Archiwa tagu: dżinsy

14

lut

Denim Box

Denim Box to stosunkowo nowa polska marka. Zadebiutowała w zeszłym roku, a za cel postawiła sobie dotarcie z dżinsami do kobiet w każdym rozmiarze. W asortymencie majaczą wprawdzie czasem koszule czy spódnice, ale chodzi tu przede wszystkim o spodnie. Większość modeli dostępna jest w rozmiarach od 34 do 44, a dodatkowo w dziale Plus Size znajdziemy także opcje 46 czy 48. I to nie w kolorach na tzw. „odwal się” (wybaczcie, ale przeważnie oferta większych ubrań traktowana jest po macoszemu i potwornie okrojona). Wybór jest naprawdę niezły, choć oczywiście zawsze mógłby być jeszcze większy.

Fasonów i wzorów też mnóstwo. Od punkowych czarno białych pasków po kanapowe łączki. Od niskich biodrówek po wysoko zabudowany stan. Jeśli nie znudził Wam się jeszcze marmurek albo neon, będziecie uszczęśliwieni. I jeszcze jedno. Kontakt ze sklepem jest bardziej niż wzorowy. W razie wątpliwości można zadzwonić pod numer, który zawsze odpowiada, a po drugiej słuchawki zasiada osoba, która zna odpowiedzi na wszystkie nasze pytania (w kwestii asortymentu, oczywiście, kwestie egzystencjalne załatwiajmy gdzie indziej).

Wypróbowałam na sobie rurki (wiadomo) z opcją push up. I napiszę Wam, że ta nazwa to nie ściema. Panie, które chcą ukryć swoje cztery litery, niech trzymają się od tych spodni z daleka. Ja rumieniłam się na swój widok, ilekroć przeglądałam w lustrze. Beyonce może się schować, ot co. I niech Was nie zmyli tag „wpis sponsorowany” pod tym tekstem. Pewne części ciała nie kłamią, nawet jeśli noszą sprezentowane dżinsy.

denimbox1  denimbox3

Zdjęcia: Tweed Showroom

28

lut

Denim Spa

Były już dżinsy wyszczuplające, wydłużające nogi, a więc najwyższa pora na… pielęgnujące skórę. Do idei marki Wrangler podchodzę raczej sceptycznie, ale jedna rzecz mnie przekonuje. Może jednak od początku. O co chodzi z pielęgnacją? Tkanina, z której uszyto spodnie, jest nasączona różnymi specyfikami (m.in. olejem z aloesu lub wyciągiem z oliwek) umieszczonymi w niewyobrażalnie małych kapsułkach. Specyfiki są stopniowo uwalniane podczas noszenia w wyniku stykania się ze skórą. Dlatego (i to właśnie największa dla mnie zaleta) wszystkie modele muszą być bardzo obcisłe. Czyli w sumie, choć tego akurat się nie podkreśla, mamy do czynienia z pokaźną kolekcją wygodnych i bardzo przyjemnych w dotyku rurek. Dodatkowo bardzo gęsty splot nici oraz zawartość streczu dobrze trzymają ich kształt.

Właściwości nawilżające i pielęgnujące skórę utrzymują się przez sześć do ośmiu prań. Potem nosimy sobie po prostu zwyczajne dżinsy (choć dla chętnych powstał specjalny sprej, którym można spodnie nasączać – a jakże!). Na razie mamy do wyboru trzy kolory: bardzo ciemny, nieprzecierany granat, klasyczny błękit oraz bardzo jasny niebieski w trzech modelach różniących się wysokością talii. Bliżej lata pojawią się wersje kolorowe pachnące owocami. Bo chyba zapomniałam wspomnieć, że te dżinsy pachną! Twarzą (ciałem, nogami, pupą?) Denim Spa została Lizzy Jaeger, czego dowodem są poniższe zdjęcia. Kolekcja jest dostępna w sklepach od dziś.

Wrangler Denim Spa

Wrangler Denim Spa

Wrangler Spa Denim

Zdjęcia: Wrangler

8

sie

American Eagle Outfitters

Najazdu amerykańskich marek ciąg dalszy. Tym razem przyszedł czas na American Eagle Outfitters, sieć tak bardzo amerykańską, że bije w tym na głowę całą konkurencję. W przyszły czwartek w warszawskiej Arkadii otwiera się nie tylko pierwszy sklep w Polsce, lecz także w całej Europie. Powita nas jesienno zimowa kolekcja pod tytułem „Back to School”. Mimo pozorów grupą docelową nie będą tylko uczniowie czy studenci, choć zapewne przede wszystkim oni odnajdą się najlepiej w propozycjach marki – zwłaszcza że ceny są naprawdę przystępne (drżyjcie, europejskie sieciówki, rośnie Wam konkurencja!). Za dżinsy, które grają w nadchodzącym sezonie pierwsze skrzypce, zapłacimy od 144,90 zł do 179,90 zł. Ich rozmiarówka jest imponująca, co ucieszy zwłaszcza wysokie osoby, bo wreszcie będą mogły znaleźć pełen wybór modeli o długości nogawki 36. Krojów znajdziemy mnóstwo: od rurek po spodnie całkiem szerokie, od wysokich stanów po biodrówki. Jako miłośniczka dżinsów już jestem zachwycona (choć jak dla mnie wystarczą rurki, więcej nie potrzebuję). A poza tym znajdziemy tak zwaną całą resztę, czyli bluzki, swetry, kurtki, buty i akcesoria – czyli standard dla każdej szanującej się sieci odzieżowej.
Jedyną rzeczą negatywną jest brak sklepu internetowego. Więc na razie na zakupy trzeba będzie przyjeżdżać do stolicy. Ale kto wie, co będzie dalej, gdy orzeł opanuje Europę?

