Archiwa tagu: Borko

13

sty

Siedem marek normcore, które musisz znać

Był bunt, potem milczące przyzwolenie, a teraz – choć niechętnie się do tego przyznaję – radość. Pół roku temu byliście świadkami mojego narzekania na zjawisko normcore oraz powierzchowną jego interpretację przez naszą drogą modę. Cóż, machina ruszyła, stało się, nic tego nie zatrzyma. Zamiast więc zacietrzewiać się i obrażać, dla równowagi szybko znalazłam dobre strony tej reakcji. Bo to, co zostało siłą nazwane, od wielu lat istniało sobie w cieniu innych większych, bardziej charakterystycznych i reagujących na pędzącą na łeb na szyję rzeczywistość.

Niczego nie udają, za niczym nie gonią. Odporne na działanie czasu. Należałoby się zastanowić, co jeszcze kwalifikuje daną markę do określenia mianem normcore. Bo – warto zaznaczyć – normcore nie stanowi jednego zunifikowanego stylu. To szereg zjawisk całkiem od siebie odległych, lecz spiętych klamrą konsekwencji i pewnego rodzaju ponadczasowości. Do tych sklepów wracamy pewni, że znajdziemy dokładnie to, czego szukamy. Że ulubiony model swetra nie został wycofany, a zniszczony trencz zastąpimy równie dobrym po pięciu latach. Wybrałam siedem marek, młodych i starszych, które najlepiej się z normcore identyfikują (często bezwiednie), w dodatku bez szkody dla siebie samych. Warto je znać, bo nigdy nie zawodzą.

MUJI – japońska królowa normcore’u. Nie do ruszenia. Jeszcze zanim ktokolwiek wpadł, by ukuć to słowo, marka reprezentowała jego wszystkie cechy. Zero szpanu, świecenia logo czy rażenia po oczach najnowszym trendem. Bestsellery powracają co sezon, a nowości szybko zdobywają wierne serca. Bawełna organiczna czy materiały z recyklingu były tu dostępne jeszcze przed erą mody na ekologię. Muji to ubrania praktycznie niezniszczalne. Wiem, bo jestem posiadaczką kilku różnych elementów i ząb czasu ich nie tyka. W sezonie jesiennym zawitały do sklepu najróżniejsze koszule z miękkiej flaneli oraz swetry z kaszmiru i alpaki. Co ważne, można się tu ubrać od stóp do głów, a przy okazji urządzić całe mieszkanie. Jedyna wada? Dość wysokie ceny. Niweluje ją zaleta: porządne wyprzedaże. Zwłaszcza na przełomie sezonów. Czy genialny męski granatowy trencz za niecałą stówę będzie wystarczającym argumentem? W mojej szafie od trzech lat.

muji fall 14

muji fall 14 2

SECRET LIFE – polska marka mająca za sobą już cztery udane sezony. Powstała z uwielbienia zwyczajności – czy może być lepsza rekomendacja? Zimą i jesienią znajdziemy tu wełniane swetry i płaszcze. Latem – świetnie skrojone białe koszule i sukienki z lekkiej dzianiny. Swobodne fasony, oszczędna gama kolorów, trochę zapożyczeń z męskiej szafy, ale wszystko pod płaszczem stuprocentowej, choć dyskretnej kobiecości. W tych ubraniach się żyje. Po prostu.

secret life jesien

secret life jesien (2)

secret life jesien (3)

KISS THE FROG – spokój i relaks. Choć serwowane są smakowite nowości, całość pozostaje w niezmiennym klimacie. Autentyczność marki podkreśli spotkanie z projektantką, Moniką Szczuką. Zawsze w ubraniach swojego projektu, zawsze pełną energii. To surowe, obszerne formy, w których można się komfortowo ukryć. Zawsze na posterunku.

kiss the frog 2014b

kiss the frog 2014a

BORKO – oto normcore w wydaniu klasycznym. Stworzony dla kobiet żyjących w wiecznym pośpiechu i niemogących sobie pozwolić na nonszalancki (to eufemizm) wygląd. Ubrania eleganckie, zachowujące wypracowane latami metody krawieckie, zaserwowane przy użyciu najlepszych materiałów, nierzadko szlachetnych. Już od paru lat hitem pozostaje luźna sukienka z symetryczną kontrafałdą u zbiegu z dekoltem V. Sięganie po tradycyjne fasony i nadawanie im współczesnego sznytu to specjalność Aleksandry Chmielewskiej, twórczyni marki. „BORKO dąży do tego, by kobieta mniej czasu poświęcała na ubiór, a więcej na życie” – i wszystko jasne.

