Archiwa tagu: Diana Jankiewicz

30

Kwi

SurVille SurMer

Szkicuje na nowo filmowe bohaterki, sprytnie podmienia ich kostiumy na własne projekty, tworząc nowe wersje najbardziej znanych postaci. Bywa, że dwie skrajności łączy w jedno, tak zdarzyło się w przypadku kobiet z filmu „Absolwent”, słynnej pani Robinson oraz jej córki, Emily w kolekcji „Hello, Benjamin” sprzed dwóch lat. Uwspółcześniła garderobę Charlotte z „Lost in Translation”, wciąż czerpie też ze stylu ikon dawnych lat, jak Charlotte Rampling czy Jane Birkin. Diana Jankiewicz, choć młodziutka, wie o kobiecości chyba wszystko. Przynajmniej na to wskazują kolejne jej kolekcje. Najnowsza, „SurVille SurMer” to hołd złożony kobiecej sile lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Nazwy poszczególnych projektów mają przypominać o Farrah Fawcet czy Julie Christie, z kolei postać modelki uchwycona w sesji wizerunkowej jest ukłonem w stronę Veruschki. Tytuł zwiastuje ucieczkę od miejskości, która tak mocno zakodowała się w estetyce projektantki. Jedziemy nad morze, najlepiej śródziemne, z walizką pełną eleganckich ubrań na każdą okazję. I raczej będziemy dziewczyną Bonda, niż odmładzającą się na siłę bywalczynią festiwali.

DIANA JANKIEWICZ SURVILLE SURMER (3)

Czytaj dalej

25

Maj

New Translation

Pamiętacie pierwsze ujęcie w filmie Sofii Coppoli „Lost in Translation”? Tak odkrytej bohaterki nie ujrzymy w żadnej późniejszej scenie. Nie znamy jej wcale, a im bardziej poznajemy, tym mniej prawdopodobny wydaje się ten początkowy, uroczy skądinąd, ekshibicjonizm. Bo Charlotte jest kobietą skrytą, niezbyt pewną siebie, trochę jeszcze pogubioną, odnajdującą komfort w miękkich warstwach ubrań. Otula się swetrami z golfem, bawełnianymi koszulami, nosi budrysówkę, bluzę z kapturem albo za dużą marynarkę pożyczoną od filmowego towarzysza. Choć kobieta wg Diany Jankiewicz na pierwszy rzut oka niewiele ma z Charlotte wspólnego, gdy przyjrzymy się bliżej, w mig zrozumiemy i powiązanie, i sam tytuł kolekcji.

SS15_DianaJankiewicz_Kampania-000

Czytaj dalej

15

Gru

Konsekwencja

W sobotę wieczorem w imieniu jury blogerów związanych z modą (Fashion PR Girl, Freestyle Voguing, Radzki, Trend Spot oraz swoim) wręczyłam nagrodę HUSH Selected w kategorii „Konsekwencja”. Wygrała osoba, której nazwisko jest branży jeszcze świeże, nie każdemu znane – a jednak wybierając byliśmy wyjątkowo zgodni.

Dwa lata. Czy to mało, czy dużo, by ocenić poziom konsekwencji artysty? Według mnie wystarczająco dużo. Diana Jankiewicz ma za sobą cztery sezony niezwykle dopracowanych, choć niewielkich kolekcji. O tej najnowszej pisałam tu całkiem niedawno. Elementy z poprzednich dokładnie obejrzałam przy okazji wizyty w pracowni. Każdej z nich towarzyszyła nastrojowa sesja wizerunkowa. I każda kolejna okazuje się logicznym następstwem poprzedniej. Od początku funkcjonują pod niezmienionym, bardzo prostym, lecz zmyślnym logo – nazwisko projektantki zdobią cztery kropki ułożone w kwadrat. Wzór przekopiowany bywa już bez liter na niektóre moduły kolekcji – ostatnio pojawił się w formie dziurek na skórzanych ręcznie wykonanych rękawiczkach, a także z tyłu płaszcza.

Szlachetnością stosowanych przez Dianę tkanin już się zachwycałam ostatnio. Dodam tylko, że ani transparentność, ani ciężar jej niestraszne. Jej pomysły niosą w sobie wrażenia z podróży, barwnych bohaterów filmowych, wyimaginowane kobiety o niezwykłej sile, a także powroty do przeszłości. Dyskretnie zaznaczają obecność, nie narzucają się. Nawet etniczne wstawki z lata 2013, odwołujące się do wrażeń z Peru, migają delikatnie, choć mogłyby krzyczeć. Trencze, szmizjerki, luźne koszule, zimowe płaszcze i eleganckie sukienki na jedwabnych podszewkach – bardzo dobrze skonstruowane, bez biegu na skróty i wybierania łatwiutkich materiałów czy form, które wiele wybaczają. Diana od pierwszego sezonu postawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Żadnych kompromisów, komercji, ilości ponad jakością. Jej dumą mogą być powracające klientki. Ja liczę jednak, że dzięki naszej nagrodzie młodą projektantkę odkryją nowe osoby, które zauroczy przynajmniej tak samo, jak zauroczyła nas.

