Archiwa tagu: dodatki

17

Gru

10 DECOART. Afrodyta 2.0.

Od szalonych naszyjników i bransoletek do przypinek, które szturmem idą w świat. Historia 10 DECOART jest prawie tak długa jak historia tego bloga. To jedna z pierwszych polskich marek biżuteryjnych, które się tu pojawiły. Gdy zobaczyłam poniższe zdjęcia, pomyślałam, że jest też świetnym przykładem na to, jak ogromną metamorfozę marka może przejść, gdy istnieje od lat. I jak świetnie historia marki może oddawać klimat kolejnych sezonów. To musiało wyjść od stylu boho, bo był wówczas bardzo adekwatny. Nie będę się jednak skupiać na tym, co było. Z jednym wyjątkiem. Wspomniane przypinki. Anna Pałubicka i Konrad Komorowski parę lat temu zaczęli tworzyć je w różnych nietypowych kształtach. Najpierw to były kryształy Svarovskiego w złotej oprawie (chyba najpopularniejszym modelem jest oko – swego czasu kto polską modą się jakkolwiek interesował, ten miał choć jedno przypięte na piersi lub kołnierzyku, włącznie z autorką tego tekstu). Potem przyszedł czas na pozłacany mosiądz. Oraz hit nad hitami, czyli piny emaliowane. Plamy, chmury, a ostatnio nawet tańczące postaci z Matisse’a – to wszystko pokrywane jest ręcznie odpowiednim kolorem. I gotowe do noszenia w każdej możliwej konfiguracji. Jest z czego kombinować, obecnie mamy już ponad 200 wzorów!

Czytaj dalej

13

Gru

Ora Studio

Pamiętacie film „Lost in Translation” i zabawną sytuację z panią do towarzystwa, która zamiast „R” wymawiała „L”? Rzecz nie wzięła się znikąd i w Japonii bardzo często te spółgłoski funkcjonują wymiennie (z naciskiem na R). Mogła się o tym przekonać Ola Ożarowska-Szczygielska, która w Japonii studiowała techniki tkackie i pracowała z jedwabiem. Nabyte umiejętności postanowiła przekuć w markę, a nazwa przyszła z łatwością. Bo jak mówili na nią w miejscu tymczasowego zamieszkania? Ora. No właśnie. Ora Studio, choć założone już w Polsce, wzięło się z Japonii, zdecydowanie. Ola już tam wpadła na pomysł projektowania apaszek. Jedwab okazał się jedynym słusznym surowcem.

Czytaj dalej

3

Sty

KOPI

Natalia Kopiszka to dla mnie Henri Matisse biżuterii i dodatków. Wycina, układa i komponuje, tworzy niezwykłe nadruki, a potem ich poszczególne elementy bez wysiłku przenosi w formę trójwymiarową. Swego czasu próbowała sił w odzieży i torebkach (zresztą całkiem to było interesujące), lecz od kilku sezonów skupia na akcesoriach. Z takim powodzeniem, że ostatnio została zaproszona do współpracy przez Urban Outfitters, zatem jej projekty pod marką KOPI można kupić teraz na całym świecie.

KOPI FW1718

Czytaj dalej

8

Lis

MINOU Cashmere

Zaczęło się od mojej pierwszej wizyty w Brukseli. Był rok 2001, a na ulicach dosłownie roiło się od kolorowych szalików. Nosiły je kobiety w czarnych płaszczach i sportowych butach, a swój egzemplarz można było kupić na każdym rogu. Kaszmir! Pashmina! Niepowtarzalne, oryginalne i… zaskakująco tanie. Jakżebym mogła sobie odmówić? Kupiłam więc „kaszmirowy” szal w intensywnym różowym odcieniu, który – jak szybko się okazało – ani za bardzo nie grzał, ani za bardzo nie wyglądał. Wychwalana „pashmina” okazała się ściemą podobnego kalibru jak „pierwszy butik Diora w Warszawie”, tajemniczej tkaniny nie dało się wyprasować, a blask odszedł w zapomnienie jeszcze przed pierwszym praniem. Nie mogłam wtedy wiedzieć o nieuczciwych zabiegach sprzedawców, a przede wszystkim producentów, którzy mianem pashminy określają surowiec, choć jest to tylko typ produktu. Sformułowanie „100% pashmina” na metce sprytnie omijało fakt braku jakiejkolwiek ilości kaszmiru w składzie. Ba, nawet o wełnie można było sobie pomarzyć! Dopiero jakiś czas później zrozumiałam, jak bardzo dałam się nabrać. Czy było pocieszające, że nie ja jedyna? Oczywiście nie kupiłam drugiego szalika, bo… w tamtym czasie mojego życia był po prostu za drogi. Ale obiecałam sobie, że kiedyś sprawię sobie taki klasyk z prawdziwego zdarzenia. Bo autentyczny kaszmir to jakość, której nie da się obejść, a kto raz miał z nim do czynienia, nie nabierze się nawet na najlepszą podróbkę. Przypomniałam sobie o tym wszystkim podczas spotkania z Natalią Rochacką, właścicielką i założycielką marki MINOU Cashmere, która postanowiła wprowadzić na polski rynek ręcznie tkane kaszmiry we wszystkich kolorach tęczy.

minou-cashmere-lookbook-2016-2

Czytaj dalej

27

Paź

Baldowski

To jest metamorfoza roku. Albo nawet dekady! Markę Baldowski obserwuję od wielu lat, choć nie daję tego po sobie poznać. Przyglądam się z daleka i z bliska, szukam tych cech, dzięki którym wreszcie mogłaby się tu pojawić. Ale wciąż mam… jakieś „ale”. Najwyraźniej potrzebny był skok na głęboką wodę, żebym wreszcie ujrzała ogromny potencjał tej firmy. To nie jest udawanie czegoś nowatorską kampanią przy pozostawieniu dokładnie tego samego skostniałego asortymentu. To lot wehikułem czasu do krainy najprawdziwszej i najbardziej aktualnej mody.

1000_-o_1ard4q85a1hgt1bvmaua1gq0c6bk

Czytaj dalej

7

Lip

Przywara Strzałka

Z racji prowadzenia tego bloga spotykam się z szeregiem podobnych pytań ze strony znajomych. I wcale nie pytają, czy to prawda, że za jeden post na Instagramie pobieram równowartość całkiem przyjemnej Toyoty Corolli z końca lat osiemdziesiątych. Nie. Pytają, gdzie kupić: a) zwykłą porządną skórzaną torbę; b) zwykłą porządną koszulę; c) zwykłe porządne trampki; d) zwykłą wizytową sukienkę. Od pewnego czasu kryterium „zwykłe” towarzyszy też „polskie”. I coraz częściej z dumą znajduję rozwiązania łączące te dwie cechy. I ani „zwykłe”, ani „polskie” nie niosą w sobie pejoratywnego ładunku, żeby było jasne. Pewnego razu to ja sama szukałam „zwykłej czarnej skórzanej polskiej niedużej torby”. I mniej więcej w tym samym czasie odezwała się do mnie Monika Przywara-Strzałka.

singapore

Czytaj dalej