borko 2014a

borko 2014b

BAGSY – pamiętacie siatkę na zakupy? Nie reklamówkę Boss, nie torbę „ekologiczną”, tylko siatkę. Taką, w której filmowa Marysia przewoziła na rowerze ciężkie kilogramy cukru (biorąc udział w wiekopomnej misji zbadania zawartości cukru w cukrze w zależności od położenia danego sklepu). Łódzka marka Bagsy wskrzesza ją z popiołów zapomnianej przeszłości. Kto więc marzy o zwyczajności w stylu retro, może sobie szybko takową zapewnić. A prócz niej pojemne i najzwyklejsze w świecie drelichowe i dżinsowe worki oraz grube czapki idealne na trzy z czterech polskich pór roku.

bagsy store (4)

bagsy store (5)

bagsy store (2)

bagsy store (3)

SI-MI – punktem wyjścia założonej w 2013 roku przez Janusza Bielenię marki była inspiracja londyńską ulicą. Ja tu widzę sporo innych miast. Od Seattle późnych lat osiemdziesiątych po obecny Berlin, wymieszaną kulturowo Brukselę czy zachowawczą Warszawę. Choć każdy tydzień przynosi nowe ciuchy, całość uparcie i z powodzeniem trzyma się mocno skonkretyzowanego stylu. W Si-Mi zjawisko fast fashion przybiera zdecydowanie bardziej ludzką formę niż w większości sieciówek. Krótkie serie nie wykluczają powrotów wciąż i na nowo ukochanych modeli. Moim hitem jest raglanowy t-shirt. Mogłabym go mieć w każdym możliwym kolorze. Bo nie dość, że bez problemu mieszczę się w niezbyt obszerny rozmiar (choć tu muszę podziękować również jodze), to jeszcze wyglądam jak człowiek.

Si-Mi normcore

Si-Mi normcore

Si-Mi normcore

UNIQLO. Powrót do Japonii. I jedyna marka, której wciąż nie ma w Polsce, choć wreszcie dopisano nasz kraj do listy obsługiwanych przez brytyjski sklep internetowy. Jej początki sięgają lat pięćdziesiątych poprzedniego stulecia. W 1984 roku powstała nazwa: Unique Clothing Warehouse, skrócona szybko do wersji obecnej. Każde europejskie otwarcie budziło pozytywną histerię (o ile w ogóle coś takiego może istnieć), a nie zawsze było tak różowo. Skupię się jednak na teraźniejszości. Czym ujmuje japońska marka? O ile Muji jest dość zwyczajne, to jednak zachowuje pewien powściągliwy klimat, zwany uparcie przez niektórych minimalizmem, o tyle Uniqlo to mieszanka wybuchowa we wszystkich kolorach tęczy. Jeśli wymyślisz sobie kaszmirowy sweter w kolorze wściekłej pomarańczy, możesz tam wejść i bez szukania o niego poprosić. Będzie w co najmniej trzech fasonach. Nie możesz nigdzie znaleźć prostej dżinsowej koszuli? To samo. Uniqlo to także pionier ultra nowoczesnych rozwiązań technologicznych. To właśnie tam pojawiły się niezwykle lekkie (i równie ciepłe) kurtki puchowe, które można bez problemu zmieścić w kieszeni, a także rewolucyjna bielizna termiczna (kto nie zna, ten nie zrozumie zachwytu – po prostu trzeba spróbować, zwłaszcza teraz, gdy powstaje w tylu różnych opcjach). I jeszcze jedno. To jedyna sieciówka, której udało się namówić do współpracy Jil Sander. Linia +J okazała się takim sukcesem, że kooperacja przedłużyła się na dwa lata (od 2009 do 2011), a jesienią 2014 do sklepów trafiła reedycja najlepszych wspólnych projektów. Cecha charakterystyczna? Zero ozdobników. Istnienie poza modą. Można? Można.

uniqlo

uniqlo (3)

uniqlo (2)

Zdjęcia: Muji, Uniqlo, Bagsy, Si-Mi, Secret Life, Borko, Kiss the frog.

9

sie

AYS i Uno

Choć upał i nic się nie chce, Warszawa nie śpi. Tydzień temu przy placu Trzech Krzyży w przestrzeni Kolonii Letnich ruszył nagle i bez ostrzeżenia Art Yard Sale (brak imprezy dał się odczuć w maju tego roku). Sklep będzie otwarty przez miesiąc, a w ramach imprezy pojawią się różne atrakcje. Jedną z nich jest obecność kolekcji Uno przygotowanej przez polskie projektantki z okazji nowej odsłony butiku Cloudmine. W sieci do kupienia od paru tygodni, a dziś w samo południe rozpoczęła się sprzedaż w Koloniach.

