Archiwa tagu: ciekawostki

2

Paź

Co nas kręci, a co… nie?

Jest taki krótki dowcip, mówiący o tym, dlaczego Anglik na bezludnej wyspie zbudował dwa kluby. Otóż jeden jest jego ulubionym, natomiast w drugim jego noga nigdy nie postanie. Żart klubowy być w może w naszym kraju bez takowej tradycji brzmi nieco abstrakcyjnie, ale gdy przeniesiemy go na grunt sklepowy, może okazać się całkiem zasadny. Zapytałam Was kilka tygodni temu na Instagramie o marki, które nigdy Was rozczarowały oraz te, które nie spełniły oczekiwań. Wyniki, choć byłam pewna, że będą przewidywalne, okazały się nawet dla mnie zaskakujące. Dlaczego? Bo na dwóch pierwszych miejscach zarówno w jednej, jak i w drugiej kategorii znalazły się… te same firmy! Jakim cudem? Czy chodzi o to, że są najbardziej popularne, więc przynoszą tyle zachwytów, co rozczarowań? A może ich jakość jest nierówna? A może nasze wymagania skrajne? Sprawdzimy.

Czytaj dalej

27

Wrz

Pepegi i cichobiegi, czyli krótka historia sneakersów

„Fajne masz sneakersy” – mówią znajomi. „Osiemdziesiąt pięć par najlepszych sneakersów na jesień” – czytam w magazynie o modzie. Słowo „sneakersy” doprowadza mnie do białej gorączki. Uparcie tkwię przy „trampkach” lub „adidasach”. Jednak zamiast poddawać się frustracji, postanowiłam sprawdzić, jaka jest historia i wszechobecnego słowa, i przedmiotu, który się za nim kryje. 

Zdjęcie: Pixabay

Czytaj dalej

29

Sty

Panna Pigcasso

Ostatnio wracam do dawnych czasów tego bloga. Zdecydowanie. Potwierdzacie to wiadomościami (zwłaszcza po wczorajszym wpisie), a zbiegiem okoliczności przybywają do mnie różne informacje prasowe w stylu dawnej Harel. No bo czyż świnka malująca obrazy, które potem znajdują miejsce jako deseń na kopercie i pasku zegarka, nie jest tematem, który mógłby się tu spokojnie pojawić w 2007 roku? No właśnie. Poznajcie zatem Pannę Pigcasso, utalentowaną dwustukilową istotę przygarniętą ze świńskiej farmy przez niejaką Joanne Lefson. Panie, wraz z kudłatym psem, mieszkają w Kapsztadzie, a Pigcasso tworzy obrazy nieprzerwanie od 2016 roku.

Czytaj dalej

25

Mar

Święto wiosny

Święta rzeczy najróżniejszych, adaptowane z bliższych lub dalszych kultur, którym zwykle towarzyszy zalew kiczowatych gadżetów, z roku na rok budzą we mnie więcej niechęci niż zachwytów. Na szczycie czarnej listy bezkonkurencyjnie plasują się Walentynki i góra bezużytecznych przedmiotów w kształcie serca. Chwilę po czternastym lutego leżą coraz bardziej smutne na sklepowych półkach i nawet przecenionych nikt nie chce. Podobnie z Halloween i tymi wszystkimi dyniowymi potwornościami, które o tyle przewyższają serca, że na upartego mogą się przydać w karnawale. Marketingowe szaleństwo już dawno dopadło nawet najbardziej tradycyjne daty jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc, kusząc złotymi zajączkami, puszystymi kurczakami czy oczywistym niby, a jednak doprowadzonym na skraj możliwości, niepotrzebnym, wręcz barejowskim wycinaniem iglastych drzewek. Jest jeden wyjątek, wciąż w Polsce nieobecny, a szkoda, bo z pewnością złagodziłby znacznie moje estetyczne przemęczenie.

sakura

 

Czytaj dalej