Archiwa tagu: Catherine Martin

20

maj

Prada, Prada!

To nie będzie recenzja filmu. Mogłabym się nieźle na ten temat wypisać, nie zrobię tego. Choć produkcja wyglądała „jak milion dolarów” (nie znoszę określenia), a wpakowano w nią zapewne znacznie więcej niż ów milion, nie zrobiła na mnie zbyt dobrego wrażenia. Natomiast kostiumy – nawet jeśli wg znawców historii nie do końca poprawne – jak najbardziej. Potraktowałam je jako swobodną interpretację, wariację na temat (zresztą podobnie musiałam zrobić z „Błękitną Rapsodią” George’a Gershwina, którą orkiestra podczas balu u Gatsby’ego wykonywała dwa lata wcześniej niż została napisana). Wręcz coś, co zapewne już w tym momencie będziemy mogli po części odnaleźć w Zarze czy innym przybytku konsumpcyjnej rozkoszy. I nie, nie umniejszam pracy Miucci Prady. Wyjaśnijmy jedną podstawową rzecz. Kostiumy nie zostały zaprojektowane na potrzeby filmu. Prada zaadaptowała czterdzieści sylwetek ze swoich przeszłych kolekcji – także linii Miu Miu. Osoby śledzące wybiegi na bieżąco, spokojnie mogły rozpoznać rozwiązania, z których Prada jest znana. Misternie wyrabiane koronki, kryształowe aplikacje czy wreszcie mocne akcenty azjatyckie. Swoją drogą to zabawne, że bohaterka znalazłszy się przypadkiem w obcym bądź co bądź domu, po kąpieli w morzu miała zapewniony idealnie dopasowany jedwabny szlafrok oraz chustę na głowę. No cóż, po prostu bajka! Nie będę zdradzać fabuły, kto wie, może nie wszyscy czytali Fitzgeralda (albo oglądali najbardziej chyba znaną adaptację Jacka Claytona z Robertem Redfordem i Mią Farrow), na pewno warto się wybrać dla wrażeń wizualnych. Ale jest to dzieło które albo się pokocha, albo znienawidzi.

Wielki Gatsby

Wielki Gatsby

Wielki Gatsby

Wielki Gatsby

Wielki Gatsby

Wielki Gatsby

Wielki Gatsby

Wielki Gatsby

Wielki Gatsby

Wielki Gatsby

Wielki Gatsby

Zdjęcia: Warner Bros

P.S. Czytelniczka zwróciła uwagę na jedną rzecz, o której tu nie wspomniałam, choć zdecydowanie powinnam. Główną autorką kostiumów jest Catherine Martin – oskarowa pani kostiumograf. No cóż, skupiłam się na Pradzie – i tak właśnie ten okrutny świat mody wygląda.