer to szereg ręcznie rzeźbionych elementów, przypominających kształtem szlifowane kamienie, osadzonych na drobnych łańcuszkach lub delikatnych biglach (w zależności od pełnionej funkcji). To także obrączki, które można zamówić na miarę w wiadomych okolicznościach. Będą rzeźbione w czternastokaratowym złocie i absolutnie unikatowe. Polecam odwiedziny w pracowni na Narbutta. Dowiecie się o biżuterii rzeczy niecodziennych, a być może nawet projektantka pozwoli Wam na drobne manewry przy zamówionym egzemplarzu (ja swoją bransoletkę wykąpałam w fosforyzującej zielonej cieczy i cieszyłam się jak dziecko).

June-Design-Misia-Ff-1m

June-Design-Misia-Ff-2m

June-Design-Misia-Ff-3m

June-Design-Misia-Ff-4m

June-Design-Misia-Ff-6m

June-Design-Misia-Ff-7m

Fot. Aleksandra Zaborowska