 

P.S. Więcej zdjęć znajdziecie na harelowym Facebooku.

 

American Eagle Outfitters Warszawa

 

American Eagle Outfitters Warszawa

 

 

 

 

 

 

 

Zdjęcia: American Eagle Outfitters

13

lut

Każda tęcza ma swój kształt :)

Dżinsowa dziewczyna wybrała się niedawno na otwarcie nowego wnętrza starego sklepu Levi’s w Warszawie. Goście mieli podziwiać nieoszlifowane deski na ścianach (jakimś cudem bez drzazg – sprawdziłam własnoręcznie ;)) oraz drzwi do kabin przymierzalni – każde z innego źródła, wszystkie vintage, oczywiście, ale moją uwagę w pełni pochłonęły trzy całkiem inne rzeczy.
Po pierwsze tęcza, czyli słynne Curve ID w nowych kolorach (promowane sloganem zawartym w dzisiejszym tytule). Błękitne, morelowe i liliowe, o nogawkach nieco krótszych niż zwykle (na oko 7/8), wykonane z miękkiej dość cienkiej bawełny z dodatkiem odrobiny streczu. Po drugie tzw. jegginsy, czyli hybryda dżinsów i legginsów, które leżą na kończynach dolnych niczym druga skóra i podobno nie wypychają na kolanach nawet po dłuższym czasie noszenia. A po trzecie spora część asortymentu kolekcji kobiecej – można by podejrzewać, że te ciuchy zabłądziły tam z wieszaków tych cudnie dyskretnych francuskich marek typu A.P.C. czy Sandro (a nawet dawnej Isabel Marant momentami). Top w paski z niespodzianką w postaci kwiatowego deseniu po lewej stronie, wiosenna parka z kapturem, do zakupu której zniechęca tylko i wyłącznie cena, skórzane buty, które z kolei cenę mają zaskakująco jak na Levisa niską, beżowy trencz o klasycznym kroju, czerwony melanżowy sweter o grubym splocie… Owszem, wciąż można tu zajrzeć w poszukiwaniu sportowych krojów czy rockowych nadruków, ale stało się coś pięknego, co będzie mnie niczym magnes do tego sklepu przyciągać.
Z kolei panowie odnajdą całkiem nową linię Monochrome – nieco tańszą od regularnej, zaprojektowaną tak, by poszczególne elementy można było dowolnie ze sobą komponować. Przewaga błękitów pod egidą tej marki chyba nikogo nie zdziwi.
Levi’s miewa swoje wzloty i upadki, ale mam wrażenie, że teraz z kolekcji na kolekcję szybuje coraz wyżej i wyżej. Lecz jeśli chodzi o kampanie reklamowe, raczej nie ma szans, żeby cokolwiek pobiło klipy promujące linię Sta Prest pod koniec poprzedniego stulecia :).

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Fot. Harel

9

mar

Czekając na… poniedziałek!

I wreszcie nadszedł ten moment! Kto zwykł był z utęsknieniem spoglądać w stronę Skandynawii, marząc o ciuchach z północnym sznytem, teraz może swobodnie odetchnąć. Zamiast jechać do Sztokholmu, wystarczy odwiedzić wirtualny sklep Modmod z całkiem realnym (i świeżutkim) asortymentem Cheap Monday (na razie kilka sztuk, wkrótce znacznie więcej)!
Oczywiście nie wszyscy muszą tę markę kojarzyć, jednak osoby śledzące blogi modowe z pewnością będą wiedziały, o co chodzi. Była sobie szwedzka firma Weekday, o której zresztą kiedyś tu pisałam. Zachęcona sukcesami, jakie odnosiła od samego początku, postanowiła wypuścić nową gałązkę. Gałązka była młodzieżowa i dżinsowa, a otrzymała nazwę pierwszego dnia tygodnia. Z wiekiem tak się usamodzielniła, że wyrosło z niej całkiem osobne (i aktualnie sporej postury) drzewko. Tak, marmurkowe rurki, do których wzdychałyśmy, oglądając Style Bytes za czasów największej świetności, były właśnie tej marki. Radość, radość, duża radość!!!

Zdjęcie: Cheap Monday