Archiwa tagu: dodatki

3

Sty

KOPI

Natalia Kopiszka to dla mnie Henri Matisse biżuterii i dodatków. Wycina, układa i komponuje, tworzy niezwykłe nadruki, a potem ich poszczególne elementy bez wysiłku przenosi w formę trójwymiarową. Swego czasu próbowała sił w odzieży i torebkach (zresztą całkiem to było interesujące), lecz od kilku sezonów skupia na akcesoriach. Z takim powodzeniem, że ostatnio została zaproszona do współpracy przez Urban Outfitters, zatem jej projekty pod marką KOPI można kupić teraz na całym świecie.

KOPI FW1718

Czytaj dalej

8

Lis

MINOU Cashmere

Zaczęło się od mojej pierwszej wizyty w Brukseli. Był rok 2001, a na ulicach dosłownie roiło się od kolorowych szalików. Nosiły je kobiety w czarnych płaszczach i sportowych butach, a swój egzemplarz można było kupić na każdym rogu. Kaszmir! Pashmina! Niepowtarzalne, oryginalne i… zaskakująco tanie. Jakżebym mogła sobie odmówić? Kupiłam więc „kaszmirowy” szal w intensywnym różowym odcieniu, który – jak szybko się okazało – ani za bardzo nie grzał, ani za bardzo nie wyglądał. Wychwalana „pashmina” okazała się ściemą podobnego kalibru jak „pierwszy butik Diora w Warszawie”, tajemniczej tkaniny nie dało się wyprasować, a blask odszedł w zapomnienie jeszcze przed pierwszym praniem. Nie mogłam wtedy wiedzieć o nieuczciwych zabiegach sprzedawców, a przede wszystkim producentów, którzy mianem pashminy określają surowiec, choć jest to tylko typ produktu. Sformułowanie „100% pashmina” na metce sprytnie omijało fakt braku jakiejkolwiek ilości kaszmiru w składzie. Ba, nawet o wełnie można było sobie pomarzyć! Dopiero jakiś czas później zrozumiałam, jak bardzo dałam się nabrać. Czy było pocieszające, że nie ja jedyna? Oczywiście nie kupiłam drugiego szalika, bo… w tamtym czasie mojego życia był po prostu za drogi. Ale obiecałam sobie, że kiedyś sprawię sobie taki klasyk z prawdziwego zdarzenia. Bo autentyczny kaszmir to jakość, której nie da się obejść, a kto raz miał z nim do czynienia, nie nabierze się nawet na najlepszą podróbkę. Przypomniałam sobie o tym wszystkim podczas spotkania z Natalią Rochacką, właścicielką i założycielką marki MINOU Cashmere, która postanowiła wprowadzić na polski rynek ręcznie tkane kaszmiry we wszystkich kolorach tęczy.

minou-cashmere-lookbook-2016-2

Czytaj dalej

27

Paź

Baldowski

To jest metamorfoza roku. Albo nawet dekady! Markę Baldowski obserwuję od wielu lat, choć nie daję tego po sobie poznać. Przyglądam się z daleka i z bliska, szukam tych cech, dzięki którym wreszcie mogłaby się tu pojawić. Ale wciąż mam… jakieś „ale”. Najwyraźniej potrzebny był skok na głęboką wodę, żebym wreszcie ujrzała ogromny potencjał tej firmy. To nie jest udawanie czegoś nowatorską kampanią przy pozostawieniu dokładnie tego samego skostniałego asortymentu. To lot wehikułem czasu do krainy najprawdziwszej i najbardziej aktualnej mody.