Poniżej zbliżenie na pierwszą kolekcję „Wild Women Sisterhood” na wiosnę/lato 2013.

jankiewicz

26

Lis

Hello, Benjamin

Taki tytuł sprawia, że wszystko jest jasne. Nie trzeba być kinomanem, by ten cytat wywołał dreszcze. Matowy ciemny głos Anne Bancroft odzianej w czerń lub lamparcie cętki, nieporadny Dustin Hoffman przy hotelowej recepcji, gorące lato zwieńczające intensywny okres studiów. Podpowiadać dalej? Film Mike’a Nicholsa to tylko pretekst dla kolekcji osadzonej zdecydowanie w czasach obecnych. Kreacje kobiet Benjamina Braddocka stanowią tu punkt wyjścia: kolory, faktury, delikatnie taliowane sylwetki. Co ciekawe, ten sam krój płaszcza poprzez użycie wełny różnej barwy czy struktury dopasowuje się zarówno do bohaterki neurotycznej, jak i jej wrzaskliwej, choć zdecydowanie sympatyczniejszej córki. A przede wszystkim do nas, całkiem współczesnych klientek.

Diana Jankiewicz ma ich całkiem sporo. Przychodzą raz i powracają, bo wiedzą, że znajdą sprawdzony fason w nowej odsłonie. Młoda projektantka się nie rozdrabnia. Dopracowuje wykrój do perfekcji, a potem korzysta z niego znacznie dłużej niż kilka miesięcy. Jesień to same trójki. Trzy formy w trzech kolorach plus trzy pary rękawiczek (na ten moment już tylko jedna). Płaszcz jest powtórką sprzed roku, gdy okazał się bestsellerem. Powraca w wersji beżowej – miękkiej i łagodnej, czarnej – przecinanej drobnymi ukośnymi prążkami oraz zielonej – szorstkiej i surowej. Ta ostatnia wełna to szkocki Harris tweed – tkanina, której każda belka otrzymuje stempel jakości na podstawie aktu parlamentarnego określającego dokładny sposób jej wykonania. Podobno to jedyny taki proceder na całym świecie.

Pod płaszczami zostaje miejsce na sukienki. Ich koszulowy, lecz bliski ciału krój świetnie obrazuje, która idea jest Dianie najbliższa. I choć słowa „ponadczasowa klasyka” zostały przez ostatnie lata wyświechtane do granic możliwości przez wszelkiego rodzaju publikacje o modzie czy stylu (niepotrzebne skreślić), w jej przypadku nadal się broni. Może dlatego, że określa dokładnie to, czym ma być. Jedwabna krepa w kolorze głębokiej czerni lub ciemnej butelkowej zieleni zaskakuje delikatnością, tak mocno kontrastującą ze zdecydowaną formą płaszczy. I znów pojawia się sprawdzony patent – zamiast kołnierzyka mamy plisę na karczku. Guziki z masy perłowej dyskretnie przywołują estetykę lat sześćdziesiątych. Sukienki powstają na zamówienie, realizacja zajmuje około tygodnia.

Nieźle, jak na ciuch od projektanta. Ale trudno się dziwić. Diana Jankiewicz ukończyła projektowanie mody w Instituto Marangoni, odbyła staż, a potem pracowała u Richarda Nicolla w Londynie. W jego pracowni poznała zawrotne tempo działania i profesjonalizm przez wielkie P. Nicoll z kolei terminował u… Marca Jacobsa. Aby koło się zamknęło, brakuje pana Jacobsa krojącego jedwab w ursynowskiej pracowni projektantki.

f9825281c9

Untitled-1

61a47ac1b7

17a75963de

148d871212

4cea221b48

53eb263013

4ff45228da

Fot. Aleksandra Pavoni i Grzegorz Hospod
Makijaż: Magdalena Wińska
Włosy: Emilia Skubisz
Produkcja: Diana Jankiewicz

9

Sie

AYS i Uno

Choć upał i nic się nie chce, Warszawa nie śpi. Tydzień temu przy placu Trzech Krzyży w przestrzeni Kolonii Letnich ruszył nagle i bez ostrzeżenia Art Yard Sale (brak imprezy dał się odczuć w maju tego roku). Sklep będzie otwarty przez miesiąc, a w ramach imprezy pojawią się różne atrakcje. Jedną z nich jest obecność kolekcji Uno przygotowanej przez polskie projektantki z okazji nowej odsłony butiku Cloudmine. W sieci do kupienia od paru tygodni, a dziś w samo południe rozpoczęła się sprzedaż w Koloniach.

Motyw przewodni Uno stanowi chmura – niekoniecznie w zachowanej formie logotypu. Ania Kuczyńska, Anna Ławska i US potraktowały rzecz dosłownie i stworzyły dodatki w kształcie obłoku,  natomiast pozostałe artystki skupiły się na lekkości i nieuchwytności. Jest delikatny pastelowo różowy kombinezon Diany Jankiewicz i koronkowe body Rilke. Sukienka z falbaną i dopasowana do niej torebka Justyny Chrabelskiej, panelowa, momentami prześwitująca spódnica Sylwii Rochali, lekkie jak obłok kimono marki Nove z nadrukowaną ilustracją Olki Osadzińskiej, lniana koszula Borko i eteryczne projekty Natalii Siebuły.

Na odwiedziny w Cloudmine na AYS mamy czas do 19 sierpnia. Dokładny adres: Warszawa, Plac Trzech Krzyży 11/14. Godziny otwarcia: 11-19.

cloudmine uno ays

nove woman uno osadzinska

cloudmine uno borko

cloudmine uno chrabelska

cloudmine uno jankiewicz (1)

cloudmine uno jankiewicz (2)

cloudmine uno nove (1)

cloudmine uno nove (2)

cloudmine uno rilke

cloudmine uno siebula rochala borawska

cloudmine uno siebula

cloudmine uno ania kuczynska

cloudmine uno anna lawska

cloudmine uno us

fot. Piotr Niepsuj / Images
modelka: Karolina / MODEL PLUS
makijaż: Magdalena Vinia Winska
włosy: Katarzyna Stefania Zalewska
stylizacja: Sara Milczarek | Sar Soon
podziękowania dla Piotrek Matejkowski