Motyw przewodni Uno stanowi chmura – niekoniecznie w zachowanej formie logotypu. Ania Kuczyńska, Anna Ławska i US potraktowały rzecz dosłownie i stworzyły dodatki w kształcie obłoku,  natomiast pozostałe artystki skupiły się na lekkości i nieuchwytności. Jest delikatny pastelowo różowy kombinezon Diany Jankiewicz i koronkowe body Rilke. Sukienka z falbaną i dopasowana do niej torebka Justyny Chrabelskiej, panelowa, momentami prześwitująca spódnica Sylwii Rochali, lekkie jak obłok kimono marki Nove z nadrukowaną ilustracją Olki Osadzińskiej, lniana koszula Borko i eteryczne projekty Natalii Siebuły.

Na odwiedziny w Cloudmine na AYS mamy czas do 19 sierpnia. Dokładny adres: Warszawa, Plac Trzech Krzyży 11/14. Godziny otwarcia: 11-19.

cloudmine uno ays

nove woman uno osadzinska

cloudmine uno borko

cloudmine uno chrabelska

cloudmine uno jankiewicz (1)

cloudmine uno jankiewicz (2)

cloudmine uno nove (1)

cloudmine uno nove (2)

cloudmine uno rilke

cloudmine uno siebula rochala borawska

cloudmine uno siebula

cloudmine uno ania kuczynska

cloudmine uno anna lawska

cloudmine uno us

fot. Piotr Niepsuj / Images
modelka: Karolina / MODEL PLUS
makijaż: Magdalena Vinia Winska
włosy: Katarzyna Stefania Zalewska
stylizacja: Sara Milczarek | Sar Soon
podziękowania dla Piotrek Matejkowski

17

lut

Takie normalne

„Piękny ten płaszcz” – powiedział mój mąż, gdy zobaczył mnie w budrysówce Borko. „A co ci się w nim podoba?” – zapytałam z ciekawością, bo zdanie szczęśliwego człowieka nie raz otwierało mi oczy na całkiem nowe horyzonty. „Jest taki normalny” – odparł. „Nie ma nic krzywego ani dziwnego”. Wow. Choć może to brzmieć niezbyt dobrze, jestem przekonana, że dla twórczyni marki będzie to komplement. Nic krzywego, nic dziwnego. Choć i krzywe, i dziwne bardzo lubię, potrafię docenić te nieskomplikowane. Zwłaszcza że potrafią ułatwić życie, a to zawsze się przydaje.

O marce Borko już tu pisałam kilka razy i jeśli utrzyma się w tej idei, będę pisać znów. Bo oto mamy szereg pozornie zwyczajnych rzeczy, które świetnie ze sobą współgrają. Ba, współgrają także z elementami poprzednich kolekcji, a co najlepsze, nie wychodzą z mody. Być może dlatego, że zajmują to trudne, lecz pożądane miejsce w niszy projektów uniwersalnych.

Dzienne i wieczorowe, ale zawsze wygodne. Uszyte z polskich dzianin, raczej ostrożne kolorystycznie, ale wyposażone w detale, które już na pierwszy rzut oka odróżniają je od produktów masowych. Świetnie skrojone, mające na uwadze sinusoidalną linię kobiecej sylwetki. Teoretycznie to kolekcja jesienno zimowa. Ale ja już wiem, że sezon u Borko nie ma większego znaczenia. To raczej umowna klamra spinająca daną kolekcję w całość niż obowiązek. Taka wolność to przyjemność stuprocentowa.

borko (9)

borko

borko (2)

borko (3)

borko (4)

borko (5)

borko (6)

borko (7)

borko (8)