1000_-o_1ard4q85a1hgt1bvmaua1gq0c6bk

Czytaj dalej

7

Lip

Przywara Strzałka

Z racji prowadzenia tego bloga spotykam się z szeregiem podobnych pytań ze strony znajomych. I wcale nie pytają, czy to prawda, że za jeden post na Instagramie pobieram równowartość całkiem przyjemnej Toyoty Corolli z końca lat osiemdziesiątych. Nie. Pytają, gdzie kupić: a) zwykłą porządną skórzaną torbę; b) zwykłą porządną koszulę; c) zwykłe porządne trampki; d) zwykłą wizytową sukienkę. Od pewnego czasu kryterium „zwykłe” towarzyszy też „polskie”. I coraz częściej z dumą znajduję rozwiązania łączące te dwie cechy. I ani „zwykłe”, ani „polskie” nie niosą w sobie pejoratywnego ładunku, żeby było jasne. Pewnego razu to ja sama szukałam „zwykłej czarnej skórzanej polskiej niedużej torby”. I mniej więcej w tym samym czasie odezwała się do mnie Monika Przywara-Strzałka.

singapore

Czytaj dalej

25

Lip

LULL

Dla wszystkich, którzy od pewnego czasu zadawali pytanie, co się dzieje z Agatą Zemełką, mam odpowiedź. Oto jej nowe dzieło: marka LULL. Fascynację projektowaniem ubrań Agata przeniosła na torby i szereg dodatków.

Tworzone są ręcznie z wysokiej jakości włoskich skór, a w niewielkiej części z pikowanego ortalionu o właściwościach wodoodpornych. Już na pierwszy rzut oka widać, że projektantka lubi eksperymentować z nowoczesnymi surowcami. Oprócz gładkich skór w klasycznych kolorach (czarny być musi!) odnajdziemy w kolekcji gniecioną skórę chromową, a także pokrytą specjalną warstwą odbijającą światło niczym pancerz żuka. Ta ostatnia idealnie wpisuje się w powrót trendu – jak go roboczo nazywam – „na robactwo”, spopularyzowanego (choć wcale nie zapoczątkowanego) przez Elsę Schiapparelli, a podchwytywanego co i rusz w każdej kolejnej dekadzie (dowody na moim Pintereście).

Modele można klasyfikować wg wielkości lub wg koloru. Dzięki temu skompletujemy cały zestaw dopasowanych elementów na przykład w przyjemnym odcieniu szarości. Duże prostokątne torby, worki, plecaki, portfele, kopertówki, etui na wizytówki – podejrzewam, że z czasem lista będzie się wydłużać.

Cieszy mnie ogromnie powrót projektantki. Tym bardziej, że była obecna na tym blogu niemal od jego początku.

lull (4)

lull (5)

lull (6)

lull (3)

lull

lull (2)

Zdjęcia: LULL

11

Lip

Foulards d’Artistes

Współprace z artystami to dla domu mody Louis Vuitton nic nowego. Chyba wszyscy kojarzymy uśmiechnięte kwiaty wiśni autorstwa Takashiego Murakamiego na nieśmiertelnym brązowym tle czy szalone literki Stephena Sprouse’a. To dzieła najbardziej rozpoznawalne, niezwykle charakterystyczne i odporne na upływ czasu. Rok temu w sklepach marki zaroiło się od groszków za sprawą kolaboracji z Yayoi Kusamą – japońską artystką otwarcie przyznającą się do groszkowej obsesji. Tym razem do współpracy zaproszono artystów ulicznych.

El Seed znany jest z fascynacji pismem arabskim, które przekuwa w sztukę o nazwie Calligraffiti (połączenie graffiti i kaligrafii). Brytyjczyk Ben Eine skupia się na kolorowych graficznych literach. Z kolei Eko Nugroho wyróżnia skomplikowana i wyrazista kreska. Wizje artystów zostały uwiecznione na jedwabnych kwadratowych chustach.

Dodatkowo w kolekcji jesiennej pojawia się kolejna odsłona słynnej apaszki w cętki zaprojektowane przez Stephena Sprouse’a. Tym razem przecięte wielką literą V.

Ciekawe, czy w przyszłości marka zaprosi któregoś z polskich grafików. Którego widzielibyście w pierwszej kolejności?

LV_Textile_2013_shooting_elseed_1

LV_Textile_2013_shooting_1_stephensprouse

LV_Textile_2013_shooting_eine_1

LV_Textile_2013_shooting_ekonugroho_1

LV_Textile_2013_packshot_elseed_1

LV_Textile_2013_packshot_stephensprouse_1

LV_Textile_2013_packshot_eine_1

LV_Textile_2013_packshot_ekonugroho_1

Od góry: El Seed, Stephen Sprouse, Eine, Eko Nugroho.