Zdjęcia: Borko

24

kwi

Borko wiosennie

To wszystko jest bardzo proste, bardzo dobrze skrojone i bardzo dobrze uszyte. Pewien przypadek sprawił, że wiosenna kolekcja Borko w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach składa się dzianin (na jeden procent złożyła się jedwabna kieszonka przy białym t-shircie). Te ubrania nigdy nie będą krzyczeć, być może nawet nie zwrócą Waszej uwagi, wisząc na wieszakach. Nabierają sensu na sylwetce. Nie napiszę, że każdej, bo tego nie wiem. Ale gdy patrzyłam na ich autorkę, a potem na siebie w dokładnie tych samych ciuchach, stwierdziłam, że śmiało można je określić mianem uniwersalnych. Z gracją odgrywają role drugoplanowe – bo nie zakrzykują noszących je kobiet. Choć wydają się całkowicie zwyczajne, gdy przyjrzymy się bliżej, odkryjemy przepiękne detale, a także sprytne elementy kroju, które jesteśmy w stanie docenić, użytkując dane ubranie. Ukryte kieszenie, nietypowo poprowadzone szwy, różne smaczki łaskawe dla figury. Tradycyjnie sporo jest tu rzeczy bazowych: koszulki, bluzy, czarne jakby dresowe spodnie (jak do tej pory bestseller kolekcji). Kolorystyka bardzo oszczędna (chyba najbardziej, jak do tej pory). Na większą różnorodność przyjdzie czas latem. Aleksandra Chmielewska nie odkrywa wszystkich kart od razu.

Borko

Borko

Borko

Borko

Borko

Borko

Borko

Borko

Zdjęcia: Borko

1

gru

Borko na jesień

Ubrania do noszenia. Tak po prostu. Trochę sobie poczekaliśmy na jesienną kolekcję Borko, ale było warto. Po raz kolejny mamy do czynienia ze zbiorem prostych ciuchów, które świetnie układają się na kobiecej sylwetce. Tym razem główną rolę zagrał polar. W kolorach dość nietypowych jak na sportową tkaninę, w formach także od sportu dalekich, bez wykończeń na brzegach. Towarzyszy mu jedwab z przędzy stworzonej przez jedwabniki dębowe, różnego rodzaju dzianiny, a także zapomniany już nieco sztruks. Różnorodność propozycji spięta jest klamrą doskonałych krojów, uwzględniających naszą trójwymiarowość. Czemu tak piszę? Bo trzy wymiary człowieka to rzecz coraz bardziej wypierana ze świadomości przez wszechobecne sieciówki (nie wszystkie, ale…). Między innymi (choć oczywiście nie tylko dlatego) mocno kibicuję takim markom jak choćby Borko właśnie. Traktującym nasze sylwetki z należytym szacunkiem.

 

Borko polar niebieski

 

Borko

 

Borko

 

Borko

 

Borko

 

Zdjęcia: Borko

25

mar

Borko

Garderoba piękna i funkcjonalna jednocześnie. Mrzonka czy rzecz możliwa? To są dyskusje z cyklu „Co było pierwsze: jajko czy kura?” (choć wszyscy wiemy, że kura, to oczywiste, czyż nie? ;)))). Ola Chmielewska, twórczyni marki Borko zaczęła projektowanie od skomponowania takiejże garderoby dla siebie. Jej wizja kobiecości jest niezwykle bliska mojej. Sama tak mówi o swoich projektach:
„Moje rzeczy są bardzo proste i przez to jakby mało efektowne. Projektuję je dla siebie i zgodnie z pewną wizją kobiecości, według której kobieta jest ważniejsza niż jej ubranie. Myślę, że kobieta wygląda naprawdę dobrze, gdy czuje się sobą, jest aktywna i wolna, również od obsesji bycia modną.” Przeczytałam te słowa i miałam wrażenie, że sama je napisałam. W każdym razie gdybym była projektantką, moja filozofia byłaby identyczna.
Co sezon Ola Chmielewska prezentuje szereg ubrań, które można ze sobą łączyć w dowolny sposób. Dominują naturalne, szlachetne tkaniny i nienarzucające się kolory. Zdarzają się barwne akcenty, ale nigdy nie dominują. Jeśli pojawi się wzór, będzie ultra klasyczny: paski, grochy, żadnych szaleństw. Bo w końcu „to kobieta powinna być ekscentryczna, nie jej sukienka”. Te słowa Coco Chanel, cytowane przez Olę, najlepiej odzwierciedlają ideę Borko.
Choć projektantka utrzymuje, że te ubrania nie zwracają na siebie uwagi, ja mam odmienne zdanie. Zwracają, właśnie poprzez swoją prostotę. Owszem, na zdjęciach, a nawet na sklepowych wieszakach nie widać wszystkiego. Choćby detali kroju, które sprawiają, że dana rzecz lepiej się nosi – czytaj: można się w niej poruszać ;). Poniżej kilka zdjęć kolekcji na wiosnę lato 2012. Podobają Wam się te ciuchy? Bo mi bardzo.

 

P.S. Ubrania Borko można kupić online w butikach Showroom, Full of Style oraz Salt and Pepper.

 

 

 

 

 

 

Zdjęcia